Szyk w wielkim mieście
Szyk w wielkim mieście. Na czym polega fenomen Carolyn Bessette-Kennedy
Urodziła się w Nowym Jorku w 1966 r. w rodzinie o francusko-kanadyjskich korzeniach. Wszystko w jej życiu układało się z pozoru jak należy. Dobrze sytuowana rodzina, katolickie wychowanie, porządna edukacja łączona z karierą modelki, praca w branży modowej, wyjście za mąż w 1996 r. za najlepszą partię w Stanach Zjednoczonych – syna prezydenta Kennedy’ego, prawnika.
Carolyn Bessette-Kennedy uosabiała amerykański sen lat 90., była idealną dziewczyną z Manhattanu – it girl. Mogła pozwolić sobie na wszystko, pozostając niezwykle skromną i uprzejmą. Paparazzi robili jej zdjęcia, które drukowała kolorowa prasa. Młode kobiety kopiowały jej stylizacje i marzyły o jej życiu. Przez jej popularność i łagodność porównywano ją do Lady Diany. „Nie podchodźcie za blisko” – prosiła fotoreporterów.
Jej styl był pełen niewymuszonej elegancji i obrazował zmiany, jakie zaszły w modzie w tamtym czasie. Obfitość form, tekstur, wzorów i kolorów lat 80. została wyparta w latach 90. przez minimalizm, oszczędną paletę barw, proste kroje. Szlachetne materiały, dobrej jakości wełna, dżins, bawełna wyparły z mody syntetyki z dekady disco.
Jednym z najmodniejszych projektantów stał się wtedy Calvin Klein, dla którego pracowała Bessette. Twarzą Kleina była modelka Kate Moss, podobnie jak Bessette szczupła blondynka, lansowano wtedy – dziś powiedzielibyśmy – szkodliwy trend heroin chic. Klein proponował uniseksowe rozwiązania – projekty czy perfumy bez rozróżnienia na płeć – Bessette i Kennedy wymieniali się ubraniami, dbali o swój wizerunek i podczas wspólnych wyjść dopasowywali stylizacje nie tylko do okazji, ale i do siebie.
Czytaj też: