Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Fantazja fazizmu

Jak uratować świat i naprawdę ograniczyć emisje. Takiej rewolucji jeszcze nie robiliśmy

Nowe technologie wcale nie unieważniają wcześniejszych, tylko ewentualnie zmieniają kontekst ich wykorzystania. Nowe technologie wcale nie unieważniają wcześniejszych, tylko ewentualnie zmieniają kontekst ich wykorzystania. Getty Images
Rekordowo ciepły 2023 r. zmusza do rozmów o transformacji energetycznej. Tylko że podobnej rewolucji jeszcze nie przeprowadzaliśmy. A szukanie podpowiedzi w historii prowadzi do paradoksalnych odkryć.
materiały prasowe

Rewolucja przemysłowa i zapoczątkowana przez nią epoka węgla i stali miała swój początek na Wyspach Brytyjskich. Spektakularnym wyrazem roli ich mieszkańców w wyścigu do nowoczesności stała się Wystawa Światowa zorganizowana w 1851 r. w Londynie – w specjalnie z tego powodu skonstruowanym Pałacu Kryształowym. Budowla przypominająca gigantyczną szklarnię stała się symbolem wiktoriańskiej modernizacji. Mieniła się od odbłysków na szklanych taflach osadzonych w metalowych stelażach, skutecznie odwracając uwagę od mało nowoczesnego faktu: najważniejszym – biorąc pod uwagę masę – materiałem wykorzystanym podczas budowy Pałacu było drewno. Zużyto go przynajmniej trzykrotnie więcej niż żelaza i szkła.

Jean-Baptiste Fressoz, francuski historyk techniki z Narodowego Centrum Badań Naukowych (CNRS), przytacza tę zaskakującą informację w wydanej właśnie książce „Bez przejścia. Nowa historia energii”. To tylko jeden z niezliczonych przykładów pokazujących słuszność stwierdzenia popularnego wśród badaczy rozwoju technologicznego, twierdzących, że epoka kamienia nie skończyła się dlatego, że zabrakło kamieni. Nie skończyła się, bo ciągle w niej tkwimy – zużywając więcej kamienia niż nasi przodkowie z jaskiń. I podobnie – węgiel nie zastąpił drewna, ropa naftowa nie wyparła węgla. Dziś, mimo rozwoju odnawialnych źródeł energii (OZE), 80 proc. potrzeb energetycznych ludzkości ciągle zaspokajają paliwa kopalne.

Jeśli zaś przyjrzeć się strukturze OZE, to największy udział ma… biomasa, czyli różne formy drewna i jego pochodnych – np. ługu czarnego, produktu ubocznego przemysłu papierniczego. W Stanach Zjednoczonych w 2020 r. dostarczył on dwukrotnie więcej energii niż instalacje fotowoltaiczne. W Europie, w okresie 2010–20, zużycie peletu drewnianego wzrosło trzykrotnie, osiągając poziom 60 mln m sześc.

Polityka 7.2024 (3451) z dnia 06.02.2024; Nauka ProjektPulsar.pl; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Fantazja fazizmu"
Reklama