Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

PORADNIK BUDOWLANY.Prąd pod kontrolą

Jak płacić mniej za energię elektryczną

Zmiana części oświetlenia, dzięki której nieco ograniczymy rachunki za prąd, wiąże się ze stosunkowo niewielkimi wydatkami i warto zdecydować się na nią jak najszybciej. Zmiana części oświetlenia, dzięki której nieco ograniczymy rachunki za prąd, wiąże się ze stosunkowo niewielkimi wydatkami i warto zdecydować się na nią jak najszybciej. Simon Mills / Corbis
Ceny energii elektrycznej podwoiły się przez ostatnie dziesięć lat. A to nie koniec podwyżek. Jak ograniczać zużycie prądu, gdy w domu coraz więcej urządzeń elektrycznych?
Polityka
Polityka
Polityka

Warto sięgnąć i po takie sposoby, których dotychczas nie braliśmy pod uwagę.

Zmień taryfę lub dostawcę

Niewielką popularnością cieszy się choćby możliwość zmiany dostawcy energii elektrycznej. Być może dlatego, że choć prąd możemy dziś kupować z bardzo wielu źródeł, wojny cenowej między firmami działającymi na tym rynku nie ma. Z danych Urzędu Regulacji Energetyki (URE) wynika, że do tej pory zaledwie 3,4 tys. gospodarstw domowych w Polsce zdecydowało się na wypowiedzenie umów swoim dostawcom i wybrało nowych. Jednak popularność tego rozwiązania powoli zaczyna rosnąć.

Wybór ułatwiają porównywarki cen dostępne w Internecie (szukaj na www.maszwybor.ure.gov.pl). Dzięki nim możemy sprawdzić, jakie firmy są nam gotowe sprzedawać prąd i ile możemy zaoszczędzić na zmianie. Ci, którzy mają nadzieję na rachunki niższe o połowę, na pewno się rozczarują. Zazwyczaj bowiem zyskamy nie więcej niż kilka procent. Ale zwłaszcza dla większych gospodarstw taka zmiana może okazać się korzystna.

Porównując ceny różnych dostawców, trzeba jednak zachować ostrożność. Pamiętajmy o zestawianiu nie tylko kosztu jednej kilowatogodziny, ale również opłat stałych. Wielu dostawców kusi gwarancją stałej ceny przez pierwszych kilkanaście miesięcy trwania umowy. Warto skorzystać z takiej opcji, bo prąd tańszy na pewno nie będzie. Więcej o całej procedurze zmiany i prawach klienta można przeczytać na cytowanej wcześniej stronie internetowej prowadzonej przez URE.

Jednak nie trzeba od razu zmieniać dostawcy, aby nieco zaoszczędzić. Warto przyjrzeć się dokładnie cennikom. Większość gospodarstw domowych korzysta z taryfy oznaczonej symbolem G11. Charakteryzuje się ona stałą opłatą za jedną kilowatogodzinę bez względu na to, o której godzinie prąd pobieramy. Firmy energetyczne oferują jednak również taryfę dwustrefową G12. W niej koszt energii elektrycznej jest uzależniony od tego, o jakiej porze korzystamy z urządzeń elektrycznych. Zazwyczaj mniej zapłacimy za prąd w nocy oraz przez dwie godziny w środku dnia (najczęściej między 13 a 15). Ale za to więcej niż w taryfie G11 kosztować będzie kilowatogodzina rano i po południu. U niektórych dostawców taryfa G12 ma dwie wersje – w jednej z nich niższa cena dotyczy całej doby w weekendy. Trzeba się zatem zastanowić, kiedy zużywamy najwięcej prądu. G12 jest opłacalna dla osób, które zdecydują się na przykład na używanie pralki zawsze po godz. 22. Mogą trochę dzięki temu zaoszczędzić posiadający ogrzewanie elektryczne, jeśli zaprogramują je właśnie w okresach obowiązywania niższych opłat.

Prześwietl oświetlenie

Gdy już wyczerpaliśmy możliwości oszczędzania dzięki zmianie dostawcy czy taryfy, trzeba przyjrzeć się wszystkim urządzeniom w naszym domu zużywającym energię elektryczną. Zimą rosną wydatki za oświetlenie. Już kilka lat temu Unia Europejska wydała wojnę tradycyjnym żarówkom, które choć najtańsze, zużywają najwięcej prądu. Stopniowo wycofywane są ze sprzedaży kolejne modele, poczynając od tych najsilniejszych. Od początku września nie można już produkować zwykłych żarówek o mocy 60 watów, a w przyszłym roku podobny zakaz obejmie 40- i 25-watowe. Tyle teoria, bo w praktyce wielu próbuje obchodzić unijne zakazy. Tradycyjne żarówki, sprowadzane np. z Chin, można nadal kupić jako „małe urządzenia grzewcze”. Jednak oficjalnie na rynku dostępne są dziś trzy kategorie produktów: żarówki halogenowe, świetlówki kompaktowe oraz lampy w technologii LED.

Każde z tych źródeł światła ma swoje konkretne przeznaczenie. Żarówki halogenowe powinny przede wszystkim zastąpić te tradycyjne. Są od nich droższe, ale zużywają ok. 20–25 proc. mniej energii elektrycznej i mają nieco dłuższą żywotność. Idealnie nadają się do tych miejsc w domu, gdzie światło często zapalamy i gasimy, na przykład w toalecie czy przedpokoju. Jeśli jednak chcemy oświetlać pomieszczenie przez dłuższy czas, lepsze będą świetlówki kompaktowe. Ich zużycie prądu jest cztero- lub pięciokrotne niższe w porównaniu z tradycyjnymi żarówkami, choć oczywiście kosztują też znacznie więcej od nich. Jednak dzięki długiej żywotności taki zakup się opłaci.

Lampy LED to kolejny postęp wobec świetlówek, bo zużywają jeszcze mniej prądu i mogą być używane bardzo długo, nawet do 25 lat. Jednak na razie tego typu produkty sprawdzają się przede wszystkim jako źródło słabszego światła, stosowanego uzupełniająco albo dekoracyjnie. Są też niestety najdroższe (na ogół kosztują od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych), jednak ich cena będzie spadać w miarę upowszechniania się nowej technologii.

Warto pamiętać, że zastępując starą żarówkę nową świetlówką czy lampą LED nie możemy już sugerować się liczbą watów jako wyznacznikiem siły światła. Lepiej poszukać na opakowaniu jednostki lumen, która pozwala porównywać produkty wykonane w różnych technologiach. Przykładowo, aby mieć światło równe emitowanemu przez starą żarówkę o mocy 100 watów, powinniśmy kupić świetlówkę zapewniającą 1300–1400 lumenów. Pozbywając się starych żarówek, nie trzeba rezygnować z dotychczasowej barwy. Zarówno świetlówki kompaktowe, jak i LED sprzedawane są w wariantach światła tzw. ciepłego, przyjemniejszego do wypoczynku, jak i zimnego, stosowanego zazwyczaj w miejscach pracy.

Sprawdź swój sprzęt AGD

Zmiana części oświetlenia, dzięki której nieco ograniczymy rachunki za prąd, wiąże się ze stosunkowo niewielkimi wydatkami i warto zdecydować się na nią jak najszybciej. Znacznie poważniejsza dla domowego budżetu inwestycja to wymiana sprzętu gospodarstwa domowego. Dzięki postępowi technologicznemu kolejne modele pralek, lodówek czy zmywarek zużywają coraz mniej prądu. Oczywiście nie należy z tego powodu wymieniać tych urządzeń znacznie częściej niż do tej pory. Warto jednak w momencie zakupu nowego sprzętu AGD zwracać uwagę na jego efektywność energetyczną. Zwłaszcza chłodziarki potrzebują w ciągu roku bardzo dużo prądu i są odpowiedzialne za około 20–25 proc. całego rocznego zużycia w naszym domu.

Do niedawna stosowana była specjalna klasyfikacja, w której urządzenia najbardziej ekonomiczne oznaczano literą A, a te zużywające więcej prądu – kolejnymi literami alfabetu. Skala ta została w ubiegłym roku nieco zmodyfikowana. W związku z tym, że dziś zdecydowana większość pralek czy lodówek spełnia wymagania klasy energetycznej A, Komisja Europejska zdecydowała się dodać kolejne oznaczenia: A+, A++ oraz A+++. W ten sposób klasyfikacja została rozszerzona, a klienci mają możliwość lepszego porównywania poszczególnych produktów.

Przyznając klasę energetyczną pralce czy zmywarce przeprowadza się testy, takie same dla wszystkich modeli, obejmujące najczęściej wykonywane w gospodarstwie domowych czynności, jak pranie w temperaturze 60 oraz 40 st. C. Następnie na podstawie zużycia prądu wyliczany jest tzw. wskaźnik efektywności energetycznej i na tej podstawie produkt otrzymuje konkretną klasę energetyczną.

Przykładowo lodówka mogąca się pochwalić najwyższą obecnie klasą A+++ będzie zużywać o ok. 50–60 proc. prądu mniej niż oznaczona klasą A. Oczywiście im mniejsze zużycie prądu, tym zazwyczaj wyższa cena sprzętu. Pralki czy zmywarki o wyższej efektywności energetycznej można polecić zwłaszcza osobom, które będą z nich często korzystały. Z kolei na zakup najbardziej energooszczędnych chłodziarek powinni się zdecydować ci, którzy kupują urządzenia o dużej pojemności.

Zmień nawyki

Ale największą ulgę naszemu domowemu budżetowi mogą przynieść nie tyle nowe inwestycje w sprzęt zużywający mniej prądu, ile po prostu zmiana nawyków i zachowań. Nawet najbardziej energooszczędne oświetlenie niewiele pomoże, jeśli nie będziemy z niego racjonalnie korzystać. Nawet najnowocześniejsza lodówka musi zwiększyć pobór prądu, gdy wkładamy do niej potrawy nie w pełni wystudzone lub niedomykamy jej drzwi. Nawet najlepszy czajnik elektryczny stanie się mało efektywny, gdy nie będziemy go regularnie odkamieniać.

Pralki czy zmywarki mają często wiele programów zmniejszających pobór prądu, ale musimy przyzwyczaić się do korzystania z nich. Z kolei wielkość garnka powinna być dopasowana do płyty grzejnej w kuchence elektrycznej. A temperaturę pomieszczeń warto obniżyć o jeden lub dwa stopnie, by bez uszczerbku na zdrowiu (często nawet z korzyścią) oszczędzić na ogrzewaniu elektrycznym.

Każda z takich zmian sama nie da wielkich oszczędności. Ale wszystkie razem mogą okazać się na tyle znaczące, że mniej odczujemy kolejną podwyżkę cen prądu. Bo ta przyjdzie na pewno szybciej, niż się jej spodziewamy.

Polityka 42.2011 (2829) z dnia 12.10.2011; Poradnik; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "PORADNIK BUDOWLANY.Prąd pod kontrolą"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną