Ludzie i style

Jeż też zwierz

Zagrożone jeże

Wiedza o kurowaniu jeży krąży wśród zapaleńców, którzy na jakimś etapie swojego życia dostrzegli jeżowe potrzeby. Wiedza o kurowaniu jeży krąży wśród zapaleńców, którzy na jakimś etapie swojego życia dostrzegli jeżowe potrzeby. Jeff Moore/SplashNews.com / EAST NEWS
Europejskie jeże przeżywają trudne chwile. Pomoc niosą im ci, którzy wierzą, że kryzys jeżości raczej nie wyjdzie ludzkości na zdrowie.
Najszybciej wyjeża się wieś, pewnie przez intensyfikację rolnictwa, walkę z owadami uważanymi za szkodniki i usuwanie roślin uchodzących za chwasty.Sue Cro/Getty Images Najszybciej wyjeża się wieś, pewnie przez intensyfikację rolnictwa, walkę z owadami uważanymi za szkodniki i usuwanie roślin uchodzących za chwasty.

Robert Popielecki rysuje komiksy i regularnie, już prozą, publikuje na Facebooku krótkie opowiastki o swoich codziennych perypetiach. Nie ma pojęcia, dlaczego z wszystkich jego wpisów największą popularność, mierzoną szerokim internetowym odzewem, zdobył ten o pewnym kwietniowym wieczorze, „gdy wszyscy jeżdżą po mieście na pełnej kur*ie, bo raz, że deszcz, a dwa, że grubo po 22 i pulsacyjne co chwilę”. No i trzy: ruch wstrzymały dwa przechodzące przez jezdnię jeże.

Auta stoją, ktoś trąbi, a z pierwszego samochodu, pisze Popielecki, „wychodzi potomek Józwy Butryma w koszulce żołnierzy zziębniętych i krzyczy w noc: »Morda, kur*o, jeże idą!«. Dokładnie to jeden już przeszedł, a ten drugi wciąż w kulistej depresji; chciałby, ale życiowe refleksje dopadły go akurat przed BMW, czarny metalic, na numerach poddębickich. Butrym sięga po jakąś kurtkę i delikatnie, powoli turla kolesia na bezpieczne pobocze, gdzie wiewiórki, dzięcioły i szum brzóz. Wraca, wsiada, rusza bez migacza z nonszalanckim piskiem i mam wrażenie, że w kwietniu przyszła Gwiazdka”.

Może ludzie naprawdę lubią jeże? – spekuluje dziś Popielecki. W podziękowaniach za 1,5 tys. polubień i 700 udostępnień wykonanych przez czytelników w ciągu kilkunastu godzin od publikacji zaapelował: „Patrzcie na zwierzaki. Opiekujcie się, adoptujcie, leczcie, pomagajcie, reagujcie. Patrzcie pod koła. I na drzewa. Te małe kolczaste, pstrokate i kudłate sukinkoty naprawdę nie mają nikogo poza nami”.

Dobrzy piechurzy

Popielecki wykazuje się poprawną intuicją: są miejsca, gdzie jeże faktycznie zaczynają balansować na granicy przetrwania. Liczą je Szwajcarzy. Populacja w śródmieściu Zurychu mocno stopniała w porównaniu z latami 90.

Polityka 16.2020 (3257) z dnia 14.04.2020; Ludzie i Style; s. 58
Oryginalny tytuł tekstu: "Jeż też zwierz"
Reklama