Rynek

Wrzący kocioł

RAFAKO - bunt prezesa

Jerzy Wiśniewski, główny akcjonariusz spółki giełdowej PBG SA, do której należy ponad 60 proc. akcji Rafako. Jerzy Wiśniewski, główny akcjonariusz spółki giełdowej PBG SA, do której należy ponad 60 proc. akcji Rafako. Maciej Nowaczyk / Newspix.pl
Prezes raciborskiej Fabryki Kotłów Rafako zbuntował się przeciw głównemu akcjonariuszowi i radzie nadzorczej. Rada w ogłoszeniach prasowych ostrzega, że prezes działa nielegalnie. W Raciborzu nieźle się zakotłowało.
Wiesław Różacki, zbuntowany prezes Rafako i PBG.Szymon Łaszewski/BEW Wiesław Różacki, zbuntowany prezes Rafako i PBG.

Jerzy Wiśniewski przyjechał do Raciborza w sobotnie popołudnie 17 listopada. Towarzyszyła mu żona, dwóch ochroniarzy i grupa współpracowników. Wieść o tym szybko rozeszła się po mieście, bo Rafako jest tu największą firmą i głównym pracodawcą. Szybko więc przed drzwiami i w holu fabrycznego biurowca zebrał się tłumek. Marek Tylka, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników FK Rafako, zapewnia jednak, że nie była to jakaś masówka. Najwyżej kilkadziesiąt osób. Nie doszło też do rękoczynów, bo i takie informacje się pojawiły. Było nerwowo, to fakt, bo nikt nie wiedział, po co Wiśniewscy przyjechali. I dlaczego z ochroniarzami. Chcą siłą przejąć zakład? I co z nim zrobią? W Raciborzu wiele osób jest przekonanych, że Wiśniewski ma złe zamiary. Będzie zwalniał ludzi, ciął pensje, może nawet zamknie Rafako.

Triumf i upadek

Jerzy Wiśniewski jest głównym akcjonariuszem (42 proc.) spółki giełdowej PBG SA, do której bezpośrednio i pośrednio należy ponad 60 proc. akcji Rafako. PBG to jedna z największych polskich grup budowlanych, do niedawna gwiazda warszawskiej giełdy. Dziś jednak znajduje się w ciężkich opałach. Tak jak niemal wszystkie duże firmy budowlane zaangażowała się w program budowy autostrad i tak jak one poniosła ogromne straty. Spółki z grupy PBG budowały też trzy z czterech wielkich stadionów na Euro 2012 z podobnym rezultatem.

W efekcie kilka spółek z grupy PBG, w tym największe Hydrobudowa i Aprivia, złożyły wniosek o upadłość. Taki sam wniosek musiała też złożyć spółka-matka. Spółki-córki są w likwidacji, w przypadku PBG sąd orzekł upadłość z możliwością zawarcia układu. Wierzycielami są kooperanci, obligatariusze i banki, które udzielały kredytów. W sumie PBG jest im winna 3,4 mld zł, a być może i więcej. Skala długów, a także wielkość i znaczenie PBG dla gospodarki (6,5 tys. pracowników) sprawiły, że poznańska spółka stała się „za duża, żeby upaść”. Konsekwencje byłyby poważne, bo PBG jest zaangażowana w szereg wielkich projektów, zwłaszcza w branży energetycznej – w budowę terminalu skroplonego gazu LNG i większości inwestycji w polskich elektrowniach.

Perłą w koronie Grupy PBG jest Rafako, jeden z największych w Europie producentów przemysłowych kotłów dla energetyki. Taki kocioł to podstawowa instalacja w niemal każdej elektrowni. Kupno pakietu kontrolnego Rafako, latem ubiegłego roku, było dla Jerzego Wiśniewskiego chwilą największego triumfu. Wiedział, że stworzony przez niego od zera koncern budowlany ma kłopoty, ale wierzył, że powrót do budownictwa przemysłowego pomoże mu przetrwać. PBG u zarania swego istnienia zajmowało się budową gazociągów i instalacji gazowych, bo to jest specjalność inżynierska Wiśniewskiego, w przeszłości pracownika PGNiG. Z czasem rosnąca grupa rozciągała swą aktywność na inne typy budownictwa przemysłowego. I tak dojechała do autostrad.

Te autostrady to był mój błąd. Nie trzeba było się w to angażować – przyznaje dziś Jerzy Wiśniewski. – Ale kto mógł wiedzieć, że tak zmienią się warunki działania, a państwowy inwestor będzie zachowywał się tak bezwzględnie.

Grupa PBG nie miała doświadczenia w budowie dróg, nie rozpoznała właściwie ryzyka i dała się wciągnąć w przetargowy wyścig szczurów, w którym jedynym kryterium była cena. Zapłaciła za to upadkiem. W podobnej sytuacji znalazł się Polimex Mostostal – ocenia Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Dokąd jedzie wehikuł?

Rafako, spółkę należącą do Elektrimu, na sprzedaż wystawił Zygmunt Solorz-Żak. On także chciał zrealizować transakcję swojego życia – przejęcie Polkomtela – i potrzebował szybko pieniędzy. Biznesmeni się dogadali, cenę ustalono na 460 mln zł za 50 proc. akcji. Technicznie całą operację przeprowadzono poprzez zakup tzw. wehikułu inwestycyjnego, czyli cypryjskiej spółki Multaros, która była właścicielem kontrolnego pakietu.

Transakcję miał sfinansować bank Pekao, wszystko było uzgodnione. Jednak w ostatniej chwili bank, widząc, że PBG jest kolosem na glinianych nogach, odmówił pieniędzy. To – zdaniem Wiśniewskiego – był najgorszy cios, jaki otrzymał. A zainkasował ich ostatnio wiele. – Prezes Solorz naciskał, żeby transakcję zamykać jak najszybciej, a nam bank odmawia pieniędzy. Postanowiliśmy, że transakcję sfinansujemy z kasy PBG – relacjonuje biznesmen. Przez kasę Grupy PBG przepływało wprawdzie dość pieniędzy, żeby zapłacić za Rafako, a potem dokupić jeszcze 16 proc. akcji za 130 mln zł, ale za mało, żeby utrzymać chwiejący się koncern przy życiu. I tak niebawem doszło do upadku.

Na szczęście sąd zgodził się na wersję układową, która zdaniem Wiśniewskiego jest bardzo realna. Kluczem do powodzenia operacji są inwestycje w energetyce, które otwierają nowe, ogromne możliwości. Jednak bez Rafako PBG nic nie wskóra.

Sytuacja w Raciborzu jest dziś dla Wiśniewskiego najważniejsza. Dlatego po przejęciu Rafako postawił na integrację grupy i dotychczasowego prezesa raciborskiej fabryki Wiesława Różackiego zrobił jednocześnie prezesem Grupy PBG. Sam sytuację kontrolował z fotela przewodniczącego rad nadzorczych PBG i Rafako. – Zaufałem mu, choć mnie ostrzegano. Wierzyłem, że doprowadzi do integracji grupy i w efekcie do układu z wierzycielami. Wreszcie zorientowałem się, że prowadzi własną grę. Głośno powtarzał, że w możliwość zawarcia układu nie wierzy – przekonuje Jerzy Wiśniewski.

Pękła rura

Drugi zarzut wobec prezesa dotyczy wypłacenia 135 mln zł firmie Alstom i uwikłanie raciborskiej spółki w spór, w którym roszczenia Francuzów sięgają aż 100 mln euro (czyli niewiele mniej, niż warte jest dziś całe Rafako). Ten spór to spadek po kontrakcie, który realizowały obie firmy w Elektrowni Bełchatów, budując wielki blok energetyczny o mocy 833 MW. No i stało się: pękła rura i to tak pechowo, że usunięcie awarii opóźniło oddanie inwestycji o pół roku. Za to Alstom musiał zapłacić karę umowną, a ponieważ za rurę odpowiadało Rafako, zażądał zwrotu pieniędzy.

Rura pękła, to fakt, ale sprawa odpowiedzialności i jej skali nie jest oczywista. Nie trzeba było płacić tych pieniędzy – twierdzi Jerzy Wiśniewski.

To absurd. Ja żadnych pieniędzy nie płaciłem. Po prostu Alstom, zgodnie z umową, wykorzystał gwarancję bankową Rafako. Nie musieli nikogo pytać o zgodę – odpowiada Wiesław Różacki. Nie chce też odnosić się do oskarżenia o sabotowanie zawarcia układu: – Po prostu bzdura – ocenia.

Istnieją natomiast wątpliwości co do intencji Wiśniewskiego. On sam – jak zapewnia – wierzy w powodzenie układu i szybko na kartkach papieru kreśli skomplikowane scenariusze, w jakich możliwe byłoby jego zawarcie. W każdym z nich Rafako jest kluczowym elementem biznesowej układanki. Jego zdaniem Różacki gra na wariant upaństwowienia PBG, a więc i Rafako. Proponował połączenie upadłych gigantów – PBG i Polimeksu – i przejęcie ich przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Z takiej układanki państwo mogłoby wyłuskać potem najsmaczniejszy rodzynek, czyli Rafako, a do tego Wiśniewski nie chce dopuścić. Wierzy w odbudowę PBG i widzi w tym swoją misję.

Tajemnicze Seszele

Problem w tym, że wierzyciele nie mają do niego zaufania, zwłaszcza że akcje raciborskiej spółki są wciąż „zaparkowane” na Cyprze. To patent sprawdzony już przez Zygmunta Solorza, który wcześniej chronił tak akcje Rafako przed wierzycielami Elektrimu. Co gorsza, pakiet stał się przedmiotem dziwnego zastawu na rzecz tajemniczej cypryjskiej firmy Adaptorinvest. Ta za 5 mln euro podjęła się znaleźć dla PBG branżowego inwestora, który pozwoli spółce podnieść się z upadku. Nikt w branży doradztwa inwestycyjnego takiej firmy nie zna, a na dodatek okazało się, że należy ona do kolejnej firmy zarejestrowanej na Seszelach (Wiśniewski zapewnia, że nic o tym nie wiedział). Biznesmen podkreśla, że zastaw został już zniesiony, zaś akcje Rafako wkrótce wrócą do kraju.

Nie wszyscy w to wierzą, bo cały ten scenariusz wygląda na wyprowadzanie majątku ze spółki. Takie też było podejrzenie Różackiego. Dlatego kiedy rada nadzorcza Rafako kontrolowana przez Wiśniewskich (żona jest sekretarzem) podjęła uchwałę o zawieszeniu prezesa i dwójki członków zarządu, zaskarżył ją do sądu. Ten zaś wstrzymał wykonanie uchwały do czasu nadzwyczajnego walnego i wyłonienia nowej rady. Witany uroczyście przez pracowników Różacki powrócił do swego gabinetu. Rada nadzorcza opublikowała w prasie ogłoszenie, że prezes i dwójka współpracowników nie mają prawa do reprezentowania Rafako, a kilka dni później sąd okręgowy potwierdził, że decyzja o ich zawieszeniu była ważna.

Różackiemu zależy na Rafako. Kiedy zorientował się, że Wiśniewski za jego plecami prowadzi własną grę obliczoną na wyprowadzenie akcji Rafako, zbuntował się. Wiśniewski zapewne się go pozbędzie, ale Różacki odejdzie w aurze obrońcy Rafako, a być może także uniknie odpowiedzialności karnej, jaka mogłaby go czekać za działanie na szkodę spółki – tłumaczy jeden z branżowych ekspertów. Nie wyklucza, że Różacki może też działać w porozumieniu z ministrem Skarbu Państwa. Rafako jest ważną firmą branży energetycznej, więc sprawą zainteresowała się już nawet ABW. Także Komisja Nadzoru Finansowego przygląda się PBG i Rafako.

Mamy zastrzeżenia do wykonywania obowiązków informacyjnych przez PBG. Przyglądamy się też tajemniczym transakcjom na akcjach Rafako prowadzonym na Cyprze – wyjaśnia Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Banki i fundusze przyznają, że KNF naciska, by dokładniej pilnowały sytuacji, wprowadzając swoich przedstawicieli do rad nadzorczych PBG i Rafako. Na razie Wiśniewski ma dużą swobodę manewru, jakiej udzielają mu sędzia komisarz i nadzorca sądowy. Za chwilę jednak może dojść do walnego zgromadzenia akcjonariuszy w PBG, które odsunie go od władzy. Być może stąd jego pośpiech i niespodziewana weekendowa wizyta w Rafako, która wywołała takie poruszenie.

Niektórzy podejrzewają, że Wiśniewski szykuje sobie szalupę ratunkową. Kiedy PBG zacznie ostatecznie tonąć albo biznesmen zostanie wyrzucony za burtę, przeniesie się na pokład Rafako i spróbuje odzyskać utracone imperium.

Polityka 48.2012 (2885) z dnia 28.11.2012; Rynek; s. 44
Oryginalny tytuł tekstu: "Wrzący kocioł"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

To nie są czasy dla wrażliwców

Badania osób wysoce wrażliwych wykazały, że nie tylko silnie reagują one na stosunkowo słabe bodźce zmysłowe, emocjonalne czy społeczne, lecz także szczegółowo, głęboko przetwarzają związane z nimi informacje.

Anna Tylikowska
22.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną