Słowo „krypny” mignęło mi w którymś z seriali. Najpewniej „Margo jest spłukana”, choć ważniejsze niż to, gdzie trafiło, jest to, że w ogóle przeszło z zabawnego anglicyzmu wracającego na forach dyskusyjnych na poważną listę dialogową. Od dawna zresztą widnieje w bazie tłumaczeń dialogów prowadzonej przez Marzenę Falkowską (projekt nazywa się „Napisy z charakterem”), oczywiście jako odpowiednik angielskiego creepy, bo tym dokładnie jest – próbą zrekompensowania braku w polszczyźnie określenia na uczucie z okolic niepokoju, dziwności, przerażenia i dyskomfortu, a najczęściej wszystkiego naraz. A ponieważ creepy to przymiotnik, krypny – mimo kalkowania brzmienia oryginału – wydaje się znakomitym zamiennikiem. Od lat.
Już dawno temu Paweł Opydo na platformie X pisał: „Jaram się słowem »krypny«. Brakowało w języku polskim jakiegoś odpowiednika »creepy«”. Potem zachwycano się w ten przewrotny sposób jedną z gier wideo („ale to »Black Myth Wukong« krypne!”), a dwie użytkowniczki platformy dyskutowały: „Creepy nie ma polskiego odpowiednika (»obmierzły« to nie to samo), a ile wyraża”. „W polszczyźnie już niektórzy używają »krypny«. Ewidentnie jest potrzeba w narodzie”.
Czytaj też: POV: oglądasz mundial. Objaśniamy nowe słowa
W jaki sposób na tę potrzebę odpowiadano? Rzuciłem się w wir poszukiwań, za sprawą internetowej wyszukiwarki szybko lądując na blogu Zpopk (Zwierza Popkulturalnego, czyli Katarzyny Czajki-Kominiarczuk), gdzie niemal 10 lat temu pod notką o filmie „Pasażerowie” z Jennifer Lawrence jedna z dyskutantek (Catus Geekus) rzuciła: „Film był miejscami ewidentnie krypny, nie przeczę”.