Rynek

Zapach luksusu

Mieszkania: Luksus w cenie, nawet w kryzysie

W marmurowych posadzkach Rezydencji Foksal, w wyłożonych trawertynem, drewnem i onyksem ścianach wyczuwa się zapach pieniędzy. W marmurowych posadzkach Rezydencji Foksal, w wyłożonych trawertynem, drewnem i onyksem ścianach wyczuwa się zapach pieniędzy. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Dziś dobrze sprzedają się tylko mieszkania najtańsze i najdroższe. Wściekle drogi apartament to podobno ciągle bezpieczna lokata w niepewnych czasach.
Krakowska Rezydencja Pod Złotym Globem.SINAM SP. Z.O.O./materiały prasowe Krakowska Rezydencja Pod Złotym Globem.
Wrocławski Sky Tower.Sky Tower/materiały prasowe Wrocławski Sky Tower.
Polityka

Na początku tego miesiąca zawieszono wiechę na apartamentowcu Złota 44, najwyższej wieży mieszkalnej w Warszawie (192 m). Deweloper, spółka Orco Property Group, uświetnił to wydarzenie fajerwerkami, ale zainteresowanie apartamentami przy Złotej przygasło. Podczas 22-miesięcznej przerwy w budowie, spowodowanej brakiem pieniędzy i procesami z sąsiadami inwestycji, większość rezerwacji została wycofana. Spółka zapowiada zakończenie budowy w tym roku. Gotowa wieża może znów przyciągnąć zamożnych amatorów spoglądania na miasto z wysoka (średnia cena metra – 28 tys. zł, najwyższa – 43 tys.).

Dla zainteresowanych takimi mieszkaniami zaczął się tłusty rok. Ruszyła sprzedaż apartamentów w jeszcze jednym warszawskim wieżowcu, też stawianym w ścisłym centrum miasta: Cosmopolitan przy ul. Twardej (160 m wysokości). Obydwie wieże zaprojektowane zostały przez cenionych architektów: Złota 44 przez Daniela Libeskinda, Cosmopolitan przez Helmuta Jahna (pracownia Murphy/Jahn). Obydwie będą miały po około 250 mieszkań. Ale Cosmopolitan oferuje znacznie mniejsze lokale. – Trzy czwarte mieszkań będzie miało od 50 do 70 m powierzchni – zapowiada Michał Borowski, prezes spółki Tacit Development, inwestora wieżowca, były naczelny architekt Warszawy. – Powstaną głównie lokale dwupokojowe.

Prawdziwych apartamentów, o powierzchni ponad 100 m kw., zaplanowano niewiele. Wieża przy Twardej będzie jednak miała standard apartamentowca, tzw. inteligentne instalacje sterujące oświetleniem, ogrzewaniem, żaluzjami, a nawet kuchennym sprzętem. – W drodze do domu można będzie na przykład uruchomić ekspres do kawy za pomocą smartfonu – zachwala Michał Borowski. Takie bajery lubią zwłaszcza młodzi. Wydaje się, że przeszklona wieża ze stosunkowo niewielkimi mieszkaniami, z restauracjami i sklepami na najniższych kondygnacjach jest ofertą właśnie dla nich (średnia cena metra kw. – 20 tys. zł). A być może także dla zainteresowanych inwestowaniem pieniędzy w mieszkania na wynajem.

Drapacze chmur budują bogaci dla bogatych. Spółka Tacit Development, inwestor wieży przy Twardej, wchodzi w skład grupy kapitałowej kontrolowanej przez Grzegorza Jankilewicza i Sławomira Smołokowskiego, udziałowców firmy energetycznej Mercuria Energy Group, współwłaścicieli słynnej spółki J&S Energy.

Z kolei inwestorem wieżowca Sky Tower, powstającego we Wrocławiu, jest Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych Polaków. Planowaną wysokość (212 m) konstrukcja wieży osiągnęła w sierpniu 2011 r. Cały kompleks, składający się z trzech budynków, ma być gotowy z końcem br. Wyższy od wrocławskiej wieży będzie wtedy tylko Pałac Kultury. Apartamenty znajdą się na piętrach od 28 do 48. Leszek Czarnecki chciał zbudować wieżę przede wszystkim mieszkalną, ale po załamaniu na rynku nieruchomości zmienił plany: zwiększył udział powierzchni biurowych.

Symbol luksusu

W wieżowcach obowiązuje zasada: im wyżej, tym drożej. Ceny metra mieszkania w Sky Tower (w wieży i niższym budynku nazwanym Żaglem) wahają się od 10,5 tys. do 36 tys. zł za lokal całkowicie wykończony. W przypadku drapaczy chmur jest to regułą. Deweloper nie chce, żeby budynek, reklamowany jako symbol luksusu, przypominał przez wiele miesięcy plac budowy. Zwykle do wyboru jest kilka wariantów wykończenia mieszkań. W Sky Tower i Cosmopolitan proponuje się klientom po trzy warianty, w Złotej 44 – o dwa więcej.

Wysyp mieszkaniowego luksusu przychodzi w czasie, kiedy deweloperzy licytują się, kto buduje taniej. Na wtórnym rynku dobrze sprzedają się tylko klitki z czasów PRL. Jakie szanse mają dziś mieszkania za miliony?

Zainteresowanie najlepszymi apartamentami spadło o wiele mniej niż popyt na inne mieszkania. To stosunkowo stabilna część rynku – twierdzi Waldemar Kania z firmy Mansion&House, pośredniczącej w sprzedaży luksusowych nieruchomości. – Na dobrze położone apartamenty, odpowiadające oczekiwaniom zamożnych klientów, byli i są kupcy. A ostatnio budowano ich za mało.

Także Paweł Sztejter z firmy doradczej REAS uważa, że apartamentów jest na rynku niewiele. – O dużej nadpodaży można mówić w przypadku mieszkań o podwyższonym standardzie. Dla większości kupujących są za drogie, dla ludzi zamożnych – nie dość dobre. Prawdziwe apartamenty powstają w zaledwie kilku inwestycjach.

 

W styczniu oddano w Warszawie do użytku Rezydencję Foksal, apartamentowiec dla zwolenników nowoczesnej kamienicy, wtopionej w starą śródmiejską zabudowę. Dobrze zaprojektowany, z frontową elewacją ozdobioną płaskorzeźbami autorstwa prof. Antoniego Pastwy, żeliwnymi elementami, ryzalitem nawiązującym do sąsiedniej, XIX-wiecznej kamienicy.

Apartamenty w Rezydencji Foksal adresowane są do innego kupca niż mieszkania w przeszklonych wieżach: tutaj atutami są cicha okolica i niewielka liczba sąsiadów. Budynek ma 41 apartamentów. Na ogół o powierzchni 120–150 m kw., chociaż jest kilka mieszkań większych i mniejszych. Na parterze budynku będą sklepy, na pierwszym piętrze – biura (z oddzielnym wejściem).

Podpisaliśmy umowy przedwstępne na około 75 proc. powierzchni. Ceny metra mieszkań wahają się od 22 do 28 tys. zł – mówi Rafał Szczepański, wiceprezes BBI Development NFI SA, inwestora budynku. W wersji deweloperskiej, czyli bez wykończenia.

Za duży apartament trzeba zapłacić około 4 mln zł, a jednak kilka osób kupiło po dwa takie mieszkania. Zostały uznane za pewną lokatę pieniędzy w niepewnych czasach. Rynek nieruchomości przyniósł inwestorom wiele rozczarowań, ale luksusowych apartamentów to nie dotyczy. Jak dotąd nie sprawiły zawodu tym, którzy je kupili i teraz chcą sprzedać. W Rezydencji Opera, w sąsiedztwie Ogrodu Saskiego, metr mieszkania nadal kosztuje 30–50 tys. zł (od strony parku ceny są wyższe, od ulicy niższe). Nie zaszkodził jej ani kryzys, ani opinia jednego z najbrzydszych budynków Warszawy.

Luksus trzyma się mocno

Pośrednicy mówią, że w holu apartamentowca powinno się czuć zapach pieniędzy. W marmurowych posadzkach Rezydencji Foksal, w wyłożonych trawertynem, drewnem i onyksem ścianach wyczuwa się ten zapach. Standardem stały się także inteligentne instalacje, basen, sauna, jacuzzi.

Najnowocześniejszym apartamentowcem jest krakowska Rezydencja Pod Złotym Globem, zbudowana na Starym Mieście, na rogu uliczek Krzywej i Krótkiej. Wyposażona została w rozbudowany system sterowania oświetleniem, ogrzewaniem, a przede wszystkim – bezpieczeństwem. W czasie awarii zawory odcinają dopływ wody, system symuluje obecność mieszkańców, którzy np. wyjechali na urlop. Solary na dachu zmniejszają rachunki za energię, budynek ma własną stację uzdatniania wody. Jak zwykle w apartamentowcach wspólne powierzchnie wykończone są marmurami i granitami, budynek ma własne centrum spa. Kiepsko wygląda tylko sprzedaż. Budowę zakończono w ubiegłym roku, a z 41 apartamentów sprzedano niewielką część. W Krakowie 20 tys. zł za metr niewykończonego mieszkania to cena zaporowa. Tyle płacono tutaj za apartamenty w zmodernizowanych kamienicach na Starym Mieście.

Problemu ze znalezieniem kupca nie będzie zapewne miała spółka Qualia Development (dawniej PKO BP Inwestycje), która buduje apartamenty przy sopockiej ul. Bohaterów Monte Cassino, czyli Monciaku. Cena 25–30 tys. zł za metr mieszkania nie robi tutaj wrażenia. W Sopocie zawsze było najdrożej. W powstającym budynku ma być siedziba banku i 15 apartamentów. Niewielkich, 35–70-metrowych, ale apartamenty nad morzem i w górach mają z zasady mniejsze powierzchnie.

Najwięcej apartamentów deweloperzy budują w Warszawie. Głównym ich sprzymierzeńcem jest fatalny dojazd do miasta. – Właściciele domów podmiejskich wracają do Warszawy, to coraz bardziej widoczny trend – twierdzi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse&Partnerzy SA. – Zainteresowanie zakupem takich domów spada. Niektóre czekają na sprzedaż kilka lat.

Czekają nawet wille w Konstancinie. Na stronach internetowych pośredników w handlu nieruchomościami można znaleźć np. ofertę zabytkowej Willi Odpoczynek, otoczonej ponadhektarowym parkiem posiadłości Wojciecha Fibaka. Przed wojną willa była reprezentacyjnym pensjonatem, po wojnie coraz bardziej zdewastowanym budynkiem komunalnym. Fibak kupił ją w 2005 r., odrestaurował, zbudował basen, garaż na 10 samochodów. Teraz chce ją sprzedać. Jak wiele posiadłości, które kupił w kiepskim stanie i doprowadził do świetności. W połowie ubiegłego roku pośrednicy podawali, że willa kosztuje 20 mln zł. Według najnowszych informacji, cena sięga 30–40 mln zł. Może to oznaczać, że także w przypadku domów luksus trzyma się mocno.

Polityka 09.2012 (2848) z dnia 29.02.2012; Rynek; s. 40
Oryginalny tytuł tekstu: "Zapach luksusu"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną