Nauka

Nowa wirusowa infekcja w Chinach zatrwożyła świat

Zawsze, kiedy z Chin nadchodzą informacje o masowych zachorowaniach na zapalenia płuc lub przypominające grypę, w centrali Światowej Organizacji Zdrowia następuje poruszenie. Zawsze, kiedy z Chin nadchodzą informacje o masowych zachorowaniach na zapalenia płuc lub przypominające grypę, w centrali Światowej Organizacji Zdrowia następuje poruszenie. Forum
Chińczycy nie wstydzą się już współpracować z WHO. Zaowocowało to tym, że nowa epidemia z Wuhanu wydaje się od początku tego roku właściwie kontrolowana.

Zawsze, kiedy z Chin nadchodzą informacje o masowych zachorowaniach na zapalenia płuc lub przypominające grypę, w centrali Światowej Organizacji Zdrowia następuje poruszenie. Eksperci siadają do internetu, by podjąć pilne międzynarodowe konsultacje. A władze WHO ślą do chińskich władz podziękowania, że niczego nie ukrywają, i doceniają powiadomienie o ewentualnym zagrożeniu. To efekt doświadczeń, jakie z wybuchem kilku epidemii zapoczątkowanych w Azji – szczególnie w Chinach – mieliśmy w przeszłości do czynienia.

Gdyby naukowcy wcześniej zostali poinformowani o nietypowych przypadkach zapalenia płuc, na które w listopadzie 2002 r. umierali pojedynczy mieszkańcy w południowych prowincjach Chin – z pewnością szybciej zdołaliby zidentyfikować śmiercionośny zarazek odpowiedzialny za SARS (ciężki zespół ostrej niewydolności oddechowej). Ale władze starały się bagatelizować wzrost zachorowań na tę chorobę lub celowo ją ukrywały przed opinią publiczną. Dopiero gdy wiosną 2003 r. przedostała się do Hongkongu, gdzie spowodowała śmierć wielu pacjentów hospitalizowanych w szpitalu im. Księżniczki Małgorzaty – w świat poszła wieść o nieznanej wcześniej chorobie, a Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła „stan globalnego zagrożenia” (ostatecznie zmarło blisko 800 chorych).

Od tamtej pory Chińczycy nie wstydzą się już współpracować z WHO. Zaowocowało to tym, że nowa epidemia z Wuhanu wydaje się od początku tego roku właściwie kontrolowana.

Czytaj także: Chory samolot w Nowym Jorku

Koronawirusy na cenzurowanym

Wuhan to miasto położone w środkowych Chinach, które przecina rzeka Jangcy. Mieszka w nim 8 mln ludzi, choć niektóre źródła mówią o 11. Pierwsze przypadki choroby przypominającej zapalenie płuc pojawiły się tam pod koniec grudnia – 27 osób z gorączką i kaszlem zgłosiło się do lekarzy, a to, co je łączyło, to nie bliski kontakt między sobą, lecz zakupy na jednym z miejskich targowisk rybnych. W ciągu kilku dni liczba zakażonych wzrosła do 59.

Przy ustalaniu zarazka, który mógł doprowadzić do tej infekcji, dość szybko wykluczono wspomniany SARS oraz MERS (Middle East Respiratory Syndrom, czyli bliskowschodni zespół oddechowy) – choć objawy w tych trzech wypadkach okazały się bardzo podobne: wysoka gorączka, dreszcze, katar, duszność, groźne zapalenie płuc. Najciekawsze jednak w Wuhanie okazało się to, że nie potwierdzono przeniesienia czynnika infekcyjnego z człowieka na człowieka – osoby chore nie zaraziły krewnych ani personelu medycznego.

W miniony czwartek udało się zidentyfikować źródło zakażenia – to najprawdopodobniej nowa odmiana koronawirusów. A więc tych samych drobnoustrojów, które co prawda odpowiedzialne są za SARS i MERS, tyle że szczęśliwie nie zawsze muszą przenosić się drogą kropelkową. Oczywiście za kilka dni może się okazać, że koronawirus z Wuhanu stał się bardziej zaraźliwy i upodobnił do kuzynów – dlatego ostrożność w Chinach jest niezwykle ważna. Mieszkańcy tego kraju przygotowują się do świętowania Nowego Roku 25 stycznia, co oznacza wzmożony ruch turystyczny, a wraz z nim rośnie ryzyko szybkiej transmisji zarazków.

Czytaj także: Gorączka Zachodniego Nilu – już nie tak egzotyczna

WHO śledzi rozwój infekcji

Koronawirusy, czyli Coronaviridae, nazwę zawdzięczają pierścieniowi małych struktur w formie osłonki, widocznych w mikroskopie elektronowym pod postacią korony. Odpowiadają za dość regularne epidemie zakażeń dróg oddechowych, najczęściej w sezonie jesienno-zimowym. Co piąte przeziębienie może być wywołane właśnie infekcją spowodowaną przez te zarazki.

Ten z Wuhanu, podobnie jak w przeszłości SARS lub MERS, jest nowym rodzajem koronawirusa i wydaje się, że naukowcy wcześniej go nie znali. Będą więc przyglądać się rozwojowi infekcji, bo od tego zależy, jakie podjąć środki ostrożności wobec zidentyfikowanego zarazka. W raporcie Światowej Organizacji Zdrowia, który ukazał się w czwartek, można przeczytać, że „nowy koronawirus różni się od wcześniej odkrytych ludzkich koronawirusów i potrzebne są dalsze badania naukowe w celu jego dalszego poznania”. Ale WHO nikomu nie odradza podróży do Wuhanu ani też nie zaleciła wstrzymania wymiany handlowej.

Czytaj także: Nowa groźna choroba w Azji

Żeby nie było powtórki z SARS

Na razie można powiedzieć tylko tyle, że zarazek jest przenoszony na ludzi za pośrednictwem zwierząt. Ekspertów to nie zaskoczyło, bo akurat koronawirusy mogą łatwo przenosić się na ludzi – miejskie władze szybko więc zamknęły targowisko, na którym ustalono pierwsze zakażenia, na szczęście zanim doszło do identyfikacji zarazka.

Ale od 29 grudnia nie upłynęło jeszcze nawet 15 dni od zgłoszenia ostatnich przypadków choroby, a to minimalny okres inkubacji dla większości infekcji wirusowych – więc otwartych pytań pozostaje sporo.

Widać jednak, że lekarze w całej Azji są bardzo czujni i za wszelką cenę nie chcą dopuścić do powtórzenia epidemii SARS – w Korei Południowej poddano Chinkę izolowanemu leczeniu, gdy stwierdzono u niej zapalenie płuc po powrocie z Wuhanu, a w Singapurze z podobnego powodu izolowano chińską studentkę. A w Hongkongu zainstalowano dodatkowe skanery do obrazowania termicznego na międzynarodowym lotnisku w celu wyłuskiwania pasażerów z gorączką.

Czytaj także: Choroba X niedługo może zdziesiątkować ludzkość

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną