Winiarskie genealogie
O smaku wina decydują… geny. Ile takich niespodzianek jeszcze przed nami?
Na Węgrzech nowy rząd pracuje pełną parą. Ale winiarze mają ważniejsze sprawy. Flagową rodzimą odmianę winogron – furminta – odnaleziono… w Turcji (pod nazwą kolorko). Sensacyjne odkrycie naukowców wprawiło producentów w konsternację. Mniejszy problem, gdyby okazało się, że nad morze Marmara furmint zawędrował z Tokaju. Gorzej, jeśli to Turcy zawlekli swoją własną odmianę na Węgry, gdzie przecież uważana jest za rdzenną, wręcz patriotyczną.
Szczepy winogron to gorący temat z dwóch względów. Po pierwsze, użyta odmiana decydująco wpływa na smak wina. Różnica między takim rieslingiem a – dajmy na to – grüner veltlinerem, uprawianymi na tej samej działce i robionymi w identyczny sposób, jest ewidentna nawet dla niewprawionych degustatorów. A dwa rieslingi z zupełnie innych miejsc będą miały wiele cech wspólnych. Konsumenci o tym wiedzą i dlatego przy zakupach szukają na etykietach znanych sobie nazw – 10 najbardziej popularnych odmian odpowiada za 40 proc. sprzedaży, tysiące pozostałych muszą zadowolić się resztą.
Po drugie, dziś w winiarstwie mamy erę lokalności. Z mody wyszły tzw. odmiany międzynarodowe, czyli np. cabernet sauvignon, uprawiane pod każdą szerokością geograficzną, natomiast poszukiwane są te rdzenne, „autochtoniczne”, jedyne w swoim rodzaju. Dlatego nawet na te niemal wymarłe chucha się i dmucha, bo nigdy nie wiadomo i wśród zapomnianych krzaczków może kryć się jakiś przyszły winiarski Yamal. A ręce pełne roboty mają badacze zajmujący się ampelografią, czyli nauką o szczepach winorośli właśnie.
Czytaj też: Wino też woli chłodniej.