Larper z Temu
„My jesteśmy prosy, a wy tylko zwykłe larpy”. Czyli objaśniamy nowe słowa
Życie to gra. Pisał o tym już J.D. Salinger w „Buszującym w zbożu”, a ostatnio opowiadał Kordian Kądziela w filmie „LARP. Miłość, trolle i inne questy”, zestawiając problemy w relacjach z grą typu live action role-playing (LARP). Czyli terenową zabawą w odgrywanie ról. A ponieważ łączy się ona z udawaniem kogoś, kim się na co dzień nie jest, jej nazwa zaczęła się pojawiać w innych kontekstach. „Karolas, ja cię błagam, miej ty litość, my nie jesteśmy jakąś Liberią, żeby larpować jankesów” – usłyszał na platformie X Karol Nawrocki jeszcze jako kandydat na prezydenta, gdy pozował w czapeczce w stylu Trumpa. A dziś w dyskusjach o nastrojach faszystowskich za oceanem ktoś inny na tej platformie rzuca z ironią: „Prawdziwy faszyzm jest tylko wtedy, jak larpujesz Mussoliniego 1:1”.
Naśladownictwo było karane językowo od czasów takich słów jak „kseroboj”, „copycat”, „klon” czy „wannabe”. Przy okazji piętnowano też wygórowane ambicje, dorzucając nazwę chińskiej sieci wysyłkowej (np. „Trump z Temu”). Dziś larpowanie najczęściej pojawia się w opisach udawanego bogactwa. Przez sieć przetoczyła się jakiś czas temu fala filmików pokazujących ludzi udających bogatych „z urodzenia” (#oldmoney), którzy potrafią to okazywać dyskretnie, w przeciwieństwie do nowobogackich (#newmoney) pozerów.
Czytaj też: Żyję raz, więc po co mam zamulać w domu? Objaśniamy nowe słowa
Próby obnoszenia się z pieniędzmi są opisywane właśnie jako larpowanie. „Bo on larpuje takiego bogatego, a w rzeczywistości to zwykły pozer” – czytamy w przykładzie na stronie miejski.