Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

USA dopuszczają do użycia pierwszą szczepionkę... dla pszczół

USA dopuszczają do użycia pierwszą szczepionkę dla pszczół. Ma pomóc w walce ze zgnilcem amerykańskim. USA dopuszczają do użycia pierwszą szczepionkę dla pszczół. Ma pomóc w walce ze zgnilcem amerykańskim. Damien Tupiner / Unsplash
Preparat ma zabezpieczać przed jedną z najgroźniejszych chorób zakaźnych atakujących te pożyteczne owady. Odpowiada ona za poważne straty w pszczelarstwie.

Choroba nazywa się „zgnilec amerykański”, co mogłoby sugerować, że stanowi problem wyłącznie za oceanem. Jednak z nazwą tą spotyka się m.in. wielu kierowców w Polsce. Przy niektórych drogach można bowiem zobaczyć charakterystyczne żółte znaki z napisem: „Zgnilec amerykański pszczół. Obszar zapowietrzony”. Nie jest to jednak komunikat skierowany do wszystkich zmotoryzowanych, a jedynie do pszczelarzy, by na danym terenie mieli się na baczności.

Czytaj też: Miejskie ule nie muszą być najlepszym pomysłem

Pierwsza szczepionka dla pszczół

Występuje tam bowiem bakteria o nazwie laseczka larwy (Paenibacillus larvae), atakująca czerwie, czyli larwy pszczół. Bardzo trudno ją zwalczać m.in. dlatego, że formy przetrwalnikowe mikroba mogą trwać w uśpieniu nawet 40 lat. Dlatego prawo Unii Europejskiej wymaga spalania skażonych bakteriami uli wraz z narzędziami pszczelarzy, które mogły mieć styczność z mikrobami. W Polsce zgnilec amerykański zwalczany jest z urzędu i stąd wspomniane żółte tablice ostrzegawcze.

Być może jesteśmy właśnie świadkami przełomu w walce z tą groźną chorobą. Amerykańskie ministerstwo rolnictwa (USDA) wydało warunkową zgodę na użycie przez zawodowych pszczelarzy pierwszej w historii szczepionki przeznaczonej dla pszczoły miodnej. Została ona opracowana przez amerykańską firmę biotechnologiczną Dalan Animal Health.

Czytaj też: Xylocopa, czarna pszczoła, wraca do Polski

Czekają pszczelarze i rolnicy

Oczywiście podanie szczepionki nie polega na stosowaniu zastrzyków. Roztwór inaktywowanych (martwych) bakterii jest mieszany z cukrową pożywką dla owadów. Z niej robotnice przygotowują mleczko pszczele (wydzielinę ślinianek młodych robotnic) stanowiące jedyny pokarm królowej. I właśnie tą drogą szczepionka trafia do organizmu „przywódczyni” ula, a z niego do składanych jaj. Dzięki temu wykluwające się larwy też są już zaszczepione (ich organizm miał kontakt z fragmentami bakterii) i bardziej odporne na infekcję.

Jeśli preparat z inaktywowanych bakterii potwierdzi swoją skuteczność zastosowany na szeroką skalę, to będzie to ogromne osiągnięcie. Pomoże nie tylko amerykańskim pszczelarzom, ale również producentom miodu na innych kontynentach. A także rolnikom, bo ich uprawy często zależą od hodowanych przez ludzi zapylaczy.

Czytaj też: Za sto lat nie będzie już owadów

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Świat kolekcjonerów zabawek. Ludzie bez pasji ich nie zrozumieją

Świat kolekcjonerów zabawek niewiele ma wspólnego z zabawami.

Juliusz Ćwieluch
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną