Raport NIK o aptekach szpitalnych: bez kontroli, byle jak
Przeterminowane leki, niewłaściwe ich przechowywanie, brak rzetelnej ewidencji, nadzoru, kadr – NIK wystawił szpitalnym aptekom druzgocącą ocenę. Nie ma wątpliwości: jest w nich tak, jak w innych obszarach ochrony zdrowia.
Kontrola NIK wykazała, że leki w wielu szpitalnych aptekach były przeterminowane i  niewłaściwe przechowywane.
ulleo/Pixabay

Kontrola NIK wykazała, że leki w wielu szpitalnych aptekach były przeterminowane i niewłaściwe przechowywane.

Czy jest jakaś sfera funkcjonowania szpitali, do której nie można by się było przyczepić? Ostatni raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący działalności aptek przyszpitalnych wystawia im druzgocącą ocenę, ale to nie pierwszy obszar wzięty pod lupę przez NIK w ochronie zdrowia i zarzuty są jak zawsze podobne: brak nadzoru, brak kadr, brak wyobraźni.

Dziurawe budżety i długa lista potrzeb polskich szpitali

Chciałoby się do tego dopisać jeszcze brak pieniędzy, ale szczupłością środków nie wszystko można wytłumaczyć. Kiedy dyrektorzy szpitali muszą łatać dziury w budżetach swoich placówek, wynikające z niedoszacowania wykonywanych świadczeń i roszczeń płacowych personelu, potrzeby takie jak żywienie, czystość oraz skrupulatność w prowadzeniu apteki zabezpieczającej oddziały w leki spada na koniec długiej listy potrzeb. Potem okazuje się, że utrzymywana prowizorka stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów, ale nieprzemijający refren „jakoś to będzie, może nikt nie zauważy” wybrzmiewa na wewnętrznych odprawach do następnej kontroli.

Czytaj także: Alarmujący raport NIK. Polska to antybiotykowe Eldorado

Co niepokoi w pracy szpitalnych działów farmacji?

Przeterminowane leki, niewłaściwe ich przechowywanie oraz brak rzetelnej ewidencji. Pierwszy zarzut wskazany przez NIK jest oczywiście pochodną oszczędności, bo jeśli brakuje szpitalowi pieniędzy, nic nie powinno się zmarnować. Nawet adrenalina – w jednym ze skontrolowanych szpitali jej ważność upłynęła aż 19 miesięcy wcześniej.

Być może nie podano by jej nikomu i tylko przez czyjeś niechlujstwo nie zutylizowano przeterminowanych ampułek, ale niedawna afera z podawaniem dzieciom w Lubuskiem szczepionek po upływie terminu ważności dobitnie pokazuje, że tam, gdzie bieda, nie myśli się o standardach.

Afera szczepionkowa została wykryta przez państwową inspekcję farmaceutyczną, która – jak wynika z najnowszej kontroli NIK – prowadzi jednak niewystarczający nadzór nad aptekami szpitalnymi. W 2017 roku wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne skontrolowały jedynie 19 proc. aptek i działów farmacji szpitalnej w Polsce. W latach poprzednich kontroli było jeszcze mniej.

Apteki szpitalne – nie takie modelowe

Może to wynikać z większego zaufania, jakim obdarza się apteki szpitalne w porównaniu z aptekami funkcjonującymi na wolnym rynku, a zwłaszcza aptekami sieciowymi, które cieszą się w środowisku farmaceutycznym najmniejszym poważaniem. Podczas kampanii towarzyszącej zmianom w Prawie farmaceutycznym mogliśmy usłyszeć od prominentnych przedstawicieli Naczelnej Rady Aptekarskiej, ileż to zła wyrządzają sieciowe apteki pacjentom (chcąc sprzedawać im tańsze leki, sic!), jak łamane są w nich prawa pracownicze i nikt nie zważa na przestrzeganie standardów (bo właściciele domagają się wyłącznie zysku).

Teraz wychodzi na jaw, że apteki szpitalne – które prowadzą obrót lekami w placówkach zamkniętych – też mają za uszami podobne grzechy. W części placówek nie zatrudniano np. odpowiedniej liczby farmaceutów i w efekcie usługi farmaceutyczne były tam realizowane przez osoby nieposiadające do tego uprawnień, np. przez techników farmacji z przekroczeniem ich uprawnień zawodowych. W 21 proc. skontrolowanych aptek szpitalnych zatrudniony był tylko jeden farmaceuta, który bez możliwości zastępstwa wykonywał swoje obowiązki także w trakcie urlopów lub zwolnień lekarskich.

Czytaj także: Polacy wydają rekordowe sumy na suplementy leczące choroby, które nie istnieją

Długa lista zaleceń

W związku z wykryciem poważnej liczby uchybień lista wniosków kontrolerów NIK skierowanych do dyrektorów szpitali i Ministerstwa Zdrowia jest również długa. Czy coś to zmieni? Nie wątpię, że minister będzie mógł teraz uważniej przyjrzeć się temu obszarowi funkcjonowania placówek medycznych, którym do tej pory szczególnie się nie zajmował. Apteki szpitalne na co dzień pracują bowiem w cieniu oddziałów i klinik, choć ich rola jest bardzo istotna.

Z pokontrolnej oceny wyłania się przede wszystkim brak nadzoru oraz brak przejrzystych przepisów, które pomogłyby we właściwym funkcjonowaniu działów szpitalnej farmacji. I tu wracamy do pytania postawionego na początku tego komentarza: czy w innych obszarach ochrony zdrowia jest inaczej?

Czytaj także: Coraz bliżej wprowadzenia klauzuli sumienia dla aptekarzy

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną