Czy potrzebne nam są regionalne lotniska?

Uziemieni
Komisja Europejska zapowiada, że na regionalne lotniska nie da nam już ani euro. Rozżaleni polscy samorządowcy apelują: nie podcinajcie nam skrzydeł!
Polityka

Port lotniczy w Bydgoszczy-Szwedrowie. Jest zbyt blisko Gdańska, by się rozwijać, dlatego rozpaczliwie walczy o nowe linie i połączenia.
Łukasz Nowaczyk/Agencja Gazeta

Port lotniczy w Bydgoszczy-Szwedrowie. Jest zbyt blisko Gdańska, by się rozwijać, dlatego rozpaczliwie walczy o nowe linie i połączenia.

Stojący już terminal w Gdyni-Kosakowie. Po co to lotnisko, skoro w pobliżu działa Gdańsk-Rębiechowo, rozbudowane na Euro 2012?
Andrzej J. Gojke/KFP

Stojący już terminal w Gdyni-Kosakowie. Po co to lotnisko, skoro w pobliżu działa Gdańsk-Rębiechowo, rozbudowane na Euro 2012?

Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni, przeczuwał, że kontrola Komisji Europejskiej nie skończy się dobrze. Postępowanie miało wyjaśnić, czy 91,7 mln zł dotacji przekazanych przez gminy Gdynia i Kosakowo spółce Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo stanowi niedozwoloną pomoc publiczną. Dlatego, zanim KE oficjalnie ogłosiła decyzję, opublikował list otwarty do polityków i dziennikarzy. Wezwał do obrony polskich interesów, sugerując, że unijni urzędnicy topią inicjatywy budowy małych lotnisk, jak to w Gdyni, bo działają na rzecz wielkich linii lotniczych, takich jak Lufthansa. Wiedząc, że KE nakaże zwrot dotacji, pytał: „Dlaczego mamy podporządkowywać się absurdalnym decyzjom?”.

Jak było do przewidzenia, KE nakazała zwrot, wyjaśniając, że prawo unijne nie pozwala na przekazywanie publicznych pieniędzy na budowę lotnisk powielających już istniejące i niewykorzystane w pełni obiekty. A tak będzie w przypadku Gdyni-Kosakowa, które leży zaledwie 25 km od Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy w Gdańsku-Rębiechowie. „Prowadziłoby to do zakłóceń konkurencji między portami lotniczymi i marnotrawienia pieniędzy podatnika” – stwierdzono. Decyzja KE nie tylko postawiła w wyjątkowo trudnej sytuacji losy mającego i tak kłopoty portu lotniczego w budowie (wydano już 70 mln zł), ale też zaogniła konflikt między pomorskimi samorządowcami. Marszałek województwa Mieczysław Struk oraz prezydenci Paweł Adamowicz (Gdańska) i Jacek Karnowski (Sopotu) odpowiedzieli na list otwarty Szczurka oświadczeniem, w którym wyjaśnili, że zwracali mu wielokrotnie uwagę, iż „jego inwestycja nie ma podstaw ekonomicznych”.

Wolne miasto Gdynia

Ta korespondencyjna wojna wynika nie tylko z tradycyjnych napięć między Gdańskiem i Gdynią, ale też z obaw pomorskich samorządowców, że walka Szczurka z Brukselą o „jego inwestycję” pogorszy klimat dla finansowania z pieniędzy UE wszystkich projektów w regionie. – Szczurek prowadzi własną grę polityczną obliczoną na przyszłe wybory. Rzucanie populistycznych i antyunijnych oskarżeń być może obliczone jest na sojusz z PiS, ale Gdyni niczego dobrego nie przyniesie i losu lotniska także nie odmieni – przekonuje jeden z samorządowców.

W podobnym duchu wypowiedział się w Polskim Radiu unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski. Stwierdził, że projekty regionalnych lotnisk, takich jak w Gdyni, „idą po linii życzeń rozmaitych ośrodków lokalnych, ale nie mają ekonomicznego uzasadnienia. Mamy za dużo inicjatyw w zakresie lotnisk, jak na kraj o takim natężeniu ruchu pasażerskiego i cargo” – puentował.

Prezydent Szczurek, który porównuje budowę portu lotniczego do przedwojennej budowy portu morskiego w Gdyni, z trudem godzi się z myślą, że nie zostanie nowym Eugeniuszem Kwiatkowskim. Raz deklaruje, że komunalna spółka Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo będzie musiała ogłosić upadłość, innym razem, że unijni biurokraci woli gdynian nie złamią i lotnisko jednak powstanie. Ten drugi scenariusz jest raczej mało prawdopodobny, bo żaden bank na tak ryzykowne przedsięwzięcie kredytu nie da.

To pomysł stanowiący przykład wyjątkowego braku rozsądku – ostro ocenia Jacek Krawczyk, były szef rady nadzorczej Lotu, a dziś przewodniczący Grupy Pracodawców w Europejskim Komitecie Ekonomiczno-Społecznym. Choć nie brakuje też ekspertów popierających prezydenta Szczurka i tłumaczących, że lotnisko buduje się długo, więc po co czekać, aż Gdańsk-Rębiechowo wyczerpie swój potencjał. Lepiej już dziś stworzyć nowy port dla ruchu general aviation (małych, prywatnych maszyn) i tanich linii. Odciążając Gdańsk, Gdynia miałaby pełnić taką funkcję jak Modlin dla Okęcia. Tyle że rozbudowane na Euro 2012 Rębiechowo ma jeszcze olbrzymie rezerwy, a tanie linie stanowią dużą część obsługiwanych przez port przewoźników.

Jak w hiszpańskim filmie

Zmiana unijnej polityki w sprawie lotnisk to nie antypolska kampania, lecz po prostu wyciąganie wniosków z błędów popełnionych w przeszłości. – Wiele krajów Europy Zachodniej cierpi z powodu nadmiaru małych i chronicznie deficytowych portów lotniczych, budowanych często za unijne pieniądze. Muszą różnymi ukrytymi dopłatami zachęcać przewoźników, żeby tam w ogóle chcieli latać – wyjaśnia Marek Serafin, redaktor naczelny lotniczego portalu PRTL.pl.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną