Po co nam mundial

Twierdza mundial
Futbol brzydnie przez uwikłanie w politykę, hipokryzję jego władców oraz dyktat pieniądza. Mistrzostwa świata wciąż są świętem, choć coraz nudniejszym. Co dalej z mundialem?
Szef FIFA Gianni Infantino demonstruje puchar mistrzostw świata na moskiewskim stadionie Łużniki, 9 września 2017 r.
Artyom Korotayev/TASS/PAP

Szef FIFA Gianni Infantino demonstruje puchar mistrzostw świata na moskiewskim stadionie Łużniki, 9 września 2017 r.

Uczucie dyskomfortu jest jak najbardziej na miejscu. Władimir Putin jako gospodarz mundialu będzie brylował na trybunach honorowych, wymieniał uściski i rozdawał uśmiechy, a w tym czasie jego zaufani wcielą w życie kolejne elementy planu, który choćby i za cenę trupów ma wskrzesić imperialną Rosję. Już podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 r., poprzedniego sportowego święta mającego dowieść trwałej przynależności Rosji do krajów pierwszego świata, był kac moralny. Bo dewastacja przyrody, przymusowe wysiedlanie mieszkańców i burzenie domów stojących na drodze olimpijskich inwestycji, wykorzystywanie robotników przybyłych za chlebem z kaukaskich republik, gigantyczna korupcja.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj