Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Rynek

Wojny warzywno-owocowe

Ile stracimy na rosyjskim embargu na jabłka?

W redakcji POLITYKI też jedliśmy antyputinowskie jabłka. W redakcji POLITYKI też jedliśmy antyputinowskie jabłka. Leszek Zych / Polityka
Od kilku dni modnie jest jeść jabłka na złość Putinowi.

To, wbrew pozorom, poważne wyzwanie, ponieważ rocznie musielibyśmy schrupać 15 kg. Drugie tyle co obecnie (co nie wydaje się możliwe), żeby wyrównać sadownikom straty wynikające z kolejnego embarga, jakie Rosja nałożyła na polskie owoce i warzywa. Tylko polskie, nie – unijne. Bo tym razem pretekstem mają być przekroczone przez nas normy zawartości pestycydów i azotanów. Włosi, którzy też wysyłają do Rosji jabłka, podobno przestrzegają bardzo ostrych norm fitosanitarnych.

Polityka 32.2014 (2970) z dnia 05.08.2014; Komentarze; s. 8
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojny warzywno-owocowe"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >