Zamach strachu
Pełna zbroja i godność trzeba odłożyć na półkę. Objaśniamy nowe słowa
Zbroja może być pełna lub częściowa. Albo raczej mogła – bo dziś to słowo bywa używane raczej przez fanów fantasy albo młodocianych graczy w „Minecrafta”. W tej ostatniej grze pełna (najlepiej jeszcze magiczna i diamentowa) zbroja to ciągle przedmiot codziennego użytku, choć wirtualny. Szlachetny charakter miała jeszcze u Jacka Kaczmarskiego („Wierzchowiec się potyka, bo ciąży mu kulbaka/ I jeździec w pełnej zbroi błądzący po pagórkach”), ale już raper Yung Kaczmar podchodził do tematu bez większego szacunku („Ziomek, co jest/ Kiedy wejdę, osrasz zbroję”). I w mediach społecznościowych wyrażenie „pełna zbroja” wraca regularnie właśnie w tym sprofanowanym znaczeniu: oznacza kogoś, u kogo strach wyzwolił reakcję fizjologiczną, choć tego nie widzimy.
Hasło jest dość brutalne, stwarza jednak pewne pozory powagi, stąd używane bywa w stosunku do osób sprawujących urzędy publiczne. Jak w komentarzu: „Pełna zbroja. Nie pamiętam premiera tak przestraszonego perspektywą utraty władzy, a śledzę wybory od 1995”. Fraza wróciła na Twitterze przy okazji ostatniego ogłaszania przez prawicę „zamachu stanu” – a to pojęcie dewaluuje się ostatnio szybciej niż szacunek do rycerstwa: „Czekam na wypowiedź kandydata o zamachu stanu, póki co zbroja pełna, ucieka od odpowiedzi”.
W tej metaforze chodzi zapewne o zbroję płytową sprzed pięciu stuleci. Ma ona wciąż swoich fanów. Współczesny – choć z zamiłowania raczej średniowieczny – youtuber Knyght Errant dokonał pomiaru czasu potrzebnego na całkowite zdjęcie zbroi i przekonuje, że w chwili naglącej potrzeby dałoby się to zrobić szybko. Ale też zwraca uwagę na to, że kiedy sytuacja na polu bitwy zagrażała życiu, prawdopodobnie trzeba było odłożyć godność osobistą na półkę, zrobić co swoje i martwić się później.