Ten przykład lojalności przetrwał długo. Od „Wiedźmina 2” minęło prawie 20 lat, od kontynuacji – 11. Tymczasem pojawiająca się w jednej i drugiej części gry CD Projektu postać Vernona Roche’a, kapitana temerskich służb specjalnych, okrutnego i podstępnego, ale bezwzględnie oddanego królowi i ojczyźnie, przetrwała nie tylko w kulturze, ale też w języku. Wszystko za sprawą fraz: „dla Temerii zrobię wszystko” (w oryginale było jeszcze: „nawet się sk...wię”) oraz „za Temerię!”. I jeszcze tej, że najważniejsza jest „sprawa temerska”. Ta ostatnia przeszła do zwykłej polszczyzny, co odnotowuje strona miejski.pl, proponując definicję: „Oznaczenie bardzo pilnej sprawy, której nie można odłożyć. Stwierdzenie pochodzi z »Wiedźmina 3 Dziki Gon«”.
Rozpoznawalna fraza pada teraz jako absurdalny żart w dialogach na platformie X, np. „Czym Kapustka zasłużył na powołanie? Pytam chociaż o jeden argument »za«”. „Za Temerię”. Robi też karierę na TikToku – można ją znaleźć w rolce o chłopaku wracającym ze spotkania z dziewczyną: „Kiedy wiesz, że drugiej randki nie będzie, ale przynajmniej dowiedziała się sporo o wolnej Temerii”.
Czytaj też: „Chcesz coś z Avonu?”. Czyli objaśniamy (nie całkiem) nowe słowa
Ślepe przywiązanie do temerskiej sprawy oddaje środowiskowy patriotyzm albo jest sygnałem ślepej lojalności. „Kto weźmie dyżur w niedzielę?”. „Ja. Dla Temerii zrobię wszystko”. Rzecz opisuje też sytuację, kiedy coś staje się dla nas sensem życia: „Ej w sumie jaki jest sens tego wszystkiego, jak i tak będziemy żarciem dla robali?