Ludzie i style

Poka, jak to się robi

SexMasterka edukuje w sieci

SexMasterka ma włosy w kolorach tęczy, wielkie oczy o różnobarwnych tęczówkach, nosi kostiumy z sex shopu, głos ma zalotny, a makijaż – wyzywający. SexMasterka ma włosy w kolorach tęczy, wielkie oczy o różnobarwnych tęczówkach, nosi kostiumy z sex shopu, głos ma zalotny, a makijaż – wyzywający. SexMasterka
Kiedy poziom szkolnej edukacji seksualnej zawodzi, z pomocą przychodzą źródła alternatywne. Kiedyś „Bravo”, dzisiaj YouTube i SexMasterka.
SexMasterka, czyli Aniela Bogusz, wygląda trochę jak wycięta z mangi, czy może raczej z jej erotycznej wersji, hentai.SexMasterka SexMasterka, czyli Aniela Bogusz, wygląda trochę jak wycięta z mangi, czy może raczej z jej erotycznej wersji, hentai.
Widzowie poznają prywatne historie z życia SexMasterki, utrzymane w klimacie ogniskowych gawęd.SexMasterka Widzowie poznają prywatne historie z życia SexMasterki, utrzymane w klimacie ogniskowych gawęd.
Najwierniejszymi widzami SexMasterki są przede wszystkim dziewczęta miedzy 12. a 16. rokiem życia.SexMasterka Najwierniejszymi widzami SexMasterki są przede wszystkim dziewczęta miedzy 12. a 16. rokiem życia.
Fani są zgodni, że wbrew zapowiedziom SexMasterka nie odsłania wszystkich swoich atutów.SexMasterka Fani są zgodni, że wbrew zapowiedziom SexMasterka nie odsłania wszystkich swoich atutów.

W tym roku po raz kolejny okazało się, że sowy nie są tym, czym się wydają. Tym razem jednak nie z powodu reaktywowanego serialu „Twin Peaks”, który pierwsi fani miasteczka, niejednokrotnie wychowane na „Bravo” ówczesne nastolatki, przywitali z mieszanymi uczuciami. W 2017 r. dla ich dzisiejszych równolatków drugie dno sowy odkryła SexMasterka, autorka internetowego przeboju „Poka sowę”, obejrzanego na oficjalnym kanale przez ponad 11 mln internautów, ale szybko też uznanego za jedną z najgorszych rzeczy w sieci.

W tej dosyć luźnej wariacji na temat ukochanego przez internautów utworu „JBMNT” słowackiej grupy hiphopowej Kontrafakt, spopularyzowanego u nas przez zespół SB MAFFIJA, autorka przedstawia założenia swojej działalności – edukować i uszczęśliwiać: „Wiem, że chciałbyś mnie, och/[…] To chłopcze niemożliwe/Ale dam kilka porad jak znaleźć sobie żonę/Co masz poprawić i by tobie pokazała sowę”.

Popularność złej piosenki nie byłaby jeszcze niczym szczególnym, gdyby nie pozostała część działalności jej autorki. Jest bowiem SexMasterka gwiazdą YouTube i Snapchata, idolką nastoletnich dziewcząt oraz najpopularniejszą dziś, choć samozwańczą, internetową nauczycielką seksualną.

Tajemnicze słowo orgazm

Żeby dobrze zrozumieć fenomen klipu, należałoby cofnąć się do powracających dziś w różnych aspektach (włącznie ze wspomnianym „Twin Peaks”) lat 90. Był to również czas szalonej popularności magazynów młodzieżowych, takich jak „Bravo”, „Popcorn” i „Dziewczyna”, których główną atrakcją, poza plakatami zagranicznych gwiazd i doniesieniami ze świata celebrytów, były odpowiedzi na listy czytelników dotyczące problemów seksualnych.

Rubryki, w których uznani seksuolodzy odpowiadali na dręczące pytania, istniały w pismach młodzieżowych już od lat 60., m.in. w „itd”, gdzie porad udzielał prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Jednak nowe magazyny dla nastolatków sięgały po śmielszy język i formę. Były quizy na temat wiedzy o erekcji, wyznania zagranicznych gwiazd o ich podbojach seksualnych, w końcu – pytania czytelników pokazujące pełny przekrój świadomości i doświadczeń erotycznych nastolatków. 14-letnia Olga szukała odpowiedzi na pytanie, co znaczy tajemnicze słowo „orgazm”, a o rok młodsza Łucja interesowała się tym zagadnieniem w sposób bardziej zaawansowany – mimo regularnych, udanych kontaktów ze swoim chłopakiem orgazmu doświadczyć nie mogła. Na początku lat dwutysięcznych adresowany do dorastających dziewcząt magazyn „Nicole” dodał do jednego z numerów test ciążowy, a ówczesna redaktor naczelna odpowiadała na lawinę krytyki, tłumacząc, że „pismo z założenia przeznaczone jest dla niegrzecznych dziewczyn, które chcą być atrakcyjne, przebojowe i nowoczesne”.

Na podejściu pism w rodzaju „Bravo” do swoich nastoletnich czytelników suchej nitki nie zostawiali starsi seksuolodzy. „One nie wychowują seksualnie. Podawanie 13-latkom instruktażu miłosnych technik oralnych jest niewłaściwe. Nie dlatego, że seks oralny jest czymś złym, ale dlatego, że 13-latki są za młode zarówno na uprawianie seksu, jak i na czytanie takich instruktaży” – wykładał na łamach „Przeglądu” swój stosunek do magazynów dla nastolatków prof. Lew-Starowicz, pisząc, że nowe rubryki kreują swego rodzaju wirtualną rzeczywistość.

O tym, że pisma młodzieżowe są źródłem moralnej zgnilizny, przekonywał w sierpniu tego roku wiceminister kultury Paweł Lewandowski, tłumacząc w wywiadzie dla „Tygodnika Solidarność”, że „negują wartości wyznawane w naszym kraju i propagują światopogląd właściwy dla środowisk bardzo liberalnych obyczajowo”, a ich pojawienie się na rynku było zapewne próbą celowego wywołania w kraju przemian kulturowych. Problem w tym, że gazetki dla nastolatków w tej formie praktycznie zniknęły z polskiego rynku – z popularnych w latach 90. tytułów ostało się jedynie konsekwentnie tracące czytelników „Bravo”. Ich miejsce zajął internet. A na forach można dziś znaleźć pytania 16-latki, która wstydzi się włosów w miejscach intymnych, bo „na filmie w internecie widziałam, że kobiety nie są tak owłosione”. Lub jej rówieśniczki, która „panicznie boi się, że wszędzie są plemniki”, gdyż dzieli łazienkę z rodzicami i z bratem. „Nie wiem, czy faktycznie mogły tam pozostać jakieś plemniki, gdyż czytając różne fora mam co do tego czasem spore wątpliwości” – uzasadnia powód swojej niepewności.

– Na podstawie pytań, które otrzymujemy, wnioskujemy, że osoby, które do nas trafiają, poszukują wiedzy na temat seksualności głównie w internecie oraz wśród rówieśników – mówi Joanna Skonieczna z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton, która regularnie prowadzi badania nad stanem edukacji seksualnej w Polsce. – A w internecie można znaleźć wszystko – zarówno profesjonalne strony, na których możemy poszerzyć własną wiedzę, ogólnodostępne fora internetowe, gdzie można znaleźć absurdalne i niebezpieczne porady dotyczące zapobiegania ciąży czy dbania o higienę, jak i pornografię. Niestety, nie ma osoby, która mogłaby sprostować błędne informacje wyszukane w sieci.

Megaseksowne selfie

Tu wracamy do 27-letniej Anieli Bogusz, znanej lepiej pod pseudonimem SexMasterka. Debiutowała w mediach jako zawodniczka bikini fitness, serwując steki w specjalnym odcinku sportowym programu „Ugotowani”. O tym, że jest skazana na sukces, pierwsi dowiedzieli się czytelnicy Pudelka, gdzie wraz z siostrą uzasadniały utworzenie na YouTube swojego pierwszego kanału o tematyce fitness koniecznością abdykacji Dody w celu „przekazania korony nowej królowej hardkoru”. Jednak dopiero jej nowe alter ego – wyzywająca nauczycielka edukacji seksualnej – powołane do życia w 2015 r., przyniosło oczekiwany rozgłos.

SexMasterka wygląda trochę jak wycięta z mangi, czy może raczej z jej erotycznej wersji, hentai. Ma włosy w kolorach tęczy, wielkie oczy o różnobarwnych tęczówkach, nosi kostiumy z sex shopu, głos ma zalotny, a makijaż – wyzywający. Do widzów zwraca się per „moje perełki”, a każdy odcinek zaczyna hasłem: „Jesteście gotowi? Wasza SexMasterka jest zawsze gotowa…”.

Zakres tematów jest szeroki. Zaczynając od lekcji dla początkujących, takich jak omówienie sfer erogennych, instrukcja prawidłowego zakładania prezerwatywy czy zrobienia seksownego selfie (aparat jak najwyżej nad głową – oczy wydadzą się wielkie, nosek malutki, usta „megaseksowne” i, co najważniejsze, „w tej pozycji zawsze robisz loda”). Dalej – przez porady na problemy z erekcją czy przedwczesny wytrysk, kończąc na rozwiewaniu mitów na temat stosunku analnego czy prezentacji pozycji dla par homoseksualnych. A właściwie nie kończąc, bo same porady są wstępem do dalszych atrakcji.

Widzowie poznają prywatne historie z życia SexMasterki, utrzymane w klimacie ogniskowych gawęd opowieści o niebezpiecznym byłym chłopaku z więzienia, jeszcze bardziej niebezpiecznym byłym chłopaku z policji i licznych, mniej lub bardziej zaskakujących przygodach erotycznych, przeważnie zakończonych morałem: znajdź kogoś o podobnych preferencjach, uważaj na szaleńców, nie wsiadaj na motor z nieznajomym. Dodatkowo seksualne ciekawostki, przeglądy gadżetów erotycznych i liczne materiały sponsorowane.

Najpopularniejsze filmy youtuberki przekraczają milion odsłon. Poza tym młoda sieciowa gwiazda okupuje pierwsze miejsce na liście najchętniej obserwowanych profili w aplikacji Snapchat w Polsce, mając ponad 300 tys. widzów. Istotą Snapchata, którego średnio połowę użytkowników stanowią osoby do 18. roku życia, jest publikowanie swoich zdjęć i kilkusekundowych filmików, które, w zależności od ustawień, znikają na zawsze od razu po obejrzeniu lub po 24 godzinach (oczywiście istnieją sposoby na ominięcie tych ograniczeń). Jest więc idealnym miejscem do prezentowania materiałów kontrowersyjnych, takich jak zadania od widzów, w których SexMasterka jeździ nago na koniu, nago otwiera drzwi dostawcy pizzy lub, dla odmiany, spaceruje po pustym centrum handlowym w bieliźnie.

Skok po fejm

Nagość i treści pornograficzne są usuwane przez portal YouTube. Na Snapchacie można pokazać wszystko (dla spokoju wystarczy dodać do nazwy profilu formułkę 18+), ale materiały znikają po kilku sekundach. Dopełnieniem działalności SexMasterki stała się więc oficjalna strona internetowa. Przeznaczona dla widzów powyżej 18. roku życia, co należy potwierdzić, klikając w wielki różowy przycisk „wchodzę” (malutki, szary „rezygnuję” odsyła na profil na YouTube). Zawartość najlepiej opisuje sama autorka: „na tej stronie zobaczysz mnie taką, jaką zawsze chciałeś widzieć! Dziką, napaloną i nieokiełznaną! Członkowie mojej strony będą mieli dostęp do filmów, które nigdzie indziej nie zostały publikowane. Akcja jest zawsze gorąca – taka, jaką lubicie”.

Na stronę trafiają więc filmy, na których SexMasterka przeważnie testuje na sobie swoją bogatą kolekcję erotycznych gadżetów. Dostęp do materiałów jest płatny, nie są to jednak ceny wygórowane (niecałe 4 zł za film). Ułatwieniem jest też forma płatności – za pomocą esemesów, nie trzeba więc jeszcze posiadać konta bankowego.

Otwarcie oficjalnej strony z materiałami erotycznymi spotkało się z falą krytyki ze strony środowiska. Popularny youtuber Rezigiusz podsumował akcję słowami „syf i tyle”, bloger Karol Paciorek przeczuwał zmasowany atak mediów tradycyjnych na całe środowisko vlogerów, a filmów krytykujących SexMasterkę właściwie nie sposób zliczyć. Nic to, skoro w pierwszych dniach po otwarciu strony serwery były przeciążone. Mimo że fani przeważnie są zgodni, że wbrew zapowiedziom SexMasterka nie odsłania wszystkich swoich atutów.

Tak jak Aniela Bogusz ma diabelskie alter ego w postaci wyzywającej SexMasterki, sama SexMasterka ma też grzeczniejszą twarz – Masti, która firmuje jej sklep odzieżowy przeznaczony przede wszystkim dla nastoletnich dziewcząt – królują tam siateczkowe bluzy z napisem „love” i sławną sową, kubki w pastelowych kolorach i brokatowe pokrowce na telefony, a towar podobno sprzedaje się błyskawicznie. Zachętą dla fanów są atrakcyjne promocje – w przypadku zakupu przynajmniej dwóch rzeczy ze sklepu SexMasterka doda cię do znajomych na Instagramie lub Snapchacie, a po opublikowaniu zdjęcia z zakupionym towarem – opublikuje je na swojej stronie. Wtedy, jak podkreślają fani w komentarzach, „fejm rośnie”. A z udostępnionych zdjęć widać, że najwierniejszymi widzami SexMasterki są przede wszystkim poszukujące tego „fejmu” dziewczęta między 12. a 16. rokiem życia.

Lepsza Masti niż szkoła?

Wiedza, którą przekazuje SexMasterka, to przeważnie porady zaczerpnięte z wiarygodnych portali o tematyce seksuologicznej (do których zwykle załącza odnośniki), przepuszczone przez filtr osobistych doświadczeń i światopoglądu autorki. Zauważyła ona, że szkoła ma coraz większe problemy z podejściem do dzisiejszych nastolatków, którzy od dziecka wzrastają równolegle w rzeczywistości „namacalnej” i wirtualnej. I żeby zdobyć ich uwagę, trzeba włożyć więcej wysiłku w formę przekazu – stąd figura wyzywającej seksnauczycielki, zdecydowanie odmienna od samej Anieli, którą „we własnej osobie” można zobaczyć na prowadzonym wraz z siostrą kanale Sisters.

SexMasterka nie ma też problemu z nawiązaniem kontaktu z najmłodszymi widzami. – Najbardziej podoba mi się jej podejście do życia, można się od niej zarazić pozytywną energią – mówi 15-letnia Zuzanna, posiadaczka worko-plecaka z kolekcji SexMasterki. – Wielu moich znajomych ogląda jej filmy, niektórzy dla tzw. beki, a inni, żeby się czegoś dowiedzieć. Podobne wrażenia ma 12-letnia Sonia: – Oglądam ją, tak jak wielu moich znajomych, bo daje dobre rady życiowe, jest pewna siebie, autentyczna. Na razie same porady erotyczne jeszcze mnie nie interesują.

Krytyka kanału opiera się na podobnych zasadach co potępienie kolorowych pism dla nastolatków – tak, oferuje młodzieży atrakcyjny produkt sprofilowany pod jej gusta, przesycony kontrowersyjną, przeerotyzowaną treścią, która pozwala sprzedać kolejny numer magazynu lub bluzkę z sową. Ale swoją popularność zawdzięcza w dużej mierze poziomowi edukacji seksualnej – zarówno szkolnej, jak i tej wyniesionej z domu. – Badania pokazują, że zarówno młodzi, jak i ich rodzice w zdecydowanej większości wolą, by zajęcia dotyczące rozwoju psychoseksualnego i seksualności odbywały się w szkole. Niestety, obecnie brakuje w szkołach systemowej, rzetelnej i opartej na badaniach naukowych edukacji seksualnej – mówią edukatorzy Pontonu. Zamiast tej ostatniej młodzież dostaje często mity na temat antykoncepcji i powielane stereotypy dotyczące płci czy przemocy seksualnej, nierzetelne informacje dotyczące procesu dojrzewania albo wręcz treści homofobiczne.

Większych nadziei nie można też wiązać z nową podstawą programową przedmiotu (pisaliśmy o niej w POLITYCE 35), za którą odpowiada prof. Urszula Dudziak z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – teolożka, instruktorka naturalnego planowania rodziny, publicystka „Naszego Dziennika”. Znana chociażby z wypowiedzi o tym, że „antykoncepcja jest przejawem niedojrzałości”. Słowo „seks” pada w dokumencie dwa razy – jako „cyberseks” i uzależnienie od seksu. Na trudniejsze pytania odpowie sieć. W końcu SexMasterka jest zawsze gotowa.

Polityka 41.2017 (3131) z dnia 10.10.2017; Ludzie i style; s. 96
Oryginalny tytuł tekstu: "Poka, jak to się robi"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Prof. Marcin Król: Obyśmy znów nie byli głupi

Prof. Marcin Król, historyk idei, o tym, że czeka nas koniec starego świata i nic dobrego z tego na razie nie wyjdzie.

Jacek Żakowski
01.01.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną