Moda na antysmogowe gadżety

Smog w kieszeni
Polski rząd bardzo powoli zabiera się do walki ze smogiem i nie notuje większych sukcesów, więc wyprzedził go rynek.
Gadżety służące walce ze smogiem są w modzie.
Ozone Mask

Gadżety służące walce ze smogiem są w modzie.

Barwy narodowe
Ozone Mask

Barwy narodowe

Stylowo, z motywem ptaków
Michał Lepecki/Agencja Gazeta

Stylowo, z motywem ptaków

Motyl na twarzy
materiały prasowe

Motyl na twarzy

Wersja stonowana
Ozone Mask

Wersja stonowana

Nie brakuje motywów zwierzęcych
Ozone Mask

Nie brakuje motywów zwierzęcych

Nieco ekstrawagancji na wybiegu...
Jie Zhao/Corbis/Getty Images

Nieco ekstrawagancji na wybiegu...

audio

AudioPolityka Aleksandra Żelazińska - Smog w kieszeni

Jeśli na stołecznych targach mody i designu rozkładają się wystawcy z maskami antysmogowymi na nos, to znaczy, że rynek zwęszył interes. Dosłownie. Jakość powietrza jest w Polsce alarmująca – w dużych miastach i na prowincji, na zewnątrz, ale i w domach, w środku zimy, ale i wtedy, kiedy niebo zwodniczo błękitnieje. Pod względem zanieczyszczeń trafiliśmy już do ścisłej czołówki Europy i świata, co powinno dać do myślenia w pierwszej kolejności władzom kraju i włodarzom poszczególnych regionów. Najwyraźniej nie daje.

Gdy więc kolejne gminy odmawiają przyjęcia uchwały antysmogowej, otwiera się nisza dla mniejszych i większych przedsiębiorców – zwłaszcza producentów masek, AGD i kosmetyków. Maski mają zatrzymać toksyny na dworze, oczyszczacze powietrza – wchłaniać je we wnętrzach domów i mieszkań, kremy (z dopiskiem anti-pollution) – chronić skórę. Wszystko to trafia na podatny grunt. – Kiedy ludzie stają się świadomi problemu, szczególnie problemu, który zagraża ich zdrowiu, są gotowi wiele zrobić, by go rozwiązać – komentuje Tomasz Borejza, socjolog, dziennikarz, współtwórca portalu smoglab.pl. – To tworzy rynek dla przedsiębiorców. I tych uczciwych, którzy dostarczają produkty potrzebne i skuteczne, i nieuczciwych, którzy starają się wykorzystać zainteresowanie, niekiedy lęk, by wcisnąć ludziom coś niepotrzebnego.

Powiew świeżości

Troska o zdrowie i lęk to całkiem niezłe środowisko dla biznesu. Według brytyjskiej platformy doradczej Startups „rynek antysmogowy” będzie kwitł, i to prędko, zważywszy że „90 proc. mieszkańców europejskich miast oddycha powietrzem złej jakości” i rośnie liczba osób, które umierają przedwcześnie z powodu chorób krążenia, układu oddechowego i innych powikłań, do których smog walnie się przyczynia. Owszem, problem należałoby rozwiązać systemowo, wprowadzając więcej zielonej infrastruktury do miast. Ale to kosztowne i czasochłonne, a ludzie, nawet świadomi zagrożenia, stają okoniem. Ani myślą przesiąść się z samochodów do środków komunikacji miejskiej (nawet darmowej), rzucić palenie, o wymianie systemu grzewczego nie wspominając. Przedsiębiorcy dobrze o tym wiedzą.

„Chcesz otworzyć biznes ze środowiskiem w agendzie?” – pyta Shane Donnelly w serwisie internetowym Startups. I radzi: „Wejdź w ochronę przed zanieczyszczeniami. Dla rynku to teraz jak powiew świeżego powietrza”. Produkcja gadżetów antysmogowych jest niewątpliwie pracą przyszłości. Zwłaszcza że reszta świata upodabnia się do krajów Dalekiego Wschodu już nie tylko pod względem fatalnej jakości powietrza, ale i doboru narzędzi do walki i ochrony. Jest więc skąd czerpać wzorce. Z danych firmy badawczej Mintel wynika, że w maski zaopatrzyło się już 83 proc. Chińczyków, w oczyszczacze powietrza – 53 proc., w kosmetyki ochronne – 38 proc. To trzy segmenty rynku, które zyskują na znaczeniu także na Starym Kontynencie.

Bo w ogóle coraz lepiej ma się rynek jakoś powiązany z ochroną środowiska. Firma Unilever przepytała pod tym kątem 20 tys. dorosłych Europejczyków. Okazało się, że jedna trzecia z nich, dokonując konsumenckich wyborów, przywiązuje wagę do tego, czy firma działa z jakąkolwiek korzyścią dla planety. Dla klienta to ważna wartość dodana (nawet jeśli – co jest częstym paradoksem – klient ten jeździ samochodem i pali papierosy).

Futro na twarzy

Gadżety służące walce ze smogiem są więc w modzie. Ale duży nacisk kładzie się i na to, żeby modnie je podać: starannie zaprojektować, skusić kolorem i wzorem, a nie tylko funkcjonalnością. Widok zamaskowanych modelek na prestiżowych wybiegach, chociażby w Pekinie, też już właściwie nikogo nie dziwi. I choć estetyka nie jest pierwszoplanowa, to nawet na rynku skierowanym do zwykłego użytkownika ten mariaż funkcjonalności, mody i designu widać coraz wyraźniej. Zwłaszcza w przypadku produktów, które nosi się na nosie, siłą rzeczy afiszując się przed światem.

Maski dają pole do popisu, bo forma jest biała, kliniczna i teoretycznie da się ją zagospodarować. – W poprzednich sezonach producenci masek proponowali modele jednokolorowe, smutne. Chodzenie w maskach to nie jest nic przyjemnego, nie wyglądają ładnie, stąd pomysł, by urozmaicić je designem – potwierdza Maciej Zawadzki z Ozone Mask. Firma prowadzona przez dwójkę wspólników – jeden jest prawnikiem, drugi trenerem personalnym – sprzedaje maski sportowe i casual, czyli nieformalne, do codziennego użytku. Te pierwsze są inspirowane wzorami popularnych modeli butów biegowych i ściągane – czego firma nie kryje – z Chin. – Chcieliśmy wpasować się w trend mody sportowej, stąd żywe kolory i wzorzyste materiały – tłumaczy Zawadzki. Maski casual są projektowane przez Polaków, szyte z polskich materiałów i wyposażone w filtry przebadane przez łódzki Instytut Biopolimerów i Włókien Chemicznych.

Sabina Łyczakowska z IdeaMask, z zawodu psycholog „zainteresowana modą”, też zapełnia niszę. – Pomysł wziął się z życia, a dokładnie z ubiegłorocznych poszukiwań maski, która skutecznie będzie chronić przed smogiem, a w której osoba ją nosząca nie będzie wyglądać jak Terminator – wyjaśnia. Razem ze współpracownikami – jest wśród nich pasjonat fizyki i ochrony środowiska oraz lekarz – chce dać ludziom maski, które ochronią, ale i będą wygodne. Każda partia materiału przechodzi przez testy tego samego łódzkiego instytutu, z którym współpracuje Ozone Mask. – Szalik i czapka też pełnią ochronne funkcje, a jednocześnie pozwalają na wyrażenie stylu – tłumaczy. – Brzydkich masek jest na rynku wystarczająco dużo.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną