Turcja: więcej niż Wschód
Turcja: więcej niż Wschód. Tych pytań lepiej tu nie zadawać. Pocztówka „Polityki”
Mapki dla przybywających do Turcji turystów przypominają ilustrowane książeczki dla dzieci. Stambuł opisany jest grafikami Hagii Sophii i Błękitnego Meczetu. W Konyi wiruje derwisz, a nad finezyjnymi skałami Kapadocji latają balony. Jest ankarskie mauzoleum Atatürka, kafelki z Izniku, szklanka parującej herbaty z Rize nad Morzem Czarnym, ruiny Efezu na Wybrzeżu Egejskim, słynne lody z Kahramanmaraş, kot z Wan o dwukolorowych oczach i morele z Malatyi. Czasy, epoki, postacie historyczne i fikcyjne; ludzie i zwierzęta zostały na tych mapkach pomieszane w zadziwiający sposób. Legendarny filozof z Eskişehir, czyli jadący tyłem na ośle Hodża Nasreddin, może pomachać do biskupa Miry (dziś Demre) świętego Mikołaja, ubranego – zamiast w biskupią tiarę – w czerwony kubrak i czapę z pomponem.
Ten chaos nikomu tutaj nie przeszkadza. Turcy, choćby ich noga nigdy nie postała w Stambule, będą z zapałem opowiadać o Bosforze, czerwonym tramwaju na ulicy Istiklal i restauracjach serwujących chleb z rybą pod Mostem Galata. Nie musieli widzieć wapiennych tarasów Pamukkale, by rozpływać się nad ich lśniącą w słońcu bielą, ani zamoczyć nogi w Morzu Śródziemnym, by zachwycać się jego błękitem.
Czytaj też: Czarnogóra: bałkańskie rozdroże. Pocztówka „Polityki”
Najbardziej znienawidzone pytania
Nieco zagubieni mogą być jednak przyjezdni. Tych jest niemało, według danych Ministerstwa Kultury i Turystyki tylko w 2025 r. Turcję odwiedziło prawie 53 mln zagranicznych turystów. Pytania, jakie niekiedy zadają, doprowadzają Turków do szału i czasem tylko wrodzona gościnność sprawia, że nie dochodzi do rękoczynów.