Samochody, które nie potrzebują kierowcy

Autoauta
Kiedy w Polsce myślimy, jak wyeliminować z ruchu drogowego bezmyślnych kierowców, inżynierowie myślą, jak wyeliminować kierowców w ogóle. Zastąpią ich myślące samochody. I to szybciej, niż myślicie.
Audi RS7 podczas szalonej jazdy na torze Hockenheim. Oczywiście bez kierowcy.
materiały prasowe

Audi RS7 podczas szalonej jazdy na torze Hockenheim. Oczywiście bez kierowcy.

Jeden z prototypów samojeżdżącego samochodu zaprojektowanego przez Google. Miejskie auto nie ma nawet kierownicy i pedałów tylko przycisk Stop&Go.
materiały prasowe

Jeden z prototypów samojeżdżącego samochodu zaprojektowanego przez Google. Miejskie auto nie ma nawet kierownicy i pedałów tylko przycisk Stop&Go.

Autonomiczny model Mercedesa: S 500
Johannes Eisele/AFP/EAST NEWS

Autonomiczny model Mercedesa: S 500

Ford Fusion Hybrid planuje wprowadzenie do sprzedaży aut autonomicznych około 2025 r.
materiały prasowe

Ford Fusion Hybrid planuje wprowadzenie do sprzedaży aut autonomicznych około 2025 r.

Nowe typy pojazdów stanowią też szansę dla zatłoczonych aglomeracji. Toyota rozpoczęła test systemu wypożyczalni mikroaut elektrycznych i-Road.
materiały prasowe

Nowe typy pojazdów stanowią też szansę dla zatłoczonych aglomeracji. Toyota rozpoczęła test systemu wypożyczalni mikroaut elektrycznych i-Road.

Wyścigowy tor Hockenheim w Niemczech, druga połowa października 2014 r. Na trybunach grupa widzów obserwuje w napięciu stojące samotnie na linii startowej audi RS 7, skrzyżowanie luksusowej limuzyny z muscle car. Sędzia macha zieloną flagą, auto napędzane potężnym silnikiem V8, o mocy 560 KM, ostro rusza. Nabiera prędkości, ładnie wchodzi w pierwszy zakręt. Widać, że kierowca dobrze sobie radzi. Wyhamowuje przed ostrymi wirażami i dodaje gazu, wychodząc z nich. Na długich prostych przyspiesza. Po dwóch minutach zatrzymuje się idealnie w tym samym miejscu, z którego ruszył.

Wokół auta pojawiają się inżynierowie. Nie interesuje ich kierowca, nie podnoszą też maski, otwierają za to bagażnik, w którym ukryta jest bateria komputerów. To one kierowały samochodem, bo wewnątrz nie ma żywej duszy. Audi objechało tor bez kierowcy, nie było też zdalnie sterowane. Audi RS 7 piloted driving concept to jeden z doświadczalnych pojazdów do badań nad autonomicznymi autami, czyli takimi, które prowadzą się same. Próba była pierwszym publicznym pokazem auta, miała też na celu sprawdzenie, jak radzi sobie z dynamiczną jazdą w przeciążeniach, po to by lepiej dopracować procedury samodzielnych manewrów w krytycznych sytuacjach drogowych.

Na czerwonych blachach

Prace nad autonomicznymi samochodami prowadzi nie tylko Grupa Volkswagena, do której należy Audi, ale większość liczących się firm motoryzacyjnych. Własne rozwiązania opracowują też producenci elektroniki samochodowej (np. Bosch), a także firmy z branży komputerowej, jak Intel czy Google. Ten ostatni w pracach nad samoprowadzącymi się autami zaszedł chyba najdalej. Chwali się, że jego auta w ramach Google Driverless Car Project przejechały już w normalnym ruchu drogowym ponad 1 mln km.

Oczywiście Google nie produkuje samochodów (na razie), a do eksperymentów ze swoją technologią opartą na oprogramowaniu Google Chauffeur wykorzystuje auta różnych producentów. I to coraz mniejsze. Zaczęło się od potężnych suwów Lexusa, potem była mniejsza hybrydowa toyota prius, audi tt, ostatnio korzystał z miniaturowego (jak na USA) fiata 500. Świadczy to o coraz bardziej kompaktowych rozmiarach osprzętu do samodzielnej jazdy. Na razie jego koszt nie jest miniaturowy: 150 tys. dol. Najdroższy jest lidar, czyli skaner laserowy zamontowany na dachu, wyróżniający auta Google od innych autonomicznych pojazdów.

Próby w normalnym ruchu drogowym były możliwe nie tylko dzięki dopracowanej technologii, ale także zmianom prawa, wywalczonym przez Google. Cztery stany (Kalifornia, Nevada, Michigan, Floryda) w ostatnim czasie zmieniły przepisy, dopuszczając do ruchu „autonomiczne pojazdy silnikowe”. Władze Nevady ustaliły nawet wzór tablic rejestracyjnych, które będą sygnalizować kierowcom, z kim mają do czynienia: tło czerwone, a z boku znak nieskończoności.

Nowe przepisy wymagają jednak, by autonomiczny samochód był równolegle wyposażony w tradycyjne elementy do kierowania, a podczas jazdy – by za kierownicą siedział człowiek gotowy przejąć obowiązki od robokierowcy. To kompromisowe rozwiązanie, które uzgodniła Grupa Robocza ONZ ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Zastąpi stary zapis konwencji wiedeńskiej z 1968 r. mówiący, że „każdy kierujący powinien stale panować nad swoim pojazdem lub pędzonymi zwierzętami”. Zapewne na tym się nie skończy, bo Google w tym roku zaprezentował swoje najnowsze dzieło – dwuosobowy elektryczny samochód, w którym są już tylko miejsca dla pasażerów. Firma anonsuje ten projekt jako robota taksówkę miejską, którą będzie można wezwać za pomocą smartfonowej aplikacji i w ten sam sposób podać miejsce, do którego ma nas zawieźć.

Drogą Berthy

Autonomiczne samochody są już dziś dojrzałymi konstrukcjami. Zaledwie dziewięć lat temu pierwszy pojazd pokonał samodzielnie pustynną, liczącą 200 km trasę w ramach konkursu organizowanego przez Uniwersytet Stanforda, a dziś auta same jeżdżą po ruchliwych centrach miast. Nic dziwnego, że koncern Mercedes-Benz swoje 125-lecie postanowił uczcić samodzielnym przejazdem, w ruchu drogowym, własnej limuzyny S 500.

Odbyło się to na trasie Mannheim-Pfozheim „Historyczną Drogą Berthy Benz”. To właśnie tu zaczęła się historia motoryzacji. Żona wynalazcy pojazdu napędzanego silnikiem spalinowym Karla Benza w 1888 r. przejechała z własnej inicjatywy, i z dwójką dzieci, prawie 200 km, by upewnić męża, że jego wynalazek powozu bez konia ma przyszłość. Dziś okazuje się, że przyszłość należy do powozu nie tylko bez konia, ale i woźnicy.

Dieter Zetche, szef Mercedes-Benz Cars, zapowiada, że przed 2020 r. pierwsze autonomiczne auta osobowe z gwiazdą pojawią się w sprzedaży. W 2025 r. ma zadebiutować pierwsza ciężarówka, której próby drogowe już trwają. Inni producenci składają podobne deklaracje. Sergey Brin, współzałożyciel Google, deklaruje, że jego firma ruszy z komercjalizacją projektu autonomicznych aut nawet wcześniej, bo już za cztery lata. Najbardziej niecierpliwy jest rząd brytyjski, który deklaruje, że już w przyszłym roku chce dopuścić do ruchu pierwsze autonomiczne auta.

Kuracja odwykowa

Nie wszyscy producenci tak się spieszą. Ford, który także testuje swój autonomiczny model – fusion hybryd – planuje wprowadzić go do sprzedaży około 2025 r. „Naszym celem jest sprawdzenie granic pełnej automatyzacji i ustalenie krótko- i średnioterminowych celów zmierzających do jej wdrożenia” – twierdzi Raj Nair, wiceprezes Forda do spraw globalnego rozwoju produktów. Szef Mercedes-Benz uspokaja kierowców, że autonomiczna jazda będzie funkcją opcjonalną, z której będzie można skorzystać wtedy, gdy samodzielne prowadzenie zmęczy lub znudzi. Półżartem dodaje, że nikt przecież by nie chciał stale jeździć z Wielkim Bratem za kierownicą.

Ten żart nie jest przypadkowy. Dziś twórców autonomicznych pojazdów absorbuje nie tylko samochodowa technika, ale i psychika kierowców. Wiadomo, że wiele osób czerpie przyjemność z siedzenia za kółkiem. Jak przekonać ich, by zaakceptowali się w roli pasażerów wożonych przez roboty na kołach?

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną