Polski przemysł piwny

Małe piwo się pieni
Regionalne browary odkryły, że nie jest ważne, ile piwa się warzy, ważne jak. I o to toczą spór z wielkimi konkurentami.
Browar restauracyjny Spiż we Wrocławiu. Piwo warzy się na oczach gości.
Grzegorz Kwolek/Agencja Gazeta

Browar restauracyjny Spiż we Wrocławiu. Piwo warzy się na oczach gości.

Tegoroczne kapryśne lato dało się we znaki urlopowiczom i rolnikom. Ale nie tylko im. Wśród ofiar chłodu i deszczu są też piwowarzy. Miesiące wakacyjne to piwne żniwa, ale tylko wtedy, gdy jest upał i świeci słońce. Gdy pogoda nie dopisuje, spada ochota na kufel złocistego trunku, a rośnie na coś mocniejszego. Tę regułę potwierdzają najnowsze statystyki przemysłu spirytusowego i policji drogowej (bo Polak, kiedy się napije, natychmiast musi siadać za kółko).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną