Ludzie i style

Wreszcie medal. Srebrne wioślarki w Tokio

Srebrne wioślarki: Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Sajdak i Katarzyna Zillmann Srebrne wioślarki: Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Sajdak i Katarzyna Zillmann Piroschka van de Wouw / Reuters / Forum
Sześć dni czekaliśmy na pierwszy medal polskiej reprezentacji, ale wreszcie jest. Srebro wywalczyła wioślarska czwórka podwójna kobiet: Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Sajdak i Katarzyna Zillmann.

Spróbujmy zapamiętać te nazwiska, bo wioślarki i wioślarze bardzo rzadko są w centrum zainteresowania kibiców.

Czytaj też: Prywatny świat zawodowego sportowca

Podium nie było oczywiste

Przed rozpoczęciem tokijskich igrzysk wiele było buńczucznych zapowiedzi walki o medale, ale dotychczas się nie sprawdzały. Wioślarki trenera Jakuba Urbana od biegu eliminacyjnego były w medalowym nastroju i teraz mogą przeżywać wielką radość. Tym bardziej że podium wcale nie było oczywiste. Przez większość dwukilometrowego dystansu łódka Polek była czwarta. Im bliżej mety, tym było lepiej. Nie do pokonania były tylko Chinki, ale tego można było się spodziewać już wcześniej.

Dodatkowy smaczek miała rywalizacja z osadą niemiecką, której trenerem jest Marcin Witkowski. Na poprzednich igrzyskach poprowadził do brązowego medalu naszą czwórkę. Niemki ostatecznie znalazły się tuż za podium.

Medal polskich wioślarek nie był niespodzianką. Nasza czwórka, choć w modyfikowanym składzie, od lat osiąga najwyższe cele. Ostatnio poza olimpijskim brązem w 2016 r. było mistrzostwo i dwa wicemistrzostwa świata. Pandemia zrobiła jednak swoje i zakłóciła przygotowania. Nie można było być pewnym najwyższej formy. Okazało się, że cały zespół potrafił znaleźć się w zmienionej rzeczywistości i dzięki temu w tabeli medalowej obok Polski od dzisiaj nie ma już samych zer.

Czytaj też: Powrót wioślarzy nad Wisłę

Medalowe wioślarstwo

Na torze wioślarskim polska drużyna miała cztery finałowe szanse. Najbliżej podium była męska czwórka podwójna. Skończyło się na czwartym miejscu.

Wioślarstwo od wielu lat jest jedną z naszych najpewniejszych dyscyplin na igrzyskach. Od Sydney w 2000 r. zawsze są medale. W Australii i cztery lata później w Atenach najlepsi byli Tomasz Kucharski i Robert Sycz w dwójce podwójnej wagi lekkiej. W Pekinie potwierdziła wielką klasę i popłynęła po zwycięstwo czwórka podwójna. Srebro dołożyła czwórka wagi lekkiej. W 2012 r. – brąz dwójki podwójnej kobiet i w tej samej konkurencji w Rio de Janeiro złoto Magdaleny Fularczyk-Kozłowskiej i Natalii Madaj i srebro kobiecej czwórki podwójnej. Tak się składa, że przez cały ten długi okres prezesem Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich jest Ryszard Stadniuk (sam medalista z Moskwy). Imponujący dorobek.

Cieszmy się ze srebra wioślarek i czekajmy na kolejne dobre wiadomości, niekoniecznie medalowe. Takie np. jak finałowe miejsce w wyścigu na 200 m motylkiem nastoletniego Krzysztofa Chmielewskiego.

Czytaj też: Adam Korol o sporcie olimpijskim

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną