Czy widzieli już państwo najnowszy edit Haalanda? A jeśli nie, to może edit Mbappé? Bellinghama? Podczas mundialu edit albo fan edit kojarzyło się przede wszystkim z zabawnymi montażami najlepszych zagrań ulubionego piłkarza pokazujących go często jako gwiazdę większą niż w telewizji – nadczłowieka. Wystarczy dobrać odpowiednią muzykę albo konwencję: superbohaterską, mangową, komediową. Poza popisem umiejętności montującego edit służy do tego, by zaprezentować piłkarską aurę, czyli pole pozytywnej energii roztaczanej przez jakąś postać, ale najczęściej piłkarza, który biegając po boisku, zbiera dodatnie lub ujemne punkty aury. Tu oczywiście najlepiej wypadał Haaland – dopóki reprezentacja Norwegii nie odpadła z turnieju, wyeliminowana przez Anglików.
W tym miejscu pojawia się trzecie określenie: robbed. Jeśli z jakichś powodów uznacie, że zwycięstwo się nie należało, sędzia się pomylił, albo (jak w tym przypadku) piłka uderzyła w kabel kamery i akcja na bramkę dla Anglii nie powinna się wydarzyć – do swojego editu dodajecie hasło robbed. Czyli ograbieni, obrabowani.
Czytaj też: „Wszyscy rezają, że wyruszy patrol”. Co robią? Objaśniamy nowe słowa
Czwarty termin to nieśmiertelne POV. Point of view oznacza punkt widzenia, czyli pokazywanie świata z perspektywy jakiejś osoby. Znają ten format nawet polscy politycy, pisał o nim w „Polityce” Michał Tomasik w kontekście polskiej kampanii prezydenckiej i stylu Sławomira Mentzena („Kręci POV z udzielania wywiadów, zakulisowych rozmów, wieczornego spotkania z wyborcami”).