SKOK przenosi długi do Luksemburga

Długi SKOK (do Luksemburga)
SKOK zostaną objęte państwowym nadzorem, przed czym zaciekle się bronią. Z odsieczą ruszył im PiS, skarżąc ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzą, że nie ma „żadnych okoliczności” uzasadniających ograniczenie swobody SKOK. Otóż, okoliczności są poważne.
SKOK podkreślają, że są firmą polską, z polskim kapitałem.
Rafal Malko/Agencja Gazeta

SKOK podkreślają, że są firmą polską, z polskim kapitałem.

Prezes Krajowej SKOK Grzegorz Bierecki (na fot. przekazuje paulinom z Jasnej Góry ufundowane przez SKOK tabernakulum).
Robert Płaczkiewicz/SE/EAST NEWS

Prezes Krajowej SKOK Grzegorz Bierecki (na fot. przekazuje paulinom z Jasnej Góry ufundowane przez SKOK tabernakulum).

SKOK kolejny fragment działalności przenoszą do Luksemburga.
Murat Taner/Corbis

SKOK kolejny fragment działalności przenoszą do Luksemburga.

Końcówka ubiegłego roku. W Ministerstwie Finansów trwają prace nad rozporządzeniem, które ma „zapewnić stabilność” SKOK i „zagwarantować bezpieczeństwo” ulokowanym w nich oszczędnościom. W grudniu 2011 r. 2,5 mln członków Kas trzyma w nich 14 mld zł.

Resort chce wprowadzić jednolite dla wszystkich SKOK zasady dotyczące tworzenia „odpisów aktualizujących wartość udzielonych pożyczek i kredytów” – czyli rezerw na przeterminowane długi klientów. W instytucjach finansowych są one swego rodzaju poduszką bezpieczeństwa na wypadek, gdyby okazało się, że należności nie da się odzyskać.

Regulacja powstaje z inicjatywy Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, który stwierdził, że Krajowa SKOK, nadzorująca wszystkie działające w Polsce Kasy, wyznacza poszczególnym z nich różne zasady tworzenia rezerw. I że uznaniowość decyzji Krajówki uniemożliwia ocenę ryzyka w działalności SKOK. Dwa lata wcześniej urzędy skarbowe, po przeprowadzeniu kontroli w co czwartej z 60 istniejących Kas, alarmowały, że wiele z nich zaniża rezerwy na „złe długi”. O wprowadzenie systemowych zabezpieczeń dla SKOK apelował Bank Światowy – wykazując, że z roku na rok rosną zaległości w spłatach udzielanych przez nie pożyczek. W 2010 r. Kasy miały problemy z odzyskaniem 2,15 mld zł z 9,8 mld zł pożyczonych klientom pieniędzy. Czyli 22 proc. portfela!

Przygotowując rozporządzenie urzędnicy ministerstwa opierają się na wytycznych World Council of Credit Unions, organizacji zrzeszającej kasy kredytowe na całym świecie – również SKOK. Wiceszefem WOCCU jest prezes Krajowej SKOK Grzegorz Bierecki, równocześnie senator PiS, wiceprzewodniczący senackiej komisji finansów publicznych i główny doradca Jarosława Kaczyńskiego w sprawach ekonomicznych. Według zaleceń WOCCU, jeśli termin spłaty jednej raty pożyczki danego klienta został przekroczony o kwartał, kasa kredytowa powinna utworzyć rezerwę w wysokości co najmniej 35 proc. jego zadłużenia. Przy przeterminowaniu powyżej roku rezerwa powinna być równa całemu zadłużeniu. Dokładnie takie poziomy obowiązkowych rezerw dla SKOK wpisuje do rozporządzenia Ministerstwo Finansów.

W Krajowej SKOK również trwają prace związane z rozporządzeniem. Przez lata Krajówka podpowiadała Kasom księgowe sztuczki pozwalające zmniejszać rezerwy na przeterminowane pożyczki (o czym za chwilę), wejście w życie nowych regulacji oznaczałoby konieczność znacznego ich podniesienia. Grono wynajętych przez Krajówkę prawników i specjalistów od finansów pracuje jednak nad mechanizmem, dzięki któremu Kasy nie tylko nie będą musiały podnosić rezerw na „złe długi”, ale w ogóle nie będą ich robić. SKOK mają wnosić przeterminowane należności do spółki w Luksemburgu. W zamian otrzymywać będą dłużne papiery wartościowe. Luksemburska spółka wykupi je od Kas, jeśli pożyczkobiorcy SKOK spłacą zaległe zadłużenie. Zamiast wierzytelności w bilansach Kas pojawią się więc krótko- i długoterminowe inwestycje.

Cały mechanizm opiera się na ekspertyzach prawnych związanego z Kasami prof. Henryka Ciocha (obecnie senatora PiS) oraz dr. Marka Głuchowskiego – partnera sopockiej kancelarii prawnej, zwanej niegdyś, ze względu na liczne związki z prezydentem Lechem Kaczyńskim, „kancelarią prezydencką”. Obaj uznali, że nie ma przeszkód, by Kasy przekazywały przeterminowane długi swoich członków firmom windykacyjnym lub tzw. funduszom sekurytyzacyjnym.

Konstrukcję projektu od strony prawnej przygotowuje warszawskie przedstawicielstwo międzynarodowej kancelarii K&L Gates, której partnerem jest Andrzej Mikosz – były minister skarbu w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Konsekwencje finansowe i podatkowe kalkuluje warszawska Spółka Doradztwa Podatkowego Ożóg i Wspólnicy – założona przez Irenę Ożóg, byłą wiceminister finansów.

W lutym br., kilka dni po wejściu w życie rozporządzenia ministra finansów, Kasy powołują spółkę ASK Invest s.a.r.l. z siedzibą w Luksemburgu i rozpoczynają operację przenoszenia do niej „złych długów”. Rzecznik Krajowej SKOK Andrzej Dunajski nie chce ujawnić, ile należności przerzucono do Luksemburga do tej pory. Wszystko wskazuje jednak na to, że to właśnie obawa Grzegorza Biereckiego i jego współpracowników, że po wejściu w życie nowej ustawy o SKOK Komisja Nadzoru Finansowego zakaże takich praktyk i zobowiąże Kasy do urealnienia rezerw, jest jednym z głównych motorów napędzających ich do walki o obalenie ustawy.

Wzajemne zaufanie milionów

To, że SKOK mogą mieć problemy z nieściągalnymi pożyczkami, przewidywało już dawno wielu finansistów znających ich historię. Na początku lat 90. zgodnie z prawem Kasy mogły powstawać tylko w zakładach pracy. Nie musiały spełniać rygorów, jakim podlegają banki, bo miały prowadzić operacje na niewielką skalę. Pieniądze krążyły między pracownikami zakładów, którzy dobrze się znali i darzyli wzajemnie zaufaniem. Wielu dostawało pożyczkę, choć wcześniej bank uznał, że nie mają zdolności kredytowej – bo zgodnie z zasadami światowego ruchu unii kredytowych gwarancją wywiązania się z zobowiązań były nie dochody czy posiadany majątek, lecz osobiste cechy członka Kasy.

W 1995 r. Sejm uchwalił ustawę o SKOK, której projekt wyszedł spod ręki Adama Jedlińskiego – przewodniczącego rady nadzorczej Krajowej SKOK, przez wiele lat partnera we wspomnianej już sopockiej kancelarii prawnej, prywatnie przyjaciela Lecha Kaczyńskiego. Zgodnie z ustawą członkami Kas mogą być ludzie, których łączy więź zawodowa lub organizacyjna. Podczas prac nad nią uzasadniano, że chodzi o to, by mogli je zakładać np. członkowie stowarzyszeń, którzy wspólnie działają w jakiejś sprawie. Posłowie nie przewidzieli, że mechanizm będzie działał w przeciwną stronę – że wystarczy zapisać się do współpracującej z daną Kasą organizacji i już można będzie ubiegać się o przyjęcie do SKOK. Największą z takich organizacji jest Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej (SKEF), do którego muszą należeć klienci SKOK Stefczyka (ponad 750 tys. osób) i kilku innych kas. Trudno tu mówić o więzi czy wzajemnym zaufaniu członków i traktować to zaufanie jako gwarancję bezpieczeństwa pieniędzy zgromadzonych w SKOK. Ale poseł Bogusław Kaczmarek, który w 1995 r. forsował w Sejmie ustawę o SKOK, a potem znalazł pracę w SKEF, zadbał o to, by posłowie nie podporządkowali Kas zewnętrznemu nadzorowi i nie nakazali im, jak bankom, odprowadzać obowiązkowych rezerw do NBP – przekonując, że wystarczy, by nad stabilnością systemu czuwała Krajowa SKOK.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną