Jak senator PiS wzbogacił się na SKOK-ach

Wielki SKOK
Jak napisał tygodnik „Wprost”, KNF alarmuje w sprawie Grzegorza Biereckiego najwyższe władze państwa. Senator PiS miał wyprowadzić miliony do własnej spółki. POLITYKA opisała ten mechanizm cztery lata temu. Teraz PiS zawiesił go w prawach członka klubu parlamentarnego.
Grzegorz Bierecki będzie reprezentował Prawo i Sprawiedliwość w wyborach do Senatu.
Krzysztof Mystkowski/KFP/Fotorzepa

Grzegorz Bierecki będzie reprezentował Prawo i Sprawiedliwość w wyborach do Senatu.

Przekazanie Ojcom Paulinom z Jasnej Góry zrekonstruowanej kopuły tabernakulum ołtarza w kaplicy Matki Bożej Królowej Polski. Fundatorem rekonstrukcji jest SKOK.
Robert Płaczkiewicz/SE/EAST NEWS

Przekazanie Ojcom Paulinom z Jasnej Góry zrekonstruowanej kopuły tabernakulum ołtarza w kaplicy Matki Bożej Królowej Polski. Fundatorem rekonstrukcji jest SKOK.

Dziś do grupy Kas Stefczyka należy osiem SKOK. Łącznie mają ponad 750 tys. klientów, 360 oddziałów w całej Polsce i 200 agencji.
Tadeusz Późniak/Polityka

Dziś do grupy Kas Stefczyka należy osiem SKOK. Łącznie mają ponad 750 tys. klientów, 360 oddziałów w całej Polsce i 200 agencji.

[Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA w październiku 2011 r.]

Prezes Krajowej SKOK Grzegorz Bierecki kandydował do Senatu z listy PiS, bo, jak mówi, wie, co zrobić, by w portfelach Polaków było więcej pieniędzy. Sam w ostatnich tygodniach dołączył do grona polskich multimilionerów.

Przeczytaj pismo, na które powołuje się „Wprost”

*

Przejął na własność część systemu SKOK. Kampania Grzegorza Biereckiego jest pod wieloma względami bezprecedensowa. Pierwszy raz w wyborach do parlamentu kandyduje urzędujący szef dużej instytucji finansowej. W tym przypadku największej w Polsce organizacji parabankowej – zrzeszającej ponad 2,2 mln członków, dysponującej 1852 placówkami w całym kraju i posiadającej (na koniec 2010 r.) 13 mld zł zgromadzonych depozytów. Jeszcze niedawno Bierecki ostro reagował na zarzut o upolitycznieniu SKOK. Dziś trudno nawet odróżnić, co jeszcze jest reklamą Kas, a co już materiałem wyborczym ich szefa. Wsparciem finansowym ze strony SKOK publicznie pochwalił się Tomasz Sakiewicz, szef „Gazety Polskiej” i „GP Codziennie”, czyli nowego, propisowskiego tabloidu (to ten, co pisał o zamachu bombowym w Smoleńsku). W ten sposób członkowie Kas nieświadomie zbiorowo wspierają PiS.

Wrześniowy numer bezpłatnej gazety SKOK Stefczyka otwiera wielkie zdjęcie Biereckiego z podpisem: „Mamy naszego kandydata w wyborach do Senatu RP”. I dalej: „Wielka rodzina SKOK ma szansę poprzeć twórcę polskiej instytucji finansowej”. Pracownicy Kasy rozdają pisemko podczas przedwyborczych spotkań Biereckiego na Podlasiu (kandyduje w Białej Podlaskiej). Bo chociaż SKOK Stefczyka jest ogólnopolski, akurat na Podlasiu prowadzi ostatnio szczególnie intensywną akcję marketingową. Lokalne media co kilka dni publikują zdjęcia Biereckiego, który w imieniu „Stefczyka” przekazuje dary i czeki kolejnym podlaskim szpitalom, przedszkolom, domom dziecka. Kasa Stefczyka została sponsorem drużyny piłkarskiej MKS Podlasie Biała Podlaska. Dwa tygodnie przed wyborami piłkarze po raz pierwszy wybiegli na boisko w barwach Kasy, dopingowani z trybuny przez Biereckiego. Stefczyk finansował nawet uroczystość 500-lecia nadania praw miejskich miejscowości Kodeń, bo – jak donosi portal internetowy Stefczyka – choć odebrano je jeszcze za cara, pamięć o tym wydarzeniu jest w Kodniu wciąż żywa.

Wieść, że Bierecki będzie reprezentował Prawo i Sprawiedliwość w wyborach do Senatu, poszła w świat 16 sierpnia o 18.44. „Sensacyjny kandydat PiS” – donosił na swym blogu europoseł Ryszard Czarnecki. Informację miał zapewne z pierwszej ręki – od jakiegoś czasu współpracuje z Biereckim, został nawet członkiem rady nadzorczej jednej ze spółek należących do systemu SKOK.

17 sierpnia o sensacyjnej kandydaturze pisała już większość mediów. Tego dnia Grzegorz Bierecki wraz ze swoim bratem Jarosławem oraz z Adamem Jedlińskim, wieloletnim przyjacielem Lecha Kaczyńskiego, przejął majątek Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, na który przez 20 lat łożyły Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Własnością lub współwłasnością Biereckich i Jedlińskiego stały się m.in. spółki, do których należą siedziby Kas i związanych z nimi podmiotów; firmy windykacyjne, którym Kasy przekazują co roku do ściągnięcia setki milionów złotych długów swoich klientów, a nawet dwa znane biura podróży. W sumie przejęli majątek wart dziesiątki milionów złotych.

„Mnie, podobnie jak większości Polaków, chodzi także o wartości, o altruizm, o poświęcenie, dobro wspólne, kolektywny cel”. *

By ułatwić zrozumienie wydarzeń, które miały ostatnio miejsce w Kasach, musimy przypomnieć pokrótce historię Kas.

Pomysł na SKOK narodził się jesienią 1989 r. Grzegorz Bierecki, jako jeden z dyrektorów Komisji Krajowej Solidarności, znalazł się wówczas w składzie delegacji, która pojechała do USA, by szukać wsparcia dla związku. W Stanach spotkał się z przedstawicielami tzw. unii kredytowych. Przekonali go, że podobna organizacja powinna powstać w Polsce: gromadząca oszczędności swoich członków i udzielająca ze zgromadzonych pieniędzy niskooprocentowanych pożyczek, działająca non profit (coś jak zakładowe kasy zapomogowo-pożyczkowe). Pomysł spodobał się także władzom Solidarności. Ówczesny wiceprzewodniczący związku Lech Kaczyński powołał grupę roboczą, która we współpracy z World Council of Credit Unions (WOCCU – Światową Radą Związków Kredytowych) dostosowała amerykański model unii kredytowych do polskich warunków – tworząc zarys systemu SKOK. W 1990 r. WOCCU powołała Fundację na rzecz Polskich Związków Kredytowych, która miała m.in. szkolić pracowników SKOK oraz udzielać powstającym Kasom pomocy prawnej, organizacyjnej i finansowej. W jej zarządzie zasiedli Grzegorz i Jarosław Biereccy oraz Adam Jedliński. Przewodniczącym rady FPZK został Lech Kaczyński.

Pierwsze Kasy zaczęły powstawać w 1992 r. – najczęściej w oparciu o zakładowe struktury Solidarności i parafie. Za namową Biereckiego kilka z nich utworzyło wówczas spółdzielnię Kas – Krajową SKOK. Miała ona dbać o bezpieczeństwo powierzonych Kasom pieniędzy. Jej prezesem został Grzegorz Bierecki, a przewodniczącym rady nadzorczej – Adam Jedliński.

Początkowo przynależność do Krajówki była dobrowolna i wiele Kas nie uznało jej zwierzchnictwa. W 1995 r. dzięki poparciu Solidarności Biereckiemu i jego współpracownikom udało się przeforsować w Sejmie ustawę o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, która powierzała Krajowej SKOK nadzór nad wszystkimi Kasami i nakazywała zrzeszenie się w niej. Projekt ustawy wyszedł spod ręki Adama Jedlińskiego. Posłowie poparli go w przekonaniu, że to szeregowe SKOK będą wytyczać kierunki działania Krajówki – zgodnie z ustawą jej członkami miały być bowiem wyłącznie Kasy. Okazało się jednak, że większość udziałów w Krajowej SKOK, a co za tym idzie większość głosów na jej walnym zgromadzeniu, ma Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych. Kilka Kas wystąpiło wówczas do sądu o rozstrzygnięcie, czy FPZK może być członkiem Krajówki. Sąd przychylił się jednak do przedstawionych przez Krajową SKOK opinii prawnych Lecha Kaczyńskiego i Marka Głuchowskiego (ówczesnego wspólnika Adama Jedlińskiego w kancelarii prawnej), że skoro Fundacja była członkiem Krajówki przed wejściem w życie ustawy o SKOK, to nie można pozbawić jej praw nabytych.

W efekcie Grzegorz Bierecki, wraz z wąską grupą współpracowników, zyskał niemal absolutną władzę nad Kasami (z funkcji prezesa Krajówki mogło odwołać go tylko walne zgromadzenie, w którym większość miała zarządzana przez niego Fundacja).

„Budując SKOK nieraz widziałem w oczach nieznanych mi osób entuzjazm i wiarę, że oto wspólnym wysiłkiem tworzymy coś ważnego. Nie dla siebie, lecz dla innych”.

Władze Krajowej SKOK narzuciły szeregowym Kasom obowiązek współpracy z FPZK. Pracownicy Kas i kandydaci na członków ich władz musieli uczestniczyć w organizowanych przez Fundację płatnych szkoleniach i zdawać, oddzielnie płatne, egzaminy. Co dwa lata mieli potwierdzać swoje kwalifikacje – co wiązało się z kolejnymi kursami i egzaminami.

Kasy miały także korzystać odpłatnie z programów komputerowych opracowanych przez spółkę, której udziałowcem była Fundacja; a kampanie reklamowe i promocyjne prowadzić za pośrednictwem innej utworzonej przez nią spółki. Narzucono im również wspólne logo, za używanie którego płaciły Fundacji. Jak obliczyliśmy, tylko w latach 2004–10 Fundacja zarobiła na nim 4,1 mln zł. W tym samym okresie Kasy zapłaciły jej za szkolenia 2,6 mln zł, a spółki-córki wypłaciły jej 10 mln zł dywidendy od swoich zysków. Najwięcej – bo ponad 26 mln zł – Fundacja zarobiła jednak w tym czasie na wynajmowaniu nieruchomości podmiotom należącym do systemu SKOK. W ciągu 20 lat dorobiła się dzięki Kasom majątku wartego dziesiątki milionów złotych.

– Przez wiele lat Kasy godziły się na obciążenia, uważając Fundację za stały element systemu SKOK, który przynajmniej w części swej działalności, np. wydawniczej, jakoś tam służy ruchowi spółdzielczemu – mówi Marek Rosiński, prezes SKOK im. S. Wyszyńskiego. W ostatnich latach, w wyniku procesów wytoczonych przez tę Kasę, sądy uznały, że Krajówka bezprawnie narzucała Kasom szkolenia w Fundacji. Procesy dotyczące innych obciążeń narzuconych Kasom przez Krajówkę i w ogóle relacji na linii Krajowa SKOK – szeregowe Kasy wciąż trwają.

Opozycja wobec władz Krajowej SKOK umocniła się m.in. po naszych publikacjach sprzed kilku lat. Pisaliśmy w nich, że powstaniu SKOK przyświecała szlachetna idea samopomocy. Że biorąc pod uwagę ich misyjny charakter, parlament przyznał im szereg przywilejów (m.in. zwolnienie od podatku). Ale narzucona przez Krajową SKOK formuła działalności sprawiła, że Kasy oddaliły się od pierwotnych ideałów. Że mimo, iż Kasy stały się parabankiem, nie podlegają nadzorowi zewnętrznemu, a pełną kontrolę nad Kasami przejęła grupa pięciu osób z rodzinami.

Nasze publikacje (za które SKOK wytoczyły nam wiele procesów, w tym – przegrany ostatnio w pierwszej instancji przez SKOK – o bezprecedensową w historii polskiej prasy karę dla POLITYKI w wysokości 5 mln zł) dały początek kilkuletniej publicznej dyskusji o Kasach. Jej efektem było m.in. zniesienie przysługującego im zwolnienia podatkowego (od 2007 r.).

W 2009 r. Sejm uchwalił ustawę, która miała dać szeregowym Kasom wpływ na funkcjonowanie systemu SKOK. Zgodnie z nią członkami Krajówki miały być wyłącznie Kasy, a Fundacja miała zostać zobowiązana do odsprzedania im udziałów. System Kas miał zostać objęty kontrolą Komisji Nadzoru Finansowego.

Prezydent Lech Kaczyński uznał jednak, że ustawa „zbyt dalece ingeruje w samorządność i niezależność SKOK” i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Wiosną br. wycofał ją stamtąd prezydent Bronisław Komorowski, ale ustawa nie weszła jeszcze w życie. Jednak w międzyczasie Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych została po cichu zlikwidowana.

„Po 20 latach pracy w ruchu spółdzielczym wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli ludzie kierują się nie chciwością, ale odpowiedzialnością za innych”.

Decyzja w tej sprawie zapadła pod koniec 2010 r. 16 grudnia ówczesny prezes World Council of Credit Unions Pete Crear pisał w liście do członków zarządu FPZK, że po konsultacjach z nimi władze WOCCU uznały, iż cel Fundacji został zrealizowany, i postanowiły ją zlikwidować. A także, że „trzymając się zasad spółdzielczości” WOCCU zobowiązuje zarząd Fundacji do przekazania majątku pozostałego po jej likwidacji Spółdzielczemu Instytutowi Naukowemu Spółdzielnia Pracy z siedzibą w Sopocie.

Spółdzielnię tę utworzyli niespełna dwa tygodnie wcześniej, w sobotę 4 grudnia, Grzegorz Bierecki i jego brat Jarosław, ich żony – Marzena i Alicja, Adam Jedliński i jego córka Martyna, a także wieloletnia księgowa FPZK oraz trzej bliscy współpracownicy Biereckiego.

Likwidacja Fundacji przebiegła ekspresowo. Już 31 stycznia 2011 r. Spółdzielczy Instytut Naukowy przejął jej majątek oraz wszelkie prawa i obowiązki. Nie rozwinął jednak działalności.

Gdy Bierecki wraz ze swymi najbliższymi i współpracownikami powoływał SIN SP, w Sejmie od kilkunastu dni trwały prace nad priorytetowym rządowym projektem ustawy o ograniczeniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Wprowadzała ona m.in. możliwość przekształcania spółdzielni pracy w spółki. Ustawa miała pomóc istniejącym spółdzielniom pracy, którym ta forma prawna ogranicza możliwości rozwoju, np. pozyskania zewnętrznych inwestorów. Dotąd spółdzielnie, które chciały przekształcić się w spółki, musiały najpierw się zlikwidować, tracąc ciągłość, także umów i ulg, i wpadając w obowiązki podatkowe przy przekształcaniu majątku.

Ustawa o ograniczaniu barier administracyjnych weszła w życie 1 lipca br. 17 sierpnia (czyli właśnie wtedy, gdy media entuzjazmowały się wieścią o starcie Biereckiego do Senatu) założyciele Spółdzielczego Instytutu Naukowego podjęli uchwałę o przekształceniu go w spółkę SIN sp. z o.o. Grzegorz Bierecki objął w niej 1 tys. udziałów, jego brat i Adam Jedliński – po 600, pełniący funkcję prezesa spółki Janusz Ossowski – 3 udziały, a pozostali założyciele spółdzielni – po jednym.

Odtąd cały dawny majątek FPZK należy do tej spółki. Nie udało nam się tylko ustalić, co stało się z 75 proc. udziałów Fundacji w Krajowej SKOK (o wartości ponad 3,5 mln zł). Zespół Ekspertów Finansowych Auditor badający sprawozdanie finansowe Fundacji, sporządzone na dzień jej likwidacji, odnotował: „Likwidatorzy wystąpili do Kasy Krajowej o zwrot wpłaconych udziałów z uwagi na fakt, że Fundacja z dniem likwidacji przestaje z mocy ustawy być jej udziałowcem. Zwrot wpłaconej kwoty może być dokonany po decyzji walnego zgromadzenia Kasy Krajowej”. Jednak w maju br. podczas walnego zgromadzenia Krajowej SKOK taki wniosek nie został zgłoszony. – Odnotowane w protokole wyniki głosowań wskazują, że ktoś dysponował udziałami Fundacji. Kasy do tej pory nie zostały oficjalnie poinformowane o jej likwidacji ani o tym, w jaki sposób zadysponowano jej majątkiem – mówi Marek Rosiński.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną