Skarga czarnej owcy
Skarga czarnej owcy, okulary Macrona. Co politycy mówią nam strojem i dodatkami
Pojawienie się Emmanuela Macrona w okularach przeciwsłonecznych podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos wzbudziło niemałą sensację. Prezydent Francji wystąpił w błękitnych aviatorach luksusowej marki Henry Jullien, a konkretnie w modelu Pacific S 01 Doublé Gold. Okulary założył, bo – jak się tłumaczył – pękło mu naczynko w oku. Kilka godzin po wystąpieniu francuskiego prezydenta sklep internetowy wybranej przez niego firmy zanotował niespotykaną wcześniej liczbę wejść i zakupów „macronowskiego modelu”, a akcje producenta poszły w górę o 28 proc.
Strona sklepu była tak przeciążona, że firma postanowiła uruchomić oddzielną witrynę wyłącznie do sprzedaży tego modelu. Cena 659 euro (2,7 tys. zł) nie jest barierą – okulary idą jak woda. Francuskie media chwalą Macrona za wybór krajowej marki, która mimo że została wykupiona przez Włochów, nadal ma siedzibę we Francji, a okulary są składane w Lons-le-Saunier we wschodniej części kraju – miasteczku o długiej tradycji rzemiosła precyzyjnego.
Politycy są świadomi siły oddziaływania takich z pozoru drobnych symboli. Słynne perły brytyjskiej premierki Margaret Thatcher miały początkowo służyć ociepleniu wizerunku Żelaznej Damy. Z czasem stały się symbolem konserwatywnej stabilności, klasy i kontroli. Także Theresa May, która wiele lat po ustąpieniu Thatcher została kolejną w historii szefową brytyjskiego rządu, potrzebowała elementu podkreślającego determinację w negocjacjach brexitu. I tu też z pomocą przyszedł sznur pereł – May miała go na sobie w kluczowych momentach spotkań z Angelą Merkel i innymi premierami Unii, niemal jak symboliczny znak łączności z nieustępliwością poprzedniczki. May nosiła duże sztuczne perły „w stylu gumy balonowej”, za co była krytykowana.