Kulinarne upodobania Polaków

Danie tanie niesłychanie
Ostatnio amerykański dziennik „USA Today” za jedną z europejskich atrakcji gastronomicznych uznał polskie bary mleczne. Fakt, jest to pewna egzotyka. Bo chociaż mamy już ponad 100 tys. jadłodajni, nie dorobiliśmy się polskiego, rozpoznawalnego stylu restauracji, tak jak Chińczycy czy Włosi. Powód? Polak jest bardzo specyficznym klientem.
Sphinx jest najbardziej popularną siecią polskich restauracji, szczególnie wśród kobiet.
Włodzimierz Wasyluk/Reporter

Sphinx jest najbardziej popularną siecią polskich restauracji, szczególnie wśród kobiet.

Kamil Hagemajer, właściciel pięciu warszawskich barów mlecznych, w swoim nowo otwartym lokalu Prasowym.
Adam Stępień/Agencja Gazeta

Kamil Hagemajer, właściciel pięciu warszawskich barów mlecznych, w swoim nowo otwartym lokalu Prasowym.

Moda na sushi niby trwa, ale „suszarnie” padają, bo łatwo zamienić jedną na drugą.
Marek Wiśniewski/Puls Biznesu/Forum

Moda na sushi niby trwa, ale „suszarnie” padają, bo łatwo zamienić jedną na drugą.

Niby jadamy na mieście coraz częściej, ale od zakładów gastronomicznych oczekujemy przede wszystkim, że będzie się można najeść za nieduże pieniądze. Jak wykazują sondaże, przeciętny akceptowany rachunek za obiad nie powinien być wyższy niż 25 zł od osoby. Tylko naprawdę zamożni akceptują sumę 45 zł. Trochę za mało jak na dobrą restaurację. Nawet najbardziej znani polscy kucharze marnie więc radzą sobie jako restauratorzy. A taki np. Jamie Oliver, najbardziej znany kucharz na świecie, dorobił się już 150 mln funtów, choć ma dopiero 37 lat. Frekwencję w sieci jego restauracji zapewnia mu popularność własnego programu w telewizji angielskiej.

Ten patent próbują powtórzyć nasi kucharze celebryci. Każda stacja ma już własny program o gotowaniu. Stały się świetnym nośnikiem reklamowym, najchętniej lokują w nich swoje produkty sprzedawcy przypraw. To przypadek Magdy Gessler, która do swoich kuchennych rewolucji przyciąga tłumy widzów lubiących przyglądać się, jak poniewiera właścicielami kiepsko radzących sobie knajp. Ale sieci restauracji, które są własnością samej Gessler, najwyraźniej jej popularność pomaga niewiele. Raczej szkodzi, bo nie ma czasu się nimi zajmować. Tracą starych, nie zyskują nowych klientów. Przestają być modne. Media donoszą, że celebrytkę trapią niespłacone długi.

Telewizyjną popularność Roberta Makłowicza próbuje wykorzystać Tesco. Angielska sieć hipermarketów wie z badań, jak bardzo pragnęlibyśmy jadać na mieście. Wie też, co nas powstrzymuje. Więc zaczynając od Śląska, testuje wariant pośredni. Gastronomię dla ubogich. Bar z daniami według Makłowicza na sali hipermarketu. Za każde płacimy maksymalnie 2,90 zł. Pod warunkiem że na tackę nałożymy nie więcej jak 10 dkg. A więc może to być zarówno 5 dkg sałatki i tyle samo mięsa, jak sam kotlet. Pomysł się sprawdza. Jak obecni klienci Tesco zaczną zarabiać lepiej, może przeniosą się do lokali wyższej kategorii. Bo już znaleźli się w elitarnej grupie jadających na mieście.

Show Pascala Brodnickiego i Karola Okrasy to już czysta reklama. Gotowane przez nich dania mają przyciągnąć klientów nie do restauracji, a do dyskontów niemieckiej sieci Lidl. Surowce, z których obaj panowie przygotowują na ekranie swoje potrawy, tanio kupić można właśnie w Lidlu. I jedynie o to chodzi. Klapą zakończyły się próby wejścia w gastronomiczny biznes przez znanych aktorów, założycieli sieci Prohibicja. W ogóle łatwiej w tej branży o porażkę niż, zwłaszcza trwały, sukces. Właśnie zbankrutowała popularna w swoim czasie sieć Polskie Jadło.

Młodzi, single i pary

Polacy w restauracjach i barach zostawiają już 18,5 mld zł rocznie. Od kilku jednak lat ta suma nie rośnie. Nie drgnęła nawet w ubiegłym roku podczas Euro. Do kasy więcej wpłynęło tylko lokalom usytuowanym w strefach kibica. Zwłaszcza popłynęło w nich więcej alkoholu, zalewano kolejne przegrane mecze. Patent na wódczane bary w Polsce też jednak nie chwycił. Piwo, owszem, lubimy pić poza domem, wódkę już niekoniecznie.

Na tym młodym i raczej słabo rosnącym rynku konkurencja stała się mordercza. O klientów walczą właściciele ponad 100 tys. lokali i punktów gastronomicznych, w tym prawie 19 tys. fast foodów oraz ponad 8 tys. restauracji. Ta ostatnia nazwa obejmuje wyłącznie lokale z obsługą kelnerską, ale dla polskich konsumentów Burger King to także restauracja.

Z badań budżetów domowych, które regularnie prowadzi GUS, wynika, że miesięcznie na jedzenie „na mieście” przeznaczamy 68 zł. Kilka razy mniej niż zachodni Europejczycy, nawet po uwzględnieniu różnic w poziomie cen i płac. Ale statystyka niewiele mówi o naszych gastronomicznych upodobaniach. Bo co trzeci Polak w ogóle poza domem nie jada – wynika z raportu „Polska na talerzu 2013”, przygotowanego dla Makro Cash&Carry. To głównie mieszkańcy wsi i małych miasteczek. Kolejne 17 proc. to klienci jeszcze mniej niż sporadyczni – do baru lub restauracji zdarza im się zajrzeć nie częściej niż raz na kwartał. Czyli ponad połowa naszego społeczeństwa na mieście nie jada.

Za to ta druga połowa stołuje się poza domem coraz częściej. Kryzys jej nie zniechęcił. Utrwalił za to pewien rodzaj asertywności wobec otwartej gastronomii, który wyraża się zdecydowaniem, aby za posiłki w żadnym razie nie płacić więcej. Największą gastronomiczną roszczeniowością charakteryzują się konsumenci najmłodsi, do 24 lat; uważają, że restauratorzy powinni oferować posiłki po maksymalnie 10 zł. Ale konsumenci najmłodsi to grupa liczna i przyszłościowa. To ona zdecyduje o tym, jak wyglądać będzie nasza gastronomia.

Na razie do knajpy (w ich przypadku jest to głównie McDonalds i pizzeria) zaglądają kilka razy w miesiącu. Z badań Instytutu Nauk Społeczno-Ekonomicznych wynika, że wprawdzie domowe budżety najmłodszych są chude, ale jednocześnie 20-latki na jedzenie na mieście przeznaczają największą ich część. Chętniej rezygnują z innych rzeczy – zwłaszcza gdy ciągle mieszkają z rodzicami, którzy regulują pozostałe rachunki – żeby własną kasę przejeść z kolegami.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną