Sądowa walka o odzyskanie stołecznych pałaców

Szturm na pałace
Po domach przyszła kolej na pałace; spadkobiercy właścicieli odzyskują nieruchomości w Warszawie. Muszą jednak zapłacić miastu za odbudowę. Proste sprawy już się skończyły. Ale zawsze warto spróbować w kolejnym sądzie. Adwokaci mają używanie.
Warszawski Pałac Biskupów Krakowskich, siedziba ZUS. Przeszło 20 lat procesów, 17 wyroków sądów - a spadkobierczyni nadal nie odzyskała budynku.
Leszek Zych/Polityka

Warszawski Pałac Biskupów Krakowskich, siedziba ZUS. Przeszło 20 lat procesów, 17 wyroków sądów - a spadkobierczyni nadal nie odzyskała budynku.

Czetwertyńscy wystąpili z roszczeniami do posesji, na której znajduje się ambasada USA. Szans na jej zwrot praktycznie nie mają. Na fot.: Albert Czetwertyński pikietuje pod ambasadą.
Jerzy Dudek/Fotorzepa

Czetwertyńscy wystąpili z roszczeniami do posesji, na której znajduje się ambasada USA. Szans na jej zwrot praktycznie nie mają. Na fot.: Albert Czetwertyński pikietuje pod ambasadą.

Pałacyk SARP przy ul. Foksal – bitwa rodziny Zamoyskich o odzyskanie tej nieruchomości właśnie zaczęła się na nowo.
Leszek Zych/Polityka

Pałacyk SARP przy ul. Foksal – bitwa rodziny Zamoyskich o odzyskanie tej nieruchomości właśnie zaczęła się na nowo.

Polityka

Polityka

Ponad rok temu Joanna Beller-Piotrowska, spadkobierczyni poprzedniego właściciela Pałacu Biskupów Krakowskich w Warszawie, triumfowała po wyroku NSA: – Wygrałam! Pałac znów jest mój! Nieruchomość przy ul. Senatorskiej 6 powinna być jej zwrócona już w roku 1997 na podstawie przyznanego wtedy prawa wieczystego użytkowania gruntu. Jednak ZUS, który ma w pałacu siedzibę, odwoływał się latami (chociaż nie ma tytułu własności i nie jest stroną). Sądy wydały 17 wyroków, często sprzecznych. Wydawało się, że wyrok NSA zakończy sprawę. Ale pani Beller cieszyła się przedwcześnie. 15 października ubiegłego roku wojewoda mazowiecki stwierdził, że decyzja z 1997 r. jest niewykonalna z powodu „niemożności określenia nieruchomości będącej przedmiotem tej decyzji”.

Pałac odbudowano inaczej, częściowo na sąsiedniej działce – tłumaczy Marcin Bajko, dyrektor stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami. Na fakt przesunięcia budynku powoływał się już ZUS, a wojewoda powtórzył ten argument mimo wyroku NSA. Następny krok należy teraz do ministra infrastruktury: Joanna Beller zaskarżyła do niego decyzję wojewody.

Minie wkrótce 66 lat od wejścia w życie tzw. dekretu Bieruta (czyli dekretu z 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze miasta Warszawy), na podstawie którego warszawskie grunty przeszły na własność stołecznej gminy. Spadkobiercy właścicieli wieszają na nim psy. Niesłusznie, bo dekret nie przewidywał ograbiania z własności. Gmina miała uwzględniać wnioski właścicieli o przyznanie prawa wieczystej dzierżawy gruntów, jeśli korzystanie z nich dało się pogodzić z planami zabudowy. Nieruchomość przy ul. Senatorskiej 6, o której zwrot walczy Joanna Beller, spełniała ten warunek. Ale wniosek jej ojca załatwiono odmownie. Grunt i pałac zostały skomunalizowane.

Prawo wieczystej dzierżawy dostawali nieliczni wybrani – mówi Tomasz Podlejski, prezes Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) w Warszawie, do którego trafiają wnioski o stwierdzenie nieważności dawnych decyzji dekretowych i odwołania od odmownych decyzji. – Właściciele działki przy Nowym Świecie dostali decyzję odmowną z uzasadnieniem, że grunt przeznaczony jest pod uspołecznioną gospodarkę mieszkaniową. Inni – że w projektowanym planie przewiduje się zmianę funkcji terenu. Chociaż wiążący był tylko istniejący plan zabudowy.

Co miasto odbudowało

Z dokumentów, fotografii, opisów wiemy, jak wyglądała po wojnie lewobrzeżna Warszawa. Morze gruzów. Nic dziwnego, że miasto nie chce oddawać darmo domów, które odbudowano z ruin za publiczne pieniądze. – Spadkobiercy muszą je kupić – mówi dyrektor Bajko.

Pani Beller powinna dostać odszkodowanie za bezumowne korzystanie przez ZUS z pałacu. Rzeczoznawca ocenił je na 100 mln zł, po 10 mln za rok. Możemy pomniejszyć nasze odszkodowanie o roszczenia miasta za odbudowę – mówi adwokat Józef Forystek, reprezentujący spadkobierczynię. Oczekiwania są w tym przypadku rekordowe, ale rozliczenia to zawsze twarde negocjacje, prowadzone na ogół przez wyspecjalizowane kancelarie adwokackie. Im większa wartość nieruchomości, tym dłuższa droga do ugody.

Potoccy odkupili od miasta Pałac Branickich przy ul. Miodowej, kiedyś ich rodzinną siedzibę. Budynek, kompletnie zniszczony w czasie wojny, odbudowany został na koszt państwa. Przez 20 lat mieścił się w nim stołeczny urząd, ostatnie dwa lata był tam jako najemca. Ile spadkobiercy zapłacili za pałac, strony nie ujawniają.

W kolejce po swoją własność stoją spadkobiercy innych arystokratycznych rodzin. Zamoyscy zabiegają o zwrot pałacyku przy ul. Foksal, od ponad pół wieku siedziby Stowarzyszenia Architektów Polskich. Także ten pałac został odbudowany przez państwo. SARP jest wieczystym użytkownikiem gruntu, w latach 90. kupił budynek za własne środki. – Czyli za pieniądze ze składek architektów. Kiedy kupowaliśmy pałacyk od Skarbu Państwa, nie było żadnych roszczeń, działaliśmy w dobrej wierze – mówi Mariusz Ścisło z Zarządu Głównego SARP (w 1972 r., ćwierć wieku od złożenia wymaganego dekretem wniosku, Zamoyskim odmówiono prawa do tej nieruchomości).

Sprawa odżyła kilka lat temu. Pełnomocnicy rodziny wystąpili do SKO o unieważnienie odmowy z 1972 r. Wykazali, że właściciel, do którego odmowna decyzja została skierowana, nie żył już wtedy od kilku lat. Kolegium stwierdziło nieważność tej decyzji. Kilka miesięcy temu to samo orzekł NSA. W rezultacie, chociaż pałac został sprzedany i prawne skutki tej transakcji wydają się nieodwracalne, prawnicy Zamoyskich twierdzą, że bitwa o nieruchomość dopiero się zaczęła.

Obecni właściciele najlepszych, skomunalizowanych dekretem nieruchomości coraz częściej przekonują się, że akty notarialne nie są jak skała. Dyrekcji Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego, oddziału Muzeum Narodowego w Królikarni, przykrą niespodziankę przyniósł 2007 r. Minister infrastruktury unieważnił wtedy decyzję sprzed lat, odmawiającą rodzinie Krasińskich praw do tego budynku. Pałacyk odbudowany został za publiczne pieniądze, stanowi notarialną własność muzeum. Ostatecznie NSA wydał wyrok korzystny dla muzealników.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną