Pączki z kimchi
Pączki z kimchi: przepis. Słodko-słone połączenie zawsze się sprawdza
Tłusty Czwartek jest jednym z moich ulubionych świąt. Mogę wtedy dać się ponieść wodzom fantazji i spróbować stworzyć coś naprawdę szalonego. Jak przepis na wegańskiego kebaba w pączku z lukrem mieszanym, „loaded racuchy” z ketchupowym tofu, nieprzyzwoite KFC z boczniaków w pączku czy burgera z masłem orzechowym, bananem i lukrem gochujang. W tym roku serwuję domownikom i gościom cebularzowe rollsy, czyli (prawie) klasyczne lubelskie cebularze zawinięte w drożdżowe ciasto niczym amerykańskie cynamonki. Mariaż słonego i słodkiego, a nawet nieco tłustego smaku najlepiej uosabia tłustoczwartkową aurę.
Czytaj też: Jak jeść to samo i się nie nudzić. Mnie ta monotonia pomogła zrzucić 70 kg
Dlaczego słodko-słone połączenie działa wyjątkowo na nasze kubki smakowe? Jak wiadomo, jesteśmy ewolucyjnie przystosowani do zjadania każdej kalorii, jaką znajdziemy, i przerabiania jej na szybką energię. Dla naszych przodków dojrzałe owoce czy miód mogły być rarytasem niewidywanym miesiącami; prostych cukrów nie znali przecież w innej formie. To wyjaśnia naszą ochotę na słodycze i czasem przesadę w ich zjadaniu. Gdy dołożymy do tego smaku słony (wystarczą kryształki soli na tabliczce czekolady), dzieje się magia. Mineralność soli, która podbija słodki, pożądany przez nas smak, balansuje i wygładza słodycz, sprawia, że nie jest nadto mocna. Umami, zawarte choćby w kimchi, boczniakach czy kebabowych przyprawach, sprawia, że danie staje się bardziej złożone, satysfakcjonujące, a zarazem nie jest monotonne. Każdy kęs to coś nowego. Nasz układ nagrody jest pobudzany zarówno smakiem słodkim, słonym, ilością dostarczanych kalorii, jak i różnorodnymi teksturami (miękkie nadzienie, chrupiące boczniaki, lejący się sos, gęsty lukier).