Ludzie i style

Dorota Wellman vs Jacek Piekara vs fakty

Dorota Wellman vs Jacek Piekara vs fakty

Dorota Wellman Dorota Wellman Radosław Nawrocki / Forum
Ile można zapłacić za jednego tweeta? Według Jacka Piekary – nawet blisko pół miliona złotych. Pisarz przegrał w sądzie z Dorotą Wellman. Ile jest prawdy w doniesieniach o tym wyroku?

Było tak: pisarz i dziennikarz Jacek Piekara zamieścił na Twitterze wpis dotyczący Doroty Wellman, który ta uznała za obraźliwy. (Jest on na tyle seksistowski, że nie wypada go tutaj przytaczać). Sąd przyznał dziennikarce TVN rację i zasądził, że autor tweeta ma:

– wpłacić 25 tysięcy złotych na konto wskazanej przez Wellman fundacji
– zwrócić jej koszta procesowe w wysokości 4600 złotych
– usunąć rzeczony tweet
– opublikować nowy wpis na Twitterze, tym razem z przeprosinami
– zamieścić przeprosiny w dwóch poczytnych tytułach prasowych: „Wysokich Obcasach” i na stronie głównej wyborcza.pl, widoczne przez 72 godziny.

Co istotne, wyrok został wydany zaocznie, bez udziału oskarżonego, jako że ten nie stawił się na żadnej z rozpraw.

O procesie opinia publiczna dowiedziała się z kolejnego tweeta Jacka Piekary, który ponownie przekleił wpis odnoszący się do Doroty Wellman, dodając komentarz, że ma „zapłacić prawie PÓŁ MILIONA ZŁOTYCH”, a o procesie nie wiedział i nie brał w nim udziału. Niedługo później dowidzieliśmy się również, co na rzeczone blisko 500 tysięcy złotych ma się składać:

W wywiadzie dla TVP Info Piekara dodał, że „pisma z sądu są wysyłane na adres, pod którym nigdy nie mieszkałem, nikt ich nigdy nie odbiera”.

Kwota wydaje się astronomiczna, kwestia przesyłania pism sądowych na adres, pod którym pozwany nigdy nie mieszkał, oburzająca. Sęk w tym, że w obu przypadkach słowa Jacka Piekary można poddać w wątpliwość. W kwestii miejsca zamieszkania i adresu, którym dysponował sąd, własne słowa podważa sam zainteresowany, a potem podważa swoje podważenie. I tak w rozmowie z portalem gazeta.pl mówi: „Byłem pod tym adresem zameldowany, jednak ważne jest, że od wielu lat mieszkam gdzie indziej”. Serwisowi wPolityce.pl zaś: „Pisma z sądu są wysyłane na adres, pod którym byłem zameldowany, ale nigdy tam nie mieszkałem”.

Ostatecznie wiemy, że już tam nie mieszka, ale może mieszkał, a na pewno jest tam zameldowany (właśnie z bazy PESEL adres wziął sąd).

Reprezentująca pozwanego kancelaria przychyla się do wersji, że ten nigdy pod rzeczonym adresem nie mieszkał: „Powyższe orzeczenie, podobnie jak wszelka korespondencja związana z przedmiotową sprawą, nie było doręczane na adres, pod którym Pan Jacek Piekara kiedykolwiek mieszkał”.

W tym samym oświadczeniu czytamy, że koszt zamieszczenia przeprosin w prasie ma wynosić 427800 złotych. Składa się na to całostronicowa reklama w „Wysokich Obcasach” za 67800 zł oraz trzydobowa reklama na wyborcza.pl za 360 tys. zł. Taką kalkulację miała otrzymać kancelaria, gdy zadała pytanie działowi sprzedaży Agory, właścicielowi obu tytułów. Piekara upublicznił widomość z tymi wycenami:

Kwoty faktycznie się zgadzają (choć już nie z tweetem Piekary, który zawyżył zarówno kwotę kosztów procesowych, jak i reklamy w „WO”): w sumie grubo ponad 400 tysięcy. Ale w wiadomości tej czytamy, że mamy do czynienia ze „wstępną wyceną”, dwukrotnie również powtórzona jest informacja, iż jest to „wycena cennikowa”.

Cenniki natomiast nie uwzględniają rabatów, które na rynku reklamy są normą. Ile wynoszą? W rozmowie z serwisem wirtualnemedia.pl, w temacie wejścia na rynek polskiej edycji magazynu „Vogue”, Joanna Wilkomirska z MediaComu komentowała: „Pamiętajmy, że są to ceny rate card. Należy wziąć pod uwagę średnie rynkowe rabaty, które wynoszą nawet od 80 do 90 procent”.

Rzeczywistość rynku reklamy tak właśnie wygląda: nikt nie płaci blisko 70 tysięcy złotych za stronę reklamy w „Wysokich Obcasach”, a za rzeczone 360 tysięcy złotych otrzymalibyśmy raczej kilka/kilkanaście spotów telewizyjnych w czasie świetnej oglądalności, a nie trzy dobry wyświetlania banera na jednej z największych stron internetowych w Polsce.

W rozmowie z niezalezna.pl Jacek Piekara przywołuje swoją przeszłość w mediach (był m.in. naczelnym pisma growego „Click! Fantasy”) słowami: „Kiedy sam pracowałem w mediach, doskonale wiedziałem, mimo że nie dotyczyło mnie to osobiście, jakie są ceny w pismach wydawanych przez koncern medialny. Można więc zakładać, że rozróżnia ofertę cennikową od faktycznej” (cóż, gdyby pisma pokroju „Wysokich Obcasów” za stronę reklamową inkasowały 70 tysięcy złotych, raczej nie byłoby mowy o zapaści na rynku prasy i coraz szerzej zakrojonych zwolnieniach dziennikarzy).

Według pisarza wyrok jest jednak skandaliczny, godzi nie tylko w elementarną sprawiedliwość, jako że wydano go zaocznie, ale również w wolność słowa, ponieważ według Jacka Piekary obrażanie innych w tej wolności się mieści. „Twitter czy Facebook służą nie tylko wymianie informacji, ale pełnią też rolę loży szyderców, kabaretu, są tam dowcipy kpiny, roasty – tak popularne w krajach Zachodu i normalnie tam przyjmowane – powiedział Piekara serwisowi niezalezna.pl. – Osoby zaangażowane w działalność polityczną i społeczną muszą mieć twardą skórę. Mówił o tym wielokrotnie trybunał w Strasburgu, mówił o tym Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który też wskazywał, że takie jest życie celebryty, trzeba być na to przygotowanym, że będzie się krytykowanym. Są tylko dwie granice których nie można przekraczać – tymi granicami są: fałszywe oskarżanie o czyny przestępcze lub groźby”.

I chyba w kontekście tego ostatniego zdania przy okazji sprawy Wellman przypomniano wpis Jacka Piekary o pośle Budce:

Jacek Piekara na chwilę obecną nie zastosował się do wyroku sądu. Tweet dotyczący Doroty Wellman nie zniknął z jego konta na Twitterze – wisi na samej górze jego profilu. Jako „przypięty”, czyli wyróżniony.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Podróże z Leonardem da Vinci

500 lat temu zmarł Leonardo da Vinci. Takiej rocznicy świat przegapić nie może, wyścig świętujących zaczął się wcześnie – i wybuchowo.

Piotr Sarzyński
16.04.2019
Reklama