Czeski apetyt na polską Bogdankę

Zaloty do nadobnej Bogdanki
Lubelska Bogdanka to najlepsza polska kopalnia. Rok temu wpadła w oko czeskiemu przedsiębiorcy i miliarderowi Zdenkowi Bakali. Decyzja, czy ją kupi, zapadnie jeszcze w listopadzie. Byłaby to zmiana, której w Polsce na pewno nie planowano.
Tadeusz Późniak/Polityka

Miliarder Zdenek Bakala (po prawej). Swą przygodę z górnictwem zaczynał od zakupu starych kopalń i koksowni w Czechach. Dziś jego firma NWR jest postrzegana jako największy węglowy gracz w naszej części Europy
CTK/PAP

Miliarder Zdenek Bakala (po prawej). Swą przygodę z górnictwem zaczynał od zakupu starych kopalń i koksowni w Czechach. Dziś jego firma NWR jest postrzegana jako największy węglowy gracz w naszej części Europy

Spółka New World Resources (kontrolowana przez Bakalę) zwróciła się o zbycie akcji, i to po cenie wyższej niż rynkowa, bezpośrednio do akcjonariuszy Bogdanki. Dzisiaj są to głównie otwarte fundusze emerytalne. Zarząd i radę nadzorczą dość ostentacyjnie zignorowano. Taką rynkową grę prowadzi się na giełdach najczęściej wobec firm z rozproszonym kapitałem, bo wówczas łatwiej o wrogie przejęcie. Bogdanka nadawała się do tego celu idealnie. Nic dziwnego, że pod Lublinem zawrzało.

Czeski kandydat na nowego właściciela oczywiście próbuje uspokajać. – Kierownictwo Bogdanki nie ma powodów do obaw – mówi Marek Jelinek, dyrektor finansowy i wykonawczy NWR, spółki zarejestrowanej w Holandii. – Chcielibyśmy, aby ten zarząd nadal pełnił kluczową funkcję w nowej strukturze i w naszej strategii w Polsce.

Główne aktywa NWR to cztery kopalnie i dwie koksownie w Czechach. W ub.r. sprzedały one ponad 10 mln t węgla koksowego i 0,7 mln t koksu, w tym rzadkiego gatunku koksu odlewniczego. W Polsce NWR ma, poprzez swoją spółkę Karbonia, wykupioną 50-letnią koncesję na wydobycie węgla koksującego na obszarze zamkniętej kopalni Dębieńsko w Czerwionce-Leszczynach. Budowa Nowego Dębieńska ma ruszyć w przyszłym roku. Potrwa pięć lat i da ok. 2,5 tys. nowych miejsc pracy. – Jeszcze przed wezwaniem do akcjonariuszy Bogdanki zadeklarowaliśmy na inwestycje w Dębieńsku 400 mln euro – informuje Jelinek. W ramach tej koncesji do wybrania jest 190 mln t bardzo dobrego węgla koksującego.

Karbonia ma jeszcze koncesję na poszukiwania w obrębie zlikwidowanej kopalni Morcinek w Kaczycach, tuż przy granicy z Czechami. Trudno jednak prognozować, kiedy będzie możliwy dostęp do porzuconych przed laty przez Polaków złóż. Morcinek należał do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. – Na miejscu JSW ponownie starałbym się o koncesję na Morcinka i dopiero z takim atutem wchodził w ewentualny wspólny interes z NWR – mówi analityk węglowego rynku.

Po wysadzeniu 10 lat temu szybów Morcinka (była to nasza najmłodsza kopalnia) wydobycie jest obecnie możliwe tylko od strony kopalń czeskich, fedrujących w tym samym złożu. – Na razie czeskie i polskie władze podpisały górnicze porozumienie międzypaństwowe, które nakreśla ramy prawne tej transgranicznej inwestycji – mówi Jelinek.

Siła ze słabości

Kilka lat temu Zdenek Bakala sprzedał w Republice Czeskiej swój Bank Inwestycyjny i kupił Grupę Karbon Invest, do której należała m.in. spółka OKD skupiająca stare kopalnie i koksownie. Dyrektor Jelinek wspomina, że wtedy ich górnictwo umierało. Nowy właściciel podtrzymał je przy życiu: dokapitalizował i unowocześnił. Miał szczęście w biznesie i dobrze wyczuł, jakie wiatry na świecie zawieją. Za sprawą koniunktury na stal niebawem wybuchła fantastyczna wręcz hossa na węgiel koksujący i koks. Na tej fali NWR zadebiutował w 2008 r. na giełdach w Londynie, Pradze i Warszawie.

Polscy eksperci pukali się w głowy: UE widzi przyszłość węgla w czarnych barwach, Niemcy zrezygnowały z budowy ośmiu elektrowni węglowych ze względu na szalenie kosztowną emisję CO2, więc co taka spółeczka z czterema średnimi kopalniami może zwojować? Miny im zrzedły, kiedy okazało się, że NWR zebrał na trzech giełdach 1,3 mld funtów. Mało tego: firma Bakali zaczęła być postrzegana jako największy węglowy gracz w naszej części Europy, który bierze się teraz do konsolidacji polskiego górnictwa.

Siła Zdenka Bakali, który swoją drogą doskonale zna się na węglowych interesach, bierze się przede wszystkim z naszej słabości – ocenia dr Jerzy Markowski, górniczy ekspert. – Faktycznie jest największym graczem na parkietach, bo innego nie ma. I będzie takim dopóty, dopóki właściciel polskich kopalń nie wpuści na nie naszych węglowych spółek.

Po debiucie na warszawskiej giełdzie Zdenek Bakala powiedział, że w całej strategii NWR numerem 1 jest Polska z największymi zasobami węgla w tej części Europy. Nie dodał (ale to musiało znaleźć się w prospekcie), że wchodzi na rynek ze źle zarządzanymi, balansującymi na granicy płynności finansowej kopalniami, gdzie ciągle ślimaczy się prywatyzacja, a związkowi działacze mają wyjątkową pozycję w wyznaczaniu strategii swoich przedsiębiorstw. Rynek jest więc trudny, ale dla cierpliwego inwestora, który wierzy, że właściciel się opamięta i zacznie robić na nim porządki, to ziemia obiecana.

Nie ukrywaliśmy, że jesteśmy na warszawskiej giełdzie po to, by stopniowo przejmować polskie spółki węglowe i wraz z nimi budować w Europie Środkowo-Wschodniej dużą węglową firmę, najsilniejszego gracza na rynku – mówi Jelinek. – W wezwaniu skierowanym do akcjonariuszy Bogdanki nie ma żadnej wrogości, motywuje nas tylko chęć stworzenia regionalnego lidera węglowego – podkreśla. – To czysty biznes.

Wezwanie do sprzedaży akcji NWR opublikował na początku października. Następnego dnia Mirosław Taras, prezes Bogdanki, powiedział, że pomysł Zdenka Bakali jest znakomity i nie jest nim zaskoczony. – Problem w tym, że jest on znakomity dla NWR, ale czy również dla Bogdanki? – pyta.

Ile za ile?

NWR zaoferował w wezwaniu za każdą z 34 mln akcji kopalni po 100,75 zł. Przypomniał, że w dniu giełdowego debiutu za jedną akcję płacono 48 zł, a w marcu tego roku Ministerstwo Skarbu sprzedało funduszom emerytalnym pozostałe 46 proc. akcji po 70,50 zł.

Ale premia dla sprzedających jest tylko z pozoru kusząca. W dniu wezwania bowiem za akcję Bogdanki płacono w Warszawie blisko 90 zł, a za NWR – ok. 35 zł. A ostatnio akcje Bogdanki dochodziły do 110 zł. Tak więc kapitalizacja kopalni wynosi już ok. 3,8 mld zł i jest sporo wyższa od oferty NWR.

Dlatego zarząd Lubelskiego Węgla od początku przeciwny był próbie przejęcia Bogdanki przez NWR. Uważa, że proponowana cena jest rażąco niska i nie odpowiada wartości spółki. – Jesteśmy na ostatnim etapie inwestycji, których efekty przyniosą podwojenie wydobycia, a akcjonariuszom znaczący wzrost wartości ich akcji – mówi Taras. Zarząd zalecił więc akcjonariuszom nie odpowiadać na wezwanie.

W 2014 r. zakończy się budowa pola Stefanów (to nowa kopalnia), która pozwoli Bogdance zwiększyć wydobycie z obecnych 5,5 mln t do ponad 11 mln t rocznie. Prawie podwoi się roczna wydajność na jednego górnika, chociaż już dziś jest imponująca: w Bogdance wynosi 1440 t, w pozostałych polskich kopalniach – 614, a w NWR – 576 t.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną