„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Nauka

Trzecie dawki dla wszystkich. Kiedy je dostaniemy?

Szczepienie na covid-19 w Szczecinie Szczepienie na covid-19 w Szczecinie Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Zanosi się na to, że już wkrótce wszystkie osoby pełnoletnie będą mogły w Polsce liczyć na trzecią dawkę szczepionki przeciw covid. Jedynym ograniczeniem pozostanie półroczny odstęp od ostatniej dawki.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska zapowiedział w poniedziałkowym wywiadzie spodziewaną decyzję Rady Medycznej o rozszerzeniu kwalifikacji do przypominającej dawki szczepionki przeciw SARS-CoV-2 dla osób powyżej 18. roku życia. Być może zostanie ona podjęta już w tym tygodniu.

Posłuchaj: Jak może wyglądać czwarta fala pandemii? Dwa warianty

Na razie z trzeciej dawki skorzystało ok. 350 tys. osób, więc biorąc pod uwagę kilkunastomilionową liczebność grup, którym udzielono wcześniej takiej rekomendacji (pacjenci z deficytami odporności, cała populacja powyżej 50. roku życia, personel medyczny) – nie jest to liczba oszałamiająca. Ale co innego liczebność populacji, a co innego grono uprawnionych – tych zaszczepionych dwoma dawkami (lub jedną preparatu Johnson & Johnson). Do początku października było ich zaledwie 2 mln (za miesiąc będzie o milion więcej).

Nie spodziewam się więc, aby po rozszerzeniu kwalifikacji pojawiły się kolejki jak na początku roku, gdy narodowy program szczepień przeciw covid był na starcie. Ale to dobrze, że decyzja Rady Medycznej, zgodna z wytycznymi Europejskiej Agencji Leków, da szansę na szczepienie wszystkim chętnym. Choć z drugiej strony warto pamiętać i o tym, że nie wszyscy chętni takiego doszczepienia już potrzebują.

Decyzje krajowe liczą się najbardziej

Decyzja Europejskiej Agencji Leków (EMA) pojawiła się 4 października, więc tydzień po decyzji polskiego rządu, która zapadła 28 września. Nasza Rada Medyczna przyjęła wtedy, dość arbitralnie, względnie niski próg wiekowy, ponieważ większość krajów, które zdecydowały się na podawanie trzecich dawek, ustaliły go na granicy 65 lat, a nie – jak w Polsce – 50. Nie szkodzi. Komitet Europejskiej Agencji Leków stwierdził, że dawki przypominające można rozważyć co najmniej 6 miesięcy po drugiej dawce u wszystkich osób w wieku 18 lat i starszych, więc najprawdopodobniej w najbliższym czasie decyzje krajowe i tak ulegną ujednoliceniu. Nasza będzie więc również zbieżna ze stanowiskiem EMA.

Wdrażanie kampanii szczepień w Unii Europejskiej w dalszym ciągu pozostaje prerogatywą krajowych grup doradczych ds. szczepień (takich właśnie jak w Polsce Rada Medyczna). Organy te są najlepiej przygotowane do uwzględnienia lokalnych warunków, a więc przewidują rozwój sytuacji epidemicznej i rozprzestrzeniania wirusa (zwłaszcza wszelkich wariantów budzących obawy) i mają też wiedzę o dostępności szczepionek.

Opinie pojedynczych ekspertów są już jednak bardziej zachowawcze i to też należy zrozumieć, bo jedni nie widzą żadnych przeciwskazań, by doszczepiać wszystkich masowo, a inni pytają: po co? Skoro nie ma bezpośrednich dowodów na to, że dodatkowa dawka znacząco zwiększy ochronę u każdej osoby, jeśli tylko część z zaszczepionych ma już poziom przeciwciał na tyle niski, że nie chroni ich przed ponownym zakażeniem.

Więc może warto przed zaszczepieniem wykonać test i sprawdzić, ile tych przeciwciał po pół roku od otrzymania drugiej dawki mamy? A może w międzyczasie ktoś przechorował covid i również uodpornił się naturalnie? Komu sprawdzać te przeciwciała, a kto nie musi tego robić? Wirusolodzy i wakcynolodzy też nie są tu jednomyślni.

Czy sprawdzać poziom uodpornienia?

Na przykład dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, już kilkakrotnie ostrzegał przed wykonywaniem takich testów w niezweryfikowanych laboratoriach. „Placówki te robią ludzi w konia. Podsycają zainteresowanie usługą, naciągają ich, by zafundowali sobie tego typu badanie, które tak naprawdę nie daje nam żadnej informacji na temat naszej odporności przeciw SARS-CoV-2” – mówił miesiąc temu reporterce „Gazety Wyborczej”.

I uzasadniał, dlaczego według niego jest to niepotrzebne: „Przecież po szczepieniu przeciw grypie nie biegamy do laboratorium i nie mierzymy swojej odpowiedzi immunologicznej. Nie ma ku temu żadnych przesłanek medycznych”. Zwłaszcza że – jak wielokrotnie pisałem na naszych łamach – ważną komponentą po szczepieniach jest wytwarzanie przez organizm tzw. odporności komórkowej, której zmierzyć się w tradycyjnych laboratoriach nie da, bo tego rodzaju analizami zajmują się już tylko zespoły prowadzące badania naukowe.

Z drugiej strony dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. covid, jest za tym, aby przynajmniej niektóre osoby po pół roku od przyjęcia drugiej dawki sprawdziły poziom przeciwciał i dopiero na tej podstawie oceniły, czy warto spieszyć się z dawką przypominającą.

Czytaj także: Kogo „złapie” delta? Jest superszybka, ale nie jesteśmy bezbronni

Poziom przeciwciał – jak wyliczyć, czy wciąż jesteśmy odporni

Na ile zgromadzone przeciwciała są wystarczające (przynajmniej teoretycznie), pozwalają ocenić następujące obliczenia: jeśli okaże się, że wynik poziomu przeciwciał S (wytworzonych po szczepieniu) wynosi np. 210 BAU, sprawdzamy na podanym wyniku, jaka jest wartość pozytywna dla konkretnego testu (np. 35 BAU/ml). Dzielimy nasz wynik przez tę wartość: 210 : 35. Otrzymany iloraz wynosi w tym wypadku 6. Interpretacja jest następująca: jeśli wynik dzielenia przekracza 10, oznacza to, że dana osoba jest nadal dobrze chroniona przed zakażeniem; jeśli iloraz mieści się w granicach 10–5 – zalecana jest już dawka przypominająca; jeśli wynik jest mniejszy niż 5 – istnieje duże zagrożenie przełamaniem odporności w przypadku narażenia na kontakt z wirusem i bezwzględnie należy się doszczepić.

Dr Grzesiowski zwraca jednak uwagę, że badania poziomu przeciwciał u wszystkich w tej chwili nie mają sensu, bo wiadomo z literatury, że np. u seniorów spadają one najszybciej. A zatem jeśli ktoś przyjął pierwszą i drugą dawkę szczepionki na początku roku (jak większość seniorów), to najprawdopodobniej poziom uodpornienia u 80-latka będzie teraz dużo słabszy niż latem i jednocześnie gorszy niż u osoby w średnim wieku, która szczepiła się w podobnym terminie.

Czytaj także: Trzecia dawka na czwartą falę. Dla kogo doszczepianie

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Zaszczepieni też chorują. Dlaczego trzecia dawka jest niezbędna?

Coraz więcej osób wątpi w szczepionki przeciwko covid, skoro nawet po trzech dawkach przytrafia im się zakażenie. Czy zatem decyzję o szczepieniu przypominającym lepiej odłożyć do czasu, aż pojawią się skuteczniejsze preparaty?

Paweł Walewski
04.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną