Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Ludzie i style

Młodzi patrzą w niebo

Młodzi patrzą w niebo, łatwo się od tego uzależnić. Dlaczego kochamy patrzeć na ptaki?

Dzięcioł białogrzbiety Dzięcioł białogrzbiety BEW
Zaskakująco łatwo można uzależnić się od obserwowania ptaków. Zetki wiedzą o tym doskonale.

Na Helu, na wydmie w Kuźnicy, jest ławeczka słynna na całą Polskę, a może nawet Europę. Wiosną i jesienią, jeżeli usiądzie się na niej wczesnym rankiem i skieruje lornetkę w niebo, można zobaczyć stada ptaków – od popularnych zięb czy pliszek po drapieżne błotniaki stawowe, pustułki, krogulce czy drzemliki. Ptaki migrują z zimowisk (wiosną) i na zimowiska (jesienią), lecą wzdłuż wybrzeża, więc Hel jest idealnym miejscem obserwacji.

To oczywiście niejedyne miejsce w Polsce, gdzie można spotkać zapalonych ptasiarzy. Jadą do Puszczy Białowieskiej, by zobaczyć dzięcioła białogrzbietego, jeden z najrzadszych w Polsce gatunków dzięcioła; do Biebrzańskiego Parku Narodowego, by uchwycić w kadrze wodniczkę, która przycupnęła na trzcinie; albo do ujścia Warty, by podziwiać wielotysięczne stada kaczek. Jednak żeby przyglądać się ptakom, właściwie nie trzeba ruszać się z domu.

Zaczyna się niewinnie. Co to za rudo-błękitny ptak przysiada czasem na balkonie? Szybki risercz w internecie pokazuje, że to sójka, która nie odlatuje na zimę. Może jest głodna? Na balkonie ląduje więc karmnik, a w nim słonecznik, orzechy i siemię lniane (nigdy chleb!). Na ucztę zlatują sikorki, kosy, a raz pojawia się nawet dzięcioł. W końcu przylatuje jakiś ptak, którego nie potrafimy rozpoznać. Kupujemy więc atlas, z którego dowiadujemy się, że to rudzik. Kolejny krok to aplikacja do rozpoznawania ptasich głosów. A potem to już autostrada w jedną stronę: pewnego ranka o wschodzie słońca siedzimy w krzakach w Górach Izerskich, żeby wypatrzyć tokującego koguta cietrzewia.

Czytaj też: Betonowy kosmos w krajach byłej Jugosławii.

Polityka 21.2026 (3565) z dnia 19.05.2026; Ludzie i Style; s. 102
Oryginalny tytuł tekstu: "Młodzi patrzą w niebo"
Reklama