Rodzicielski doping w sporcie bywa udręką

Klub Szalonego Rodzica
Każdy ojciec wie, że jego kopiącego piłkę syna i Roberta Lewandowskiego dzieli tylko różnica wieku. Stawka jest tak duża, że tacie mogą czasem puścić nerwy.
Dwa lata temu tenisowym światkiem wstrząsnęły wyznania Szwajcarki Timei Bacsinszky, która w magazynie „L’illustré” zapewniała, że oddałaby wszystkie trofea za normalne dzieciństwo.
Tatiana/Wikipedia

Dwa lata temu tenisowym światkiem wstrząsnęły wyznania Szwajcarki Timei Bacsinszky, która w magazynie „L’illustré” zapewniała, że oddałaby wszystkie trofea za normalne dzieciństwo.

Mecz może niespecjalnie emocjonujący, ale na widowni atmosfera elektryczna jak na derbach powiatu krapkowickiego w siódmej lidze. Z boiska można wyłowić każde słowo z potoku szczerych kibicowskich instrukcji: „Co ty? Zwariowałeś?”. „Do przodu, nie do tyłu!”. „Wstawaj! Szybciej! Z życiem!”. „Połóż się i leż!”. „Weź mnie nie poganiaj!” – odszczekuje się jeden z futbolistów. Widać, że presja trochę go paraliżuje. Może dlatego, że ma 9 lat, a w chórze krewkich ultrasów słyszy głosy rodziców.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną