Budżet obywatelski: dla kogo? Po co?

Bierzcie i dzielcie
Samorządowcy odkryli, że budżet obywatelski to dobry sposób rozładowania frustracji mieszkańców niewielkim kosztem.
Uliczna akcja Inicjatywy Mieszkańców Warszawa Społeczna. Mimo zachęt frekwencja w głosowaniach nad podziałem budżetów obywatelskich jest na ogół niewysoka.
Agata Grzybowska/Agencja Gazeta

Uliczna akcja Inicjatywy Mieszkańców Warszawa Społeczna. Mimo zachęt frekwencja w głosowaniach nad podziałem budżetów obywatelskich jest na ogół niewysoka.

Jeszcze kilka lat temu prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nazywał go utopią i mitem. Także rządzący Krakowem Jacek Majchrowski daleki był od zachwytów. Twierdził, że to po prostu moda. Dziś obaj prezydenci ze strachu przed mieszkańcami przestali stać wobec obywatelskiego budżetu w opozycji. Niedawno gdańszczanie mogli po raz pierwszy wybierać do realizacji zgłoszone wcześniej projekty, a wkrótce także mieszkańcy Krakowa doczekają się swojej szansy. Budżety, zwane obywatelskimi albo partycypacyjnymi, są zresztą coraz popularniejsze w całej Polsce.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną