Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Szczepionka na koronawirusa. Izrael już podaje czwartą dawkę

Tel Awiw-Jafa, szczepienie czwartą dawką szczepionki na koronawirusa. 3 stycznia 2022 r. Tel Awiw-Jafa, szczepienie czwartą dawką szczepionki na koronawirusa. 3 stycznia 2022 r. Amir Cohen / Forum
Izrael szczepi czwartą dawką, choć nie ma jeszcze twardych naukowych dowodów na to, że skuteczniej chroni przed omikronem. Założenie jest proste: im wyższa może być kolejna fala zakażeń, tym większej ochrony immunologicznej będziemy potrzebować.

Ledwie w minioną niedzielę premier Izraela Naftali Bennett ogłosił, że osoby powyżej 60. roku życia oraz cały personel medyczny mogą zgłaszać się po czwartą dawkę szczepionki przeciwko covid, już w poniedziałek otrzymało ją 20 tys. ludzi, a kolejne 100 tys. zapisało się na najbliższe terminy.

I to bez twardych dowodów naukowych, czy druga dawka przypominająca jest rzeczywiście tak istotna w kontekście ochrony przed nowym wariantem wirusa, czyli omikronem.

W kilku innych krajach – np. Brazylii i Francji – przyznano ją na razie tylko osobom z niesprawnym układem immunologicznym, aby jak najlepiej wzmocnić go przed ewentualnym zakażeniem. Decyzja, jaką podjęto w Izraelu – czyli szczepień czwartą dawką w skali masowej – wynika trochę z bezsilności: mamy szczepionki, więc nie zawahamy się ich użyć; przecież lepszej metody zbrojenia odporności nie ma.

Czytaj też: Zastrzyk w rozwój szczepionek

Izrael stawia na odporność

W pierwszym kwartale ubiegłego roku Izrael był liderem w podawaniu szczepionki Pfizera, potem zainteresowanie nią nieco osłabło, ale za każdym razem, gdy należało postawić kolejny krok – czy to jeśli chodzi o rozpoczęcie szczepień wśród dzieci, czy o dawki przypominające – kraj ten należał do awangardy, wyprzedzając o kilka tygodni Stany Zjednoczone, Wlk. Brytanię i Europę. FDA, czyli amerykańska Agencja Żywności i Leków, właśnie wydała zgodę na podawanie trzeciej dawki nastolatkom od 12. roku życia – i w uzasadnieniu przyznano, że oparto się na dobrych doświadczeniach zebranych właśnie w Izraelu.

Według najnowszych danych ok. dwóch trzecich populacji tego kraju, liczącej prawie 9,5 mln obywateli, otrzymało co najmniej jedną dawkę szczepionki przeciwko covid, a prawie 4,3 mln Izraelczyków otrzymało wszystkie trzy dawki. Nie ma co się dziwić, że zainteresowanie czwartą jest duże, bo powyższe liczby wskazują, że większość ludzi rozumie, jaką rolę odgrywają szczepienia w opanowaniu pandemii.

Eksperci zachęcają, sugerując, że tylko w ten sposób będzie można uniknąć kolejnych lockdownów, ale są też tacy, którzy przestrzegają, że jeśli mimo wszystko nie uda się ich uniknąć – wobec szybko rosnącej liczby zakażeń wariantem omikron – to ich skala przy zaszczepionej czterema dawkami populacji będzie dużo mniejsza. A jak widać, to już wystarczy izraelskiemu społeczeństwu, aby posłusznie wystawiać ramię do kolejnego kłucia i to zanim minął rok od poprzedniej (trzeciej) dawki.

Czytaj też: Startują szczepienia dzieci. Jak to wygląda?

Lżejszy przebieg covid u zaszczepionych

Co ciekawe, medyczni doradcy premiera Bennetta nie owijają w bawełnę, że decyzja, by szczepić całą populację powyżej 60. roku życia, nie ma jeszcze ugruntowania w wynikach badań. Nie ma ich, bo czas jest zbyt krótki.

Prof. Salman Zarka, który kieruje strategią Izraela wobec pandemii covid, otwarcie przyznał w tamtejszych mediach, że niewiele jeszcze wiadomo na temat przydatności czwartej dawki, ale i tak wezwał starsze osoby, aby nie odmawiały jej przyjęcia. „Wiadomo, że poziom przeciwciał zawsze spada w miarę upływu czasu od ostatniego szczepienia, dlatego zalecamy, aby osoby w wieku powyżej 60 lat oraz personel medyczny otrzymały czwartą dawkę” – oświadczył na konferencji prasowej. I dodał bez żadnych wątpliwości: „Zapewni im ona dodatkową ochronę”.

Strategia Izraela na pokonanie omikrona jest więc prosta: im wyższa może być kolejna fala zakażeń, tym większej ochrony immunologicznej będziemy potrzebować, aby ją przezwyciężyć. Dwa dni temu w Izraelu stwierdzono 6570 nowych przypadków covid, a od wczorajszego wieczora wykryto kolejne 6474 zakażenia – są to największe przyrosty od września. Jednak do dzisiaj tylko 210 pacjentów wymaga hospitalizacji, w tym 108 osób jest w ciężkim stanie. I to jest ta podstawowa różnica między populacją, która ma wysokie wskaźniki wyszczepialności, a np. Polską, gdzie – jak podał we wtorek rano wiceminister zdrowia Waldemar Kraska – w szpitalach jest blisko 20 tys. osób, a minionej doby zmarły 433 (z których 320 to osoby niezaszczepione).

Czytaj też: Zaszczepieni też chorują. Dlaczego trzecia dawka jest niezbędna?

Polska na etapie szczepień podstawowych

Podczas gdy Izrael pędzi do przodu z kolejnymi dawkami, wprowadzając już czwartą, większość świata przyjęła podejście „poczekamy i zobaczymy”, nie mając jeszcze solidnych danych na temat efektów czwartego zastrzyku. Z krajów Unii Europejskiej na razie tylko Francja zapowiedziała, że w lutym/marcu podejmie decyzję, czy szczepić całą starszą populację.

Natomiast polskie Ministerstwo Zdrowia wreszcie uregulowało kwestię podawania trzecich dawek w tzw. schematach mieszanych, czyli u osób, które po zaszczepieniu preparatami AstryZeneki lub Johnsona mają mieć podaną trzecią dawkę przypominającą specyfikiem Pfizera. Nowe zalecenia opracowano na podstawie stanowiska Europejskiej Agencji Leków (EMA) oraz Europejskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC):

  • po szczepieniu podstawowym preparatem mRNA lub Vaxzevria (AstraZeneca) podanie jako dawki przypominającej szczepionki mRNA w odstępie co najmniej pięciu miesięcy od przyjęcia drugiej dawki
  • po szczepieniu jednodawkową szczepionką Johnson & Johnson podanie tej samej szczepionki lub szczepionki mRNA w odstępie co najmniej dwóch miesięcy.

Warunkowo osobom po dwóch dawkach szczepionki mRNA można też podać jako dawkę przypominającą preparat firmy Johnson & Johnson, z zachowaniem odstępu co najmniej pięciu miesięcy.

Dr Grzesiowski dla „Polityki”: Co ma liczba osób na weselu do omikrona?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną