Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Bezrobotne roboty

Marnotrawstwo pieniędzy na sprzęt dla szpitali

Nieracjonalnie kupujemy supernowoczesną aparaturę, bez sensu budujemy szpitale giganty. Bardziej według ambicji lokalnych polityków niż potrzeb ich wyborców. Nieracjonalnie kupujemy supernowoczesną aparaturę, bez sensu budujemy szpitale giganty. Bardziej według ambicji lokalnych polityków niż potrzeb ich wyborców. Lech Gawuc / Reporter
W Polsce o wiele łatwiej kupić bardzo drogi sprzęt medyczny, niż go wykorzystać z pożytkiem dla pacjentów. Pieniądze się marnują, a szpitale planują kolejne zakupy.
Super nowoczesny robot medyczny da Vinci. Potrafi wiele, ale nie wystarczy go kupić. Wymaga ciągłego dofinansowywania.University Hospital AOUP/EPA/PAP Super nowoczesny robot medyczny da Vinci. Potrafi wiele, ale nie wystarczy go kupić. Wymaga ciągłego dofinansowywania.

Szczytem marzeń lekarzy jest supernowoczesny robot da Vinci. Zagrał już nawet w popularnym serialu „Na dobre i na złe”, gdzie za jego pomocą z sukcesem operowali lekarze w Leśnej Górze. Według zapewnień Anny Janczewskiej-Radwan, której firma pośredniczy przy sprzedaży da Vinci, TVP nawet nie wzięła za reklamę pieniędzy, trzeba było tylko dostarczyć robota na plan. W prawdziwym szpitalu we Wrocławiu da Vinci pracuje już ponad rok. Za jego pomocą wykonano 130 operacji, ale można więcej.

Robot znalazł się w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym dzięki prof. Wojciechowi Witkiewiczowi. W 2009 r., gdy był prezesem Towarzystwa Chirurgów Polskich, udało mu się sprowadzić robota na kongres. Przyrzekł wtedy kolegom chirurgom, że dostęp do najnowocześniejszej technologii światowej będą mieli nie tylko na kongresach. I słowa dotrzymał. Pieniądze, 8,4 mln zł, na zakup da Vinci, którego producentem jest amerykańska firma Intuitive Surgical, klinika wrocławska otrzymała od Fundacji Nauki Polskiej – jako grant naukowy na badania. Już powstaje dzięki niemu kilka doktoratów. Problem w tym, że nie wystarczy robota kupić. Do różnych typów operacji potrzebne są też specjalistyczne zestawy narzędzi. – Jeden zestaw kosztuje 3,4 tys. dol. – informuje prof. Witkiewicz. – Nie można nim przeprowadzić więcej niż dziesięć zabiegów. Żeby więc da Vinci mógł być w klinice wrocławskiej w pełni wykorzystany, szpital potrzebuje stałego zasilania finansowego, najlepiej kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Media donoszą, że urzędnicy NFZ jak zwykle wykazują się bezdusznością i brakiem wyobraźni. Nie umieją liczyć kosztów, w nosie mają komfort pacjentów itp.

Polityka 06.2013 (2894) z dnia 05.02.2013; Rynek; s. 36
Oryginalny tytuł tekstu: "Bezrobotne roboty"
Reklama