Dobry zwyczaj: pożyczaj

Surfowanie po morzu gotówki
Pożyczyć nieznajomemu pieniądze przez Internet? Dlaczego nie. Nie jest to takie niebezpieczne i można na tym zarobić.
Roland Christen/PantherMedia

Bank to miejsce, gdzie jedni lokują oszczędności, a inni zaciągają kredyty. Tym pierwszym bank płaci odsetki, a od drugich je ściąga – tyle że znacznie wyższe. Różnica między odsetkami to zarobek instytucji finansowej. A gdyby tak ominąć bank? Wówczas oszczędzający zarabiałby na swoich pieniądzach więcej, a pożyczający musiałby mniej spłacić. Tak działają w Internecie coraz popularniejsze serwisy social lending – społecznych pożyczek. Tu wszystko odbywa się bez udziału banków czy innych instytucji finansowych.

Obawy pożyczkodawców

Pośrednikiem jest serwis internetowy, który kontaktuje osoby z nadmiarem gotówki i te potrzebujące pieniędzy. Jednak sam serwis nie jest podobny do banku. Choć pobiera minimalne prowizje za usługi, to jednocześnie nie gwarantuje zwrotu pożyczonych środków. Umowa zostaje zawarta między dwiema, zazwyczaj obcymi sobie, osobami. Mimo braku formalnych gwarancji takie społecznościowe serwisy pożyczkowe z powodzeniem działają już w wielu krajach, także w Polsce.

Na naszym rynku największą popularność zdobyły dotąd Kokos i Finansowo. Obie platformy obchodziły w tym roku drugie urodziny. Średnio co kilka tygodni pojawia się nowy serwis, bo to dynamiczny, a równocześnie niezbyt stabilny rynek. Większość świeżych stron znika po kilku tygodniach czy miesiącach. Nie tak dawno spore zamieszanie wywołało zamknięcie serwisu Monetto, który był pionierem społecznego wzajemnego pożyczania pieniędzy w Polsce. Niektórzy twierdzili, że może to zniszczyć całą ideę, ale upadek Monetto nie zaszkodził innym platformom.

Podstawową przyczyną zniknięcia Monetto były nieporozumienia z inwestorem, który postanowił wycofać pieniądze, a później skargi niezadowolonych z jakości usług użytkowników. Paradoksalnie zamknięcie Monetto pokazało, na czym polega pomysł społecznych pożyczek – nikt nie stracił pieniędzy (bo umowy między wierzycielami a dłużnikami są nadal ważne i mogą być bez problemu realizowane), mimo że pośrednik, który połączył obie strony, już nie istnieje.

Brak zrozumienia istoty działania takich stron internetowych jest podstawową barierą ich jeszcze szybszego rozwoju. Sam serwis to tak naprawdę jedynie platforma do kontaktu między pożyczkodawcami i pożyczkobiorcami. Zazwyczaj inicjatywa należy do tych drugich – informują, jakiej kwoty potrzebują, jakie odsetki są skłonni zapłacić i w jakim czasie zwrócą pieniądze. W ten sposób rozpoczyna się aukcja: osoby chcące zarobić deklarują, jaką kwotę mogą pożyczyć. Jeśli w odpowiednim czasie (z reguły około tygodnia) zbierze się wystarczająca liczba chętnych, aukcja kończy się sukcesem, a pożyczka zostaje udzielona.

Zazwyczaj składa się na nią kilka lub kilkanaście osób. Dzięki temu rozkłada się i tym samym zmniejsza ryzyko pożyczających. W przypadku natrafienia na niesolidnego dłużnika traci się kilkadziesiąt, góra kilkaset złotych, choć cała pożyczka jest większa. Pożyczkobiorca z każdym pożyczkodawcą zawiera w formie elektronicznej odrębną umowę. Do tej pory żaden z sądów nie zakwestionował ich ważności.

W niektórych serwisach istnieją odwrotne aukcje: pożyczkodawca wystawia na przetarg określoną kwotę i sam określa warunki – oprocentowanie i czas spłaty. Pożyczkodawca zarabia więcej niż na lokacie w banku, a pożyczkobiorca płaci mniej niż w banku i bez formalności. Gorzej, gdy dłużnik okaże się niesolidny. To rzecz jasna największa obawa potencjalnych pożyczkodawców.

Przedstawiciele dwóch najważniejszych polskich serwisów, Kokosa i Finansowa, deklarują, że średnio od 90 do 94 proc. pożyczek spłacanych jest bez kłopotów. W innych przypadkach dochodzi albo do opóźnień w regulowaniu rat, albo, w skrajnych sytuacjach, do braku kontaktu z pożyczkobiorcą. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni.

Kokos i Finansowo nieco się różnią przy wyborze środków zabezpieczających. Wynika to głównie z innego profilu klientów obu platform. Finansowo koncentruje się na pośrednictwie przy pożyczaniu niewielkich kwot, raczej na krótki okres i przy niższym oprocentowaniu (średnio 9 proc. w skali roku). Ten serwis kierowany jest przede wszystkim do osób młodszych, studentów, tych, którzy potrzebują mniej pieniędzy, a równocześnie oczekują minimum formalności. Żeby zarejestrować się na Finansowie, wystarczy przelać złotówkę ze swojego konta. I to cała, obowiązkowa weryfikacja nowego pożyczkobiorcy.

Nieco inaczej jest w przypadku Kokosa. Tutaj, poza podaniem numeru konta bankowego, konieczne jest przesłanie płatnego esemesa, co pozwala zweryfikować numer telefonu komórkowego. Kandydat na pożyczkobiorcę jest też sprawdzany w trzech działających biurach informacji gospodarczej, które zawierają listy nazwisk osób zalegających z płaceniem rachunków czy rat kredytów.

Nawet jednak obecność w rejestrze dłużników nie zamyka drogi do zaciągnięcia pożyczki. Po prostu stosowna adnotacja pojawia się w profilu użytkownika – tłumaczy Tomasz Bobrowski z firmy Blue Media, właściciela Kokosa. I wówczas to już od pożyczkodawców zależy, czy będą chcieli powierzyć pieniądze takiej osobie. Zazwyczaj ma ona szansę na pożyczkę, ale na gorszych niż inni warunkach. Banki nigdy by się na taki ruch nie zdecydowały.

W Kokosie, gdzie pożycza się większe kwoty niż na Finansowie i na dłuższy okres, średnie oprocentowanie sięga ok. 20 proc. w skali rocznej. Żeby zwiększyć swoją wiarygodność, pożyczkodawcy mogą także poddać weryfikacji serwisu swój dowód osobisty, a także przesłać dokumenty dotyczące miejsca zamieszkania i dane aktualnego pracodawcy. Co więcej, istnieje możliwość kupna ubezpieczenia spłaty na wypadek śmierci, nieszczęśliwego wypadku albo utraty pracy. Jego koszt również obciąży starającego się o pożyczkę. Oczywiście takie zabiegi największe znaczenie mają na początku, gdy nie zna się nowego użytkownika. Potem każdego ocenia się po czynach.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną