Głównym składnikiem mojej zupy jest delikatna słodka, biała fasola. Jej naturalna kremowość odpowiada za konsystencję dania, która powinna być lekka i aksamitna. Fasola łączy się tu z przyjemną słodyczą pieczonego czosnku i świeżą nutą pieczonego kopru włoskiego.
Koper włoski (fenkuł) to warzywo niemal nieznane w kuchni polskiej i często pomijane w naszych jadłospisach. Znajdziemy go w postaci drobnych nasion, podobnych w kształcie do kminku oraz bulwiastego białego warzywa z zieloną nacią. Koper włoski wywodzi się z rejonu Morza Śródziemnego – był znany i ceniony już w starożytnej Grecji i Rzymie. Stosowano go nie tylko w kuchni, ale też jako roślinę leczniczą. Był symbolem siły oraz długowieczności. Gladiatorzy żuli jego ziarna przed walką w nadziei na wzmocnienie tężyzny. Obecnie najwięcej uprawia się go we Włoszech – stąd jego polska nazwa.
Jego surowy anyżkowy smak kojarzy się jednak bardziej z lekarstwem niż smakowitościami. Polaków nie nauczono go jeść, przez to wciąż trudno go kupić. A szkoda, bo fenkuł ma wiele korzystnych właściwości zdrowotnych. Wspomaga trawienie, łagodzi wzdęcia i kolki oraz pobudza wydzielanie soków trawiennych. Działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie; wspiera układ oddechowy, nerwowy i pracę serca. Do tego odpowiednio przygotowany smakuje wybornie! Jego anyżkowość słabnie po podduszeniu lub upieczeniu. Surowy jest intensywny, ale świetnie przenika w inne smaki i aromaty. Wyśmienicie pasuje do sałatek z cytrusami.
Czytaj też: Hymn na cześć pyr. Jak trafiły na polskie stoły? I kto się nimi zajadał w Poznaniu
Pieczony fenkuł to idealny dodatek do zupy krem z fasoli.