Unc uncowi nierówny
Unc-unc może puszczać jakiś unc. Czyli objaśniamy nowe słowa
Nie chodzi tu o jednostkę masy, czyli uncję. Choć unc choćby ze względów wiekowych nie jest najlżejszy, a poza tym – jak uncja – może się kojarzyć z krajami anglosaskimi. Rzecz wzięła się od słowa uncle, które po angielsku oznacza wujka, choć środowiskowo (w krajach afrykańskich i azjatyckich – nawet regularnie) bywa używane także do opisania dowolnego starszego mężczyzny. A generacja Alfa, czyli ci urodzeni po 2010 r., zaczęła słowem „unc” opisywać wszystkich tych, których poprzednie pokolenia nazywały wapniakami lub boomerami. Czyli ludzi może niekoniecznie starych, ale raczej już nienadążających za światem młodych, nierozumiejących ich zainteresowań ani języka.
Gdzie leży magiczna granica wiekowa? Tak jak przy buncie lat 60. z jego hasłem: „Nie wierz nikomu po trzydziestce”, to okolice 30 lat. Być może dlatego gwiazdor filmowy Timothée Chalamet w grudniu ubiegłego roku napisał w mediach, że „oficjalnie jest uncem”, przekraczając tę właśnie wiekową barierę. Są tacy, którzy mentalnie przygotowują się na to wcześniej. „Mimo skończenia dzisiaj 22 lat nie będę tzw. uncem i dalej będę cool i niszowy” – czytamy w jednym z twitterowych wpisów opisujących pierwsze chwile godzenia się z dorosłością.
Czytaj też: Broń masowego rozproszenia, czyli Trump ma odklejkę. Objaśniamy nowe słowa
Trzydziestka rzadko oznacza obecnie rodzinne wujostwo, ale figura wąsatego wujka (dziś wąs przychodzi nawet wcześniej) wydaje się mocno utrwalona w polskiej kulturze. Z jednej strony pojawiające się na platformach społecznościowych hasła „unc vibes” (energia unca) albo „unc status” odnoszą się więc zapewne do tego nowego terminu, z drugiej – mogą się kojarzyć z unc-unc, czyli onomatopeją oddającą mocne, klubowe rytmy, pejoratywnie określane mianem „łupanki”.