Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Ciężka grypa zapanowała w Polsce. Nie lekceważ kaszlu ani gorączki

Tylko w tygodniu przed świętami w Polsce zachorowało na grypę 300 tys. osób. Tylko w tygodniu przed świętami w Polsce zachorowało na grypę 300 tys. osób. bobakphoto.gmail.com / PantherMedia
300 tys. zakażeń grypą to dane dla Polski z przedświątecznego tygodnia. Przez ostatnie trzy lata odzwyczailiśmy się od infekcji, które mogą być groźne nie mniej niż covid.

Choć różne panują na ten temat opinie, osobiście przychylam się do tej, która nie zrównuje ciężkich zakażeń wywołanych przez koronawirusa SARS-CoV-2 do spowodowanych wirusem grypy. Objawy lekkiej infekcji mogą być podobne, ale jeśli czyjś organizm będzie podatny na ciężką formę zakażenia, to konsekwencje covid – z uwagi na większe ryzyko zaatakowania układu nerwowego, a nawet mózgu – są zupełnie inne niż przy klasycznej grypie.

Nie oznacza to jednak, że jej powikłania nie bywają niebezpieczne. Jeśli ktoś lekceważy dolegliwości i mimo złego samopoczucia, bólów mięśni, kataru, kaszlu i gorączki prowadzi aktywne życie, naraża się na ryzyko zapalenia płuc, ucha wewnętrznego i osierdzia.

Zalecenia przeciwko grypie takie jak przed covid

Trzy pandemiczne lata powinny nauczyć wszystkich najważniejszych metod ochrony przed wirusami, które atakują nas przez górne drogi oddechowe. Mam na myśli szczepienia, noszenie maseczek oraz izolację. Bez względu na to, jakie brednie pojawiają się w mediach społecznościowych na temat uodparniania szczepionkami i jak bardzo będą was niektórzy zniechęcać do noszenia maseczek, są to najskuteczniejsze sposoby, by uniknąć kontaktu z wirusem lub – w przypadku zaszczepienia – przejść infekcję lżej.

Czytaj także: Powstała uniwersalna szczepionka przeciwko grypie. To przełom w walce z wirusem

Dostępne szczepionki przeciwgrypowe są generalnie mniej efektywne niż te, które mamy do dyspozycji, by zabezpieczać się przed covid (60–80 proc. versus ok. 90 proc.), ale również i one stanowią konieczną profilaktykę przed najcięższymi powikłaniami.

Co do masek i izolowania – w razie wystąpienia pierwszych objawów grypy zalecenia są identyczne jak w przypadku koronawirusów (wszystkich, nie tylko SARS-CoV-2). Na szczęście coraz więcej ludzi pamięta o tym, więc lekcja z pandemii nie poszła w las. Ale jeśli ktoś lekceważy wymóg pozostania w domu, kiedy kicha, kaszle i ma gorączkę, bierze pełną odpowiedzialność za zdrowie przypadkowych osób spotkanych w sklepie, środkach transportu lub w miejscu pracy; tym bardziej jeśli nie założy żadnej ochrony na usta i nos. Wirusy grypy przenoszą się drogą kropelkową, więc warto pomyśleć o barierach osobistej ochrony, choć najlepiej wtedy w ogóle nie przebywać w większych skupiskach.

Najtrudniejsza sytuacja w pediatrii

Olbrzymia skala zachorowań na grypę o tej porze roku wynika nie tyle z regularnej sezonowości (bo w Polsce szczyt aktywności wirusów grypy zazwyczaj przypada mniej więcej dopiero na luty), co z wyjałowienia naturalnej odporności, którą mimo wszystko osłabiliśmy przez ostatnie trzy lata, chroniąc się przed wieloma patogenami.

Wirusy układu oddechowego – do już wymienionych grypy i koronawirusów dodajmy także rhinowirusy i RSV – zawsze nabierały prędkości jesienią i często biegły w sztafecie, jeden po drugim, ale w tym roku niemal wszystkie pojawiły się na północnej półkuli wcześniej i w jednym stadzie. „Wszystko dzieje się naraz” – ubolewają zwłaszcza pediatrzy, których oddziały są teraz najbardziej przepełnione.

Czytaj także: Szczepienia przeciw covid dla maluchów. Uchronią przed potrójną demolką?

Minister zdrowia Adam Niedzielski uspokoił co prawda we wtorkowym porannym wywiadzie na antenie TVN24, że w skali kraju spośród 14 tys. łóżek pediatrycznych zajętych jest obecnie 10 tys., ale w regionach bywa z tym różnie. Są województwa, takie jak podkarpackie, małopolskie, lubelskie, gdzie wypełnienie oddziałów sięga już 100 proc. i dzieci trzeba kłaść na dostawkach. Teoretycznie bufor istnieje, ale jeśli dziecko z południa Polski wymaga hospitalizacji, to przecież trudno szukać dla niego miejsca i transportować na Pomorze.

Z immunologicznego punktu widzenia większe ryzyko złapania infekcji przez najmłodszych ma następujące uzasadnienie: dzieci urodzone tuż przed pandemią lub w jej trakcie, kiedy nadal wszyscy się izolowaliśmy przed covid (słusznie!), mogą teraz po raz pierwszy spotkać się z grypą lub RSV. Wiele z nich urodziło się matkom, które same doświadczyły mniejszej liczby infekcji, a tym samym przekazały mniej przeciwciał swojemu dziecku podczas ciąży lub karmienia piersią.

Ile razy zachorujesz tej zimy?

Wysoka fala zakażeń pewnie w najbliższych dniach jeszcze nie opadnie. Rodzinne spotkania świąteczne i zbliżający się czas zabaw sylwestrowych zwiększą ryzyko transferu patogenów. SARS-CoV-2 spotęgował obciążenie układu oddechowego, gdyż za jego sprawą często dochodzi do koinfekcji, które mogą pogorszyć i przedłużyć chorobę.

Czytaj także: Grozi nam twindemia? Dlaczego warto zaszczepić się przeciwko grypie

Ale pojawiają się również sugestie ekspertów, że zmagania z koronawirusem mogą sprawić teraz, że łatwiej będzie niektórym odeprzeć atak innych patogenów. Chodzi o to, że otarcie się o SARS-CoV-2 może wzmacniać obronę immunologiczną organizmu na kilka dni lub tygodni. Zjawisko to nazywa się interferencją wirusową, a polega na tym, że obecność w otoczeniu jednego drobnoustroju może czasami wyprzeć inne. Niektórzy naukowcy uważają, że zeszłoroczny rekordowy skok omikrona pomógł właśnie powstrzymać tamtej zimy potencjalną epidemię grypy. A ponieważ na razie nie pojawił się żaden nowy superzakaźny wariant koronawirusa, ten grypowy ma otwartą drogę do atakowania naszych dróg oddechowych.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Świat kolekcjonerów zabawek. Ludzie bez pasji ich nie zrozumieją

Świat kolekcjonerów zabawek niewiele ma wspólnego z zabawami.

Juliusz Ćwieluch
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną