Coś za cios
Czym się ostatnio straszy ludzi w sieci i co na to nauka? „Kilka minut i chwytliwa treść gotowa”
KATARZYNA CZARNECKA: – O czym ludzie rozmawiają? Gdzie? Kiedy? Jak? Te pytania wam towarzyszyły, kiedy przygotowywaliście swoje najnowsze raporty.
TATIANA WITKOWSKA: – Chcieliśmy sprawdzić, z jakimi informacjami naukowymi Polacy spotykają się na co dzień i w jaki sposób te wiadomości są wykorzystywane w działaniach dezinformacyjnych. Analizy prowadzone w ramach projektu Nauka Sprawdza pozwalają monitorować kluczowe tematy w mediach społecznościowych i obserwować zmiany z kwartału na kwartał. Postanowiliśmy uzupełnić ten obraz o media tradycyjne i spojrzeć na niego przez pryzmat wskaźników stosowanych do oceny działań branży PR – zasięgu i ekwiwalentu reklamowego. Dlatego dodatkowe badanie przeprowadził Instytut Monitorowania Mediów (IMM).
Czyli zobaczyć nie tylko, co krąży w sieci, lecz także jaką ma siłę przebicia?
Tak. IMM analizował materiał z 2025 r. – ponad 267 tys. informacji. Monitoring objął tytuły prasowe, portale internetowe, radio, telewizję. We wszystkich analizach korzystamy z ogólnodostępnych źródeł polskojęzycznych, więc to oczywiście nie jest obraz całego internetu.
Czego konkretnie szukaliście?
Wybraliśmy pięć obszarów istotnych społecznie: medycynę i zdrowie, energetykę, technologię i biotechnologię, żywność oraz klimat i środowisko.
Który temat wysunął się na pierwszy plan?
Zdrowie. To się zgadza z obserwacjami innych instytucji zajmujących się dezinformacją. Zauważyliśmy znaczny wzrost popularności alternatywnych terapii i suplementów, któremu towarzyszy niskie zaufanie do koncernów farmaceutycznych. Powtarzało się m.in. nagłaśnianie rzadkich powikłań po terapiach konwencjonalnych lub zestawianie statystyk ogólnej śmiertelności z harmonogramami szczepień, czyli sugerowanie związków, których nie ma.