Polskie pomysły na odnawialne źródła energii

Zielone na złote i z powrotem
Zielona energia rozpala polskich polityków do czerwoności. Nic dziwnego – chodzi o konkretne pieniądze. Dla konkretnych ludzi.
Elektrownia wiatrowa w województwie pomorskim
Jan Włodarczyk/Forum

Elektrownia wiatrowa w województwie pomorskim

Niedawno pani premier wmurowała kamień węgielny pod budowę nowych bloków w Elektrowni Opole.Dzięki takim inwestycjom – mówiła – oraz osiągnięciom szczytu klimatycznego Polacy mogą czuć się bezpiecznie, również w zakresie cen energii elektrycznej. Opole to sztandarowa inwestycja III RP, największa powstająca w Europie elektrownia na węgiel kamienny. Decyzję o budowie wymusił na Polskiej Grupie Energetycznej (PGE) Donald Tusk, choć jej sens ekonomiczny budzi wątpliwości. Kiedy już powstanie, nie wiadomo, czy produkcja energii będzie tu opłacalna. Mimo kompromisu na niedawnym szczycie klimatycznym, w Europie przyszłość energii z węgla kamiennego rysuje się w coraz ciemniejszych barwach. A tej z polskiego węgla w wyjątkowo czarnych.

Donald Tusk zostawia swej następczyni nie tylko rozgrzebany gigantyczny plac budowy energetyki konwencjonalnej o wartości ponad 100 mld zł, ale także bałagan w energetyce odnawialnej. Wszystko dlatego, że od czterech lat nie udaje się stworzyć ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), która ma określić, na jakich warunkach będą wspierane nowe inwestycje w zielonej energetyce. To w dużym stopniu efekt poglądów premiera Tuska na tę branżę, które można delikatnie określić jako sceptyczne. Nigdy nie ukrywał, że bardziej wierzy w węgiel, gaz i atom niż w wiatr, słońce czy biomasę.

Wykonamy w dziedzinie OZE tyle, ile wymaga UE i ani promila więcej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj