Kontrowersyjny pomysł na oczyszczenie lekkoatletyki. Kto i po chce czyścić tabele z rekordami?
Lekkoatletyczni działacze każą nam wierzyć w to, że mistrz sprzed pięciu lat jest czystszy niż ten sprzed piętnastu.
Lekkoatletyczni działacze mają swój interes w tym, żeby rekordowe tabele w pewnym stopniu zresetować.
Sangudo/Flickr CC by 2.0

Lekkoatletyczni działacze mają swój interes w tym, żeby rekordowe tabele w pewnym stopniu zresetować.

Prania brudów w lekkoatletyce ciąg dalszy. Zaczęło się od propozycji obecnego szefa Europejskiej Federacji Lekkoatletycznej, Sveina-Arne Hansena, by anulować wszystkie rekordy świata ustanowione przed 2005 rokiem, gdy – jak należy interpretować uzasadnienie resetu – doping był powszechny i bezkarny.

Niektórzy autorzy rekordowych wyników wyrazili żywe oburzenie, zapowiedzieli pozwy w obronie dobrego imienia, a ich nieformalnym głosem został były szwedzki mistrz w skoku wzwyż Patrick Sjoeberg, oznajmiając, że akurat Hansen jest ostatnim, który powinien stroić się w piórka dopingowego etyka, bo będąc organizatorem mityngu w Oslo, brał udział w tuszowaniu dopingu, a zamiana próbek moczu kosztowała od 500 do 1000 dol.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną