PKP, czyli katastrofa kolejowa

Polskie Koleje Przepraszające
Kolej na kolej – głupcze. Taki napis niedawno powiesił w swym gabinecie minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. W złą godzinę. Dziś on sam i rząd zbierają cięgi za zaniedbania na kolei, własne oraz cudze.
Wciąż nie ma dobrego pomysłu na zbudowanie nowoczesnego systemu transportu kolejowego
Piotr Skornicki/Agencja Gazeta

Wciąż nie ma dobrego pomysłu na zbudowanie nowoczesnego systemu transportu kolejowego

Trzeba przyznać, że jeśli gdzieś udało się całkiem skompromitować ideę wolnego rynku, to właśnie na kolei
Łukasz Pieńkowski/Forum

Trzeba przyznać, że jeśli gdzieś udało się całkiem skompromitować ideę wolnego rynku, to właśnie na kolei

Unieruchomiony  pociąg relacji Łódź Fabryczna - Warszawa Wschodnia
Michał Tuliński/Forum

Unieruchomiony pociąg relacji Łódź Fabryczna - Warszawa Wschodnia

Pod względem przepraszania mamy jedne z najsprawniejszych kolei na świecie. W 2010 r. PKP trzykrotnie uroczyście przepraszały podróżnych. Pierwszy raz na samym jego początku, kiedy zamarzały przewody trakcyjne. Drugi raz, kilka miesięcy później, gdy na skutek ekonomicznych przepychanek pomiędzy spółkami z Grupy PKP a samorządowymi Przewozami Regionalnymi doszło do zatrzymania na stacjach pociągów InterRegio i uwięzienia pasażerów na dworcach. Trzeci raz w grudniu, gdy kolej straciła panowanie nad własnym rozkładem jazdy. Tym razem pasażerowie zostali uwięzieni na dworcach, bo pociągi odjeżdżały z innych peronów i o innych godzinach, niż wcześniej informowano i nawet sami kolejarze nie wiedzieli skąd, dokąd i kiedy.

To nie ja, to kolega

Choć grzecznie przeprosili za te „zdarzenia bez precedensu”, to od razu dali do zrozumienia, że nie czują się winni. Winne były dokonywane aż do pierwszych dni grudnia ustalenia rozkładu jazdy, „w których brali udział także przewoźnicy spoza Grupy PKP”. Taka jest specyfika kolejowych przeprosin. Winny jest zawsze kolega, ogólna sytuacja, wieloletnie zaniedbania, trudności obiektywne, niedoinwestowanie itd. Tak było nie tylko w przypadku szefa Grupy PKP Andrzeja Wacha i prezesów podległych mu spółek kolejowych, ale także ministra Grabarczyka oraz jego zastępcy odpowiedzialnego za kolej Juliusza Engelhardta.

Każdy się kajał, jednocześnie dając do zrozumienia, że nie on miał wpadkę. Jeśli już, to może w sensie politycznym. Podobnie zresztą zrobił premier Donald Tusk, który poirytowany zażądał głów winnych. Jako pierwszego odwołał wiceministra Engelhardta, ale, jak wszyscy, dał do zrozumienia, że nie czuje się winny, bo to człowiek Pawlaka. Do rządu trafił w ramach umowy koalicyjnej z rozdzielnika PSL. Pawlak też zresztą nie czuje się winny, bo widząc, co się dzieje na kolei, już dawno cofnął rekomendację Engelhardtowi.

Krzysztof Jaroszyński, prezes Urzędu Transportu Kolejowego, ma ograniczoną władzę nad rynkiem kolejowym. Nie taką, jaką dysponują choćby prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej czy Urzędu Regulacji Energetyki.

Zdaniem prezesa Jaroszyńskiego prace nad rozkładem finalizowano zbyt późno, zbyt wiele zmian wprowadzano w ostatniej chwili. Dlatego już dzień po wprowadzeniu nowego rozkładu urząd rozpoczął kontrolę, która objęła 33 dworce w całej Polsce. Wszczęto postępowania administracyjne, przewoźnicy muszą liczyć się z karami finansowymi. – To w dużej mierze wina spółek przewozowych, a także zarządcy infrastruktury. Prawo nie daje nam jednak realnej możliwości ingerowania w ich działania przed zaistnieniem sytuacji kryzysowej – ocenia. Liczy, że wydarzenia ostatnich dni przyspieszą prace nad prawem dającym mu narzędzia oddziaływania na uczestników rynku.

Peron 9 i 3/4

Ustalanie rozkładu jazdy to działanie rutynowe. Przeprowadza się je co roku. Dlaczego jednak tuż przed świętami, kiedy tysiące pasażerów szykują się do podróży? Tu także nie ma winnego, bo to decyzja Brukseli, która wybrała drugą sobotę grudnia na europejski dzień zmiany rozkładów jazdy. Procedura jest taka, że wszyscy przewoźnicy zgłaszają do zarządcy infrastruktury kolejowej, czyli spółki PKP Polskie Linie Kolejowe (na razie jest w Grupie PKP, ale docelowo ma być niezależną spółką państwową), wszystkie swoje planowane połączenia, a PLK układa z tego rozkład jazdy tak, by zapewnić bezpieczeństwo ruchu. Układanka jest dość skomplikowana, bo każdego dnia wyjeżdża na trasy 5 tys. pociągów osobowych.

Czy jednak co roku trzeba robić rewolucję w siatce połączeń, burząc przyzwyczajenia podróżnych? Okazuje się, że jednym z powodów nowelizowania rozkładu jazdy jest konieczność dostosowania go do degradacji infrastruktury. Jest coraz więcej odcinków, po których pociągi muszą jeździć coraz wolniej, by uniknąć katastrofy. Zresztą marna jakość taboru (psującego się od jeżdżenia po zdewastowanych torach) także wpływa na spowolnienie ruchu. Na niektórych odcinkach prowadzone są prace remontowe i to także trzeba wziąć pod uwagę. Trwają remonty dworców, co dodatkowo komplikuje pracę kolejarzom.

Efektem tego było pojawienie się w nowym rozkładzie legendarnego już peronu 5 na dworcu w Katowicach, który niczym słynny peron 9 i 3/4 z opowieści o Harrym Potterze był niedostępny dla zwykłych podróżnych. Warszawską atrakcją stały się biegi przełajowe pasażerów na Centralnym, bo nigdy nie było wiadomo, na który peron wjedzie pociąg (i na jakim dworcu, bo niektóre kierowano na sąsiedni Dworzec Śródmieście).

Nie jest jasne, w jakim stopniu PLK mogą ingerować w siatkę połączeń. Panuje przekonanie, że muszą akceptować pomysły przewoźników, jeżeli da się je bezpiecznie zrealizować. W efekcie nie może powstać spójny, logiczny i zgodny z potrzebami podróżnych rozkład. Przykładem tego były niemal jednoczesne kursy na tych samych trasach pociągów PKP Intercity (TLK) i Przewozów Regionalnych (InterRegio). Tak sobie kolejarze wyobrażali konkurencję. To się w nowym rozkładzie ponoć udało zmienić, bo prezes UTK mediował z obu przewoźnikami. Ale ten sukces utonął w gigantycznej porażce.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną