Mem w kremie
„Chcesz coś z Avonu?”. Czyli objaśniamy (nie całkiem) nowe słowa
Zwrot „Chcesz coś z Avonu?” przetrwał w polszczyźnie na tyle długo, że choć nienowy, warto o nim przypomnieć. Lepiej go rozumieć, bo jest złośliwym komentarzem do sytuacji, w których ktoś wykazał się brakiem honoru, bezwstydem i wyrachowaniem. Wziął się od krążącego od kilkunastu lat screenu z esemesową wymianą, który nabrał charakteru mema. Korespondencja jest właściwie jednostronna. Pierwsze dwie wiadomości sygnalizują zamknięcie poprzedniej konwersacji: „Szlaufa? Żałosna jesteś, w ch... dwulicowa, nara”. Ale kolejna sygnalizuje otwarcie nowej: „Hej, chcesz coś z Avonu?”. Bo kiedy w grę wchodzą interesy, kontakt można wznowić (Avon to amerykańska firma kosmetyczna znana ze sprzedaży wysyłkowej). W kolejnych wymianach fraza ta wracała, używana „potocznie, ekspresywnie (z politowaniem, kpiną, ironią itp.) i z dezaprobatą”, jak czytamy na stronach Obserwatorium Językowego UW.
Pojawia się tam przykład z platformy X, w którym publicysta Jacek Nizinkiewicz wylicza, kiedy to różnym ugrupowaniom politycznym było po drodze z postkomunistami, a jeden z komentujących zauważa: „Czyli jak zwykle: komuchy »be«, no chyba że akurat się opłaca, to wtedy »chcesz coś z Avonu?«”.
Rzecz doczekała się cytatów w kulturze. W utworze Belmondo mamy zastrzeżenie: „Nie chcę sziszy ani nic z Avonu”. Pojawiła się też przy okazji sytuacji sprzed kilku lat, gdy na scenę na koncercie innego rapera wpadł mężczyzna z publiczności, łapiąc gwiazdora za ramię – ten zwyzywał fana i wygonił ze sceny. Po jakimś czasie przeprosił go jednak oficjalnie i zaoferował w ramach rekompensaty darmową wejściówkę na swój występ. Natychmiast pojawiła się wersja mema z jego podobizną: „Szlaufa? Żałosna jesteś, w ch.