Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Nauka

Alarmujące dane z Anglii. Kobiety w ciąży powinny się szczepić na covid

Szczepienie kobiety w ciąży Szczepienie kobiety w ciąży Hannah Beier / Forum
Najpierw były obawy: szczepić ciężarne kobiety przeciwko covid, czy nie podawać im nieprzebadanych w tej grupie preparatów? Odpowiedź przynosi raport z Wielkiej Brytanii: nieszczepione ciężarne stanowią aż 20 proc. najciężej chorych z covid-19.

Kiedy dokładnie pół roku temu, w kwietniu, zbierałem materiały do artykułu o problemach, na jakie natrafiają ciężarne kobiety w Polsce chcące zaszczepić się przeciwko koronawirusowi, przede wszystkim brakowało danych. Badania kliniczne w tej grupie trwały dopiero od niedawna, nasze Ministerstwo Zdrowia nie wydało wówczas żadnej rekomendacji, a nawet Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników wstrzymywało się (oficjalnie) od jakichkolwiek zachęt.

W artykule zacytowałem ówczesnego prezesa prof. Mariusza Zimmera z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, który prywatnie nie widział przeciwwskazań, ale decyzję na „tak” traktował jako tzw. off-label, czyli poza wskazaniami ujętymi w zatwierdzonej przez urzędy charakterystyce produktu. Mówiąc prościej: według niego kobiety ciężarne powinny się zaszczepić, ale lekarz i jego pacjentka robią to wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Opublikowany właśnie przez National Health Service (NHS) raport z Anglii nie pozostawia wątpliwości, że warto było iść wtedy za głosem rozsądku, a nie ulegać fobiom i mitom. Pokazuje on jasno, że od lipca około jedna piąta pacjentek z koronawirusem, które musiały otrzymać najbardziej intensywne leczenie z powodu covid, to nieszczepione kobiety w ciąży.

Czytaj też: Trzecia dawka. Będzie potrzebna, by pokonać SARS-CoV-2?

Szczepionki nie wywołują poronień

„Nieproporcjonalna liczba nieszczepionych ciężarnych na oddziałach intensywnej terapii pokazuje, że istnieje znaczne ryzyko ciężkiej choroby wywołanej przez covid-19 podczas ciąży” – ostrzega cytowany przez „New York Timesa” dr Edward Morris, prezes brytyjskiego Royal College of Obstetricians and Gynecologists.

NHS, angielski odpowiednik naszego Narodowego Funduszu Zdrowia, apeluje więc do ciężarnych o jak najszybsze przyjęcie szczepionki, wskazując przede wszystkim na liczbę już zgromadzonych danych na temat bezpieczeństwa takiego postępowania. Niestety wciąż wiele kobiet ulega psychozie napędzanej głównie przez media społecznościowe, gdzie na rozmaitych forach zniechęca się je do przyjęcia zastrzyku. Wmawiając, że to niebezpieczne nie tylko dla ich zdrowia, ale przede wszystkim dla rozwoju dziecka.

Tymczasem jest całkowicie odwrotnie! Dane analizujące losy pacjentek po podaniu im 100 tys. szczepionek przeciwko covid podczas ciąży w Anglii i Szkocji oraz kolejnych 160 tys. w Stanach Zjednoczonych pokazują, że nie doszło do żadnych działań niepożądanych w organizmie płodu ani po porodzie w okresie niemowlęctwa. Dr Edward Morris uspokaja: „Rozumiemy obawy kobiet związane z podaniem im szczepionki podczas ciąży i chcemy je zapewnić, że nie ma związku między ich otrzymaniem a zwiększonym ryzykiem poronienia, przedwczesnego porodu lub urodzenia martwego dziecka”.

Czytaj też: Większa umieralność na deltę po szczepieniu? Fake news

Kobiety w ciąży: szczepcie się

26 kwietnia, czyli dosłownie kilka dni po opublikowaniu w „Polityce” wspomnianego artykułu „Covid (w) ciąży”, w którym poddawałem w wątpliwość sens zbyt zachowawczej postawy Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, gremium to wydało w końcu zalecenie, by szczepionki przeciwko covid oferować kobietom ciężarnym i karmiącym.

Wiele zagranicznych instytucji już wcześniej wypracowało takie stanowiska, służące głównie temu, aby nikt nie dawał wiary posępnym i nieprawdziwym konfabulacjom na temat skutków ubocznych. Wstrzymywanie się ze stanowczą zachętą, a może nawet nakazem, by ciężarne korzystały ze szczepień, pozwoliło wypełnić lukę nieuprawnionymi sądami, które szeroko rozlały się po internecie i miały prawo wzbudzić wśród zainteresowanych rozmaite wątpliwości.

Czy teraz autorzy tych wpisów, którzy starali się odwieść kobiety w ciąży od szczepień, czują się odpowiedzialni za zdrowie i życie młodych kobiet, które zakaziły się covid i bardzo ciężko go przechodzą, co nie pozostaje bez wpływu na rozwijający się płód (niejednokrotnie ciążę trzeba zakończyć wcześniej przez cesarskie cięcie)?

Czytaj też: Czwarta fala. Dwa scenariusze

Covid ciężki dla ciężarnych

Nie trzeba specjalnie znać się na medycynie, aby zrozumieć, dlaczego przebieg zakażenia – które najczęściej atakuje górne i dolne drogi oddechowe – jest u ciężarnych szczególnie ciężki. Nawet bez żadnych infekcji podczas ciąży wzrasta tzw. objętość wyrzutowa serca. Zmniejsza się całkowita pojemność płuc, wyżej ustawiona przepona utrudnia usuwanie wydzieliny z oskrzeli – to wszystko są czynniki fizjologicznej adaptacji organizmu podczas ciąży, które w trakcie infekcji covid-19 będą komplikować jej przebieg.

W dodatku nadciśnienie, cukrzyca i otyłość – często pojawiające się u ciężarnych – jeszcze bardziej to ryzyko zwiększają. Już wiosną na wielu oddziałach położniczych było sporo zajętych łóżek właśnie przez takie pacjentki, ale wtedy rozkręcała się dopiero akcja szczepień w młodszych grupach wiekowych i minęło zbyt mało czasu, by organizm zdążył w pełni się uodpornić. Obecnie, poza niewielkim odsetkiem tzw. non-responderów (osób z zaburzeniami układu odpornościowego, które nie są w stanie wytworzyć przeciwciał), ciężki przebieg covid zdarza się niemal wyłącznie u osób, którym do tej pory nie podano szczepionki. A zatem na własne życzenie, co w przypadku ciężarnych ma szczególnie złowrogie konsekwencje.

Jeśli zaś okazałoby się, że do takiej odmowy przyłożył rękę jakiś „antyszczepionkowy” lekarz – rodzinny, położnik lub pediatra – to w kontekście najświeższych danych z badań angielskich można by go uznać za współwinnego zupełnie niepotrzebnego nieszczęścia.

Czytaj też: Czy covid-19 może wywołać cukrzycę?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną