Rynek

Na bezrobociu bezczynność

Bezrobocie rośnie. Tak źle nie było od lat

Na liczniku bezrobocia mamy już 2,3 mln ludzi bez pracy, a wskazówka idzie ciągle do góry – z 14,2 proc. wkrótce może się podnieść do 15 proc.

Tak źle, odkąd jesteśmy w Unii, jeszcze nie było. Baliśmy się tego od miesięcy, ale dla rządu ten strach nie jest mobilizujący. Na żaden pakiet kryzysowy nie ma pomysłu, chociaż tym razem już nie przejedziemy się na gapę. Nie skorzystamy – jak przed kilku laty – z dopalaczy, którymi swoją gospodarkę pobudzali Niemcy, Francuzi czy Włosi. Mamy mieć własny pod nazwą Inwestycje Polskie, ale na razie cały projekt grzęźnie. Tanie kredyty rządowe to ciągle tylko niezrealizowany pomysł. Minister gospodarki do gospodarki nie ma głowy, pisze blogi, lansuje się w telewizjach i jeździ po kraju. Rząd zdaje się bezradnie czekać do wiosny, kiedy ruszą prace na budowach i niemiecka gospodarka.

Przedsiębiorcy czują się pozostawieni sami sobie. Oni, w przeciwieństwie do rządu, pomysłów mają mnóstwo. Chcieliby wykorzystać kryzys do radykalnych zmian w prawie pracy. Przekonują, że pracowników powinni móc zwalniać szybko i tanio, bez okresów ochronnych. Wtedy umowy śmieciowe stałyby się bardziej podobne do etatów i mniej kłuły w oczy. Ci, którzy zostaną, powinni mieć elastyczny czas pracy: nie przychodzić do firmy, gdy zamówień nie ma, i zostawać po godzinach, gdy jest dużo zleceń. Ten postulat powinien być wprowadzony szybko, nad resztą trzeba dyskutować. Sama możliwość wyrzucania ludzi, gdy popyt siada, nie może być głównym elementem pakietu antykryzysowego. Ciekawy system ma np. Dania, gdzie łatwo zwolnić, ale nie oznacza to pozostawienia bezrobotnych praktycznie samym sobie, jak u nas.

Tymczasem jedynym pomysłem, na który zdobył się rząd, jest rozwiązanie worka z pieniędzmi dla ministra pracy. W tym roku, już od stycznia, płyną one do urzędów pracy szerokim strumieniem. Na aktywizację bezrobotnych przeznaczono 4,7 mld zł, na zasiłki 3,7 mld zł. Gdy bezrobocie będzie rosło, znajdzie się jeszcze więcej – na staże, założenie własnej firmy, szkolenia itp. Tyle że dzielą je urzędy pracy, które tego robić nie potrafią, do tej pory z potencjalnymi pracodawcami kontaktowały się marnie. Aż 70 proc. przedsiębiorców szukających ludzi do pracy nie korzysta z ich pośrednictwa. Teraz pośredniaki mają to podobno robić lepiej, współpracując z prywatnymi agencjami pracy. Ale te po pierwszych nieudanych próbach od współdziałania z państwem wyraźnie się odżegnują.

Polskim problemem są długotrwale bezrobotni, którym brakuje nie tylko kompetencji, ale także wiary we własne siły i samodyscypliny. Prywatne agencje pracy nie umieją im pomóc, oni się do nich nawet nie zgłaszają. Rejestrują się tylko w urzędzie. To nie jest sposób na gruntowną reformę służb zatrudnienia, tę musi dźwignąć państwo. Na razie nawet nie ma na nią dobrego pomysłu.

Polityka 08.2013 (2896) z dnia 19.02.2013; Komentarze; s. 9
Oryginalny tytuł tekstu: "Na bezrobociu bezczynność"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną