Trudna i wymagająca jest droga do zbawienia kraju i rapu jednocześnie. Michał Matczak, bardziej znany jako Mata, żeby zostać prezydentem w 2040 r., już dziś stara się odcierpieć swoje, deklarując w nowym duecie z Fagatą, że aby uratować swój gatunek (muzyczny, a nie biologiczny), jest otwarty na relacje seksualne. I nawet rzuca coś, co w przyszłości, kiedy instytucja prezydentury stanie się jeszcze bliższa zwyczajom ulicy i Fame MMA, może stać się hasłem głowy państwa: „M-A-T-A, czyli Mata, dziwko, całuj berło”. Naprawdę interesujące we wspólnej piosence rapera z influencerką znaną z internetowych afer i freak fightów jest jednak to, że już w tytule odnoszą się do jednego z czołówki młodzieżowych słów roku, czyli freaky.
Gdyby chodziło w tym słowie tylko o szaleństwo, nic by się nie zmieniło od lat 60., kiedy popularny był w angielskim rzeczownik freaks opisujący z grubsza to, czym byli hipisi, tylko w najbardziej ekstremalnej, rewolucyjnej wersji. Albo w czasach „Dziwolągów” Toda Browninga (w oryginale „Freaks”), kontrowersyjnego filmu sprzed niemal stu lat z ludźmi o różnych deformacjach ciała. I owszem, słowo freaky ciągle bywa używane w znaczeniu „dziwaczności”. Choćby w komentarzu na X do najnowszych pomysłów Donalda Trumpa, że chodzi o „jego przyjaciół miliarderów, którzy chcą tam zbudować ześwirowaną utopię”.
Czytaj też: Lód to temat, na którym łatwo się poślizgnąć. Objaśniamy nowe słowa
W Polsce też pojawiają się definicje mówiące o tym, że freaky to po prostu „wyświrowany” albo „niecodzienny”, ale towarzyszą im odniesienia do nietypowych zainteresowań seksualnych lub do przesadnie rozbuchanej seksualności czy wreszcie przesady w okazywaniu swojego zainteresowania nietypowymi sferami erotyki.